środa, 16 marca 2016

Kuracja kwasem glikolowym 10% - Lotion Lite 10, GlySkinCare

Ostatnio pisałam o delikatnym płynie do mycia twarzy GlySkinCare, który był uzupełnieniem kuracji kwasami. W tym roku wybrałam kwas glikolowy 10%. Przygodę z kwasami miałam w tamtym roku, ale nie byłam zachwycona.
(opakowanie jest fioletowe, tylko mój aparat nie łapie tego koloru ;))



GlySkinCare proponuje dwa rodzaje Lotion Lite - 5% oraz 10%. Teoretycznie powinno się zaczynać od 5%, ale ja mam raczej odporną skórę, więc wybrałam większą wartość. Szczerze, to bałam się, że żadnego efektu nie będzie, bo na wielu blogach przeczytałam, że takie stężenie nie da rady złuszczyć naskórka, jedynie nawilżyć.

Lotion Lite 10 jest zamknięty w kartoniku, buteleczka ma aż 100 ml. Powiem Wam od razu - kupujcie go na spółkę z koleżanką, siostrą lub kimś innym ;) No chyba, że lubicie nałożyć naprawdę duuuuuużo tego typu produktów albo stosujecie je od początku jesieni do początku wiosny. Produkt jest naprawdę wydajny. Opakowanie na raz wypuszcza niewielką ilość produktu, więc nie ma problemów z tym, że nie wiadomo co zrobić z nadmiarem. Pompka działa bez zarzutów.



Jak w końcu było z działaniem? Ja jestem zachwycona! Moja skóra jest nawilżona, rozjaśniona i mam dużo mniej przebarwień, a wypryski praktycznie się nie pojawiają. Pierwsze dni, poza pieczeniem, nie dawały mi nic i już myślałam, że będzie bubel. Nakładałam wtedy kosmetyk codziennie, oczywiście przed tym wykonałam próbę uczuleniową według zaleceń producenta. Po tygodniu zaczęłam się łuszczyć, ale delikatnie i nadal stosowałam Lotion Lite 10 codziennie. Po dziesięciu dniach przyszło porządne złuszczanie i to mi się naprawdę spodobało :) Zaczęłam nakładam kosmetyk co dwa dni, zawsze na noc. Cała moja kuracja trwała ponad dwa miesiące i po tym pierwszym, dużym złuszczeniu, które trwało dosyć długo (jak to przy kwasach), skóra zaczęła robić się coraz fajniejsza i fajniejsza. W tej chwili jest oczyszczona, doskonale chłonie wszystkie kosmetyki, ale nie jest przesuszona.



Używanie w formie nakładania na noc bardzo mi się podoba, bo nie trzeba liczyć ile minut minęło, ani nie trzeba obserwować skóry. Po prostu nakładałam kosmetyk i szłam spać. Pieczenie było odczuwalne przez pierwsze kilka minut, a jego intensywność była zależna od tego, ile warstw nałożyłam. Nie określiłabym go jako bolesnego, raczej jako lekkie uczucie dyskomfortu.


Na stronie http://diagnosis.pl/ znajdziecie więcej kosmetyków GlySkinCare. Za rok na pewno powtórzę kurację kwasem glikolowym, bo bardzo mi się spodobało jego działanie. Dodam, że nie mam typowo tłustej i trądzikowej skóry, jest raczej normalna, czasami się przesusza, ale mam wypryski pojawiające się od czasu do czasu, a przebarwienia robią mi się bardzo łatwo. Trudno mi określić, czy Lotion Lite 10 od GlySkinCare spłycił zmarszczki, ale widzę, że skóra po prostu wygląda lepiej.

Znacie kwas glikolowy?
Buziaki, Mila :)

7 komentarzy:

  1. dzięki za podanie linka poczytam o nich więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musza zrobić koniecznie kolejne podejście do kwasów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam wersję 5% i działała bardzo delikatnie, ale skutecznie. Polubiłam się z tymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie złuszczanie zaczęło się już po 2 dniach, co bardzo mnie zszokowało, ale teraz widzę, że każda skóra reaguje inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do tego produktu, kupię go za spółkę z mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, jak fajnie działa :) Ja używam serum Bielendy i również jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...