czwartek, 18 lutego 2016

ZILA FLASH 116 Lanti - piękny i trwały lakier holograficzny

Lakiery holograficzne albo mnie zachwycają, albo zniechęcają. Niestety, ale propozycje wielu producentów nie kryją dobrze, a efekt jaki dają jest dosyć... wiejski, dyskotekowy, bazarkowy? Kiedy więc dotarła ode mnie paczka od Drogeria.pl (o której pisałam Wam ostatnio) to do razu wiedziałam, że lakier holograficzny ZILA będę musiała dobrze przetestować.


Lakier do paznokci ZILA FLASH 116 Lanti na szczęście od samego początku mnie zachwycił. Zgrabna buteleczka mieści 8 ml lakieru, a średniej szerokości pędzelek ułatwia aplikację. Konsystencja jest dosyć rzadka, ale nie rozlewa się na skórki i szybko wysycha. Dodatkowym plusem dla mnie w tym momencie jest to, że lakiery ZILA nie mają w składzie formaldehydu, który spowodował u mnie okropną reakcję alergiczną, gdyż ukrył się w bazie pod inną nazwą ;) Właśnie dlatego moje paznokcie są teraz takie krótkie - musiałam je obciąć, żeby uniknąć postępowania onycholizy. Lakier ZILA nakładałam kilka razy pod rząd i nie powodował podrażnienia, a dodatkowo zatuszował nieidealny wygląd paznokci.



Ten lakier doskonale kryje - dwie warstwy w zupełności wystarczą. Do tego ma przepiękny, liliowy kolor, który mieni się w świetle. Kolor przy tym nie jest zbyt krzykliwy. Największe brawa należą mu się za trwałość - na moim FB możecie zobaczyć, jak wyglądał u mojej mamy po dziewięciu dniach noszenia - po prostu idealnie, zero odprysków, jedynie końcówki się starły, a dodam, że moja mama pracuje fizycznie i to właśnie dłonie ma w dużym ruchu, więc każdy manicure jest narażony u niej na uszkodzenia. U niej zastosowałam bazę i top, ale sama nakładałam go solo i bez żadnego wspomagania wytrzymał cztery dni pisania na klawiaturze, mycia garów bez rękawiczek i wykonywania innych prac domowych. Jak dla mnie to naprawdę super wynik, bo większość lakierów odpryskuje po jednym dniu.





Mnie to przekonało do tego lakieru w stu procentach i na pewno poznam bliżej asortyment Drogeria.pl. Lakiery ZILA występują w wielu opcjach kolorystycznych, więc jest w czym wybierać, ale jeszcze przez jakiś czas będę nosić kolor 116 Lanti, bo się w nim po prostu zakochałam :)

Znacie lakiery ZILA? Podoba Wam się ten kolor?
Buziaki, Mila :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Szampon z naftą NEW Anna Cosmetics

Szampon z naftą? Brzmi jako doskonałe rozwiązanie w sezonie jesienno-zimowym. Miałam przyjemność przetestować szampon z naftą od New Anna Cosmetics, jak się sprawdził?

Szampon zamknięty jest w niewielkim, prostym opakowaniu, które otwiera się bez problemów. Jedynym elementem, który mi się w nim nie podoba jest design - dla mnie trochę zbyt "apteczny" i kojarzy mi się z jakimiś szamponami leczniczymi... chociaż w sumie w pewnym sensie jest to szampon leczniczy, na delikatną skórę głowy ;) Nie jest to jednak opakowanie, które zachwyca wizualnie, ale nie jest to najważniejsza dla mnie rzecz.


Szampon ma przyjemny, lekko kwiatowy zapach. Włosy po jego zastosowaniu są czyste, błyszczące i pachnące, jednak nie przedłuża świeżości. U mnie sprawdził się doskonale po wcierce, która wysuszyła mi i podrażniła skórę głowy - po użyciu tego szamponu problem zniknął. Nie plącze włosów. Ogólnie nie mam nim mu do zarzucenia.



Szampon New Anna Cosmetics nie pieni się mocno, uzyskanie piany jest raczej ciężkie, więc jeżeli ktoś lubi szampony mocno pieniące się, to ten mu się raczej nie spodoba. Podsumowując - dobry szampon, który spełnia swoją funkcję i dodatkowo chroni włosy przed przesuszeniem i elektryzowaniem się. 

Znacie ten szampon? Stosujecie szampony z naftą?
Buziaki, Mila :)


P.S. Skład, trochę rozmazany, ale wystarczy powiększyć i można przeczytać całość:

piątek, 12 lutego 2016

Żeń Szeń - czy naprawdę poprawia samopoczucie i uodparnia na stres?

Niedawno pisałam o stevii, a dzisiaj inny produkt ze sklepu ZielonySmak.pl - tym razem żeń szeń syberyjski.

Czym zainteresował mnie żeń szeń? Przede wszystkim obietnicami ;) Ze strony sklepu:

- wspomaga ośrodkowy układ nerwowy,
- pomaga w zdolnościach adaptacyjnych organizmu, 
- podnosi wydolność psychiczną i fizyczną,
- poprawia ogólne samopoczucie, 
- zwiększa tolerancję na stres,
- nasila i aktywuje procesy detoksykacji (odtruwania)i wydalania szkodliwych metabolitów.

Ogólnie jest to więc suplement działający nad stroną fizyczną i psychiczną naszego ciała, a mnie bardziej zainteresowało podniesienie wydajności psychicznej oraz zwiększenie tolerancji na stres. Sam produkt ma formę proszku, o trochę dziwnym, ale przyjemnym zapachu, można go spożywać bezpośrednio w formie zmielonej, ale ja robiłam herbatkę zgodnie z tym, co napisane na opakowaniu - zalewałam żeń szeń gorącą wodą i przykrywałam na 45 minut. Proszek się nie rozpuszcza, a smak takiej herbatki trochę przypomina mi imbir. Żeń szeń jest wydajny, a 100 gram kosztuje 14,90 zł, więc cena jest przystępna - dziennie przyjmuje się od 1 do 3 gram, więc opakowanie starczy od miesiąca do trzech. Sposób pakowania wygodny, opakowanie jest porządne i chroni produkt przed ciepłem i światłem. Dodatkowy plus dla osób uczulonych na gluten - w zakładzie nie używa się produktów z glutenem, więc suplement jest dla nich bezpieczny. 

Najważniejsze jednak w nim jest działanie, jak się u mnie sprawdził? Ten produkt przyjmuję od 2,5 miesiąca, więc czas na podsumowanie. Przyjmowałam 1 gram dziennie, pity w formie herbatki. Po pierwsze łatwiej mi zapamiętać niektóre rzeczy - wcześniej musiałam dosłownie wszystko zapisywać w kalendarzu. Po drugie - w końcu budzę się z budzikiem ;) W moim przypadku jakieś 90% prób porannego wstawania kończyło się tym, że nieświadomie wyłączałam budzik, nawet potem o tym nie pamiętałam, a następnie spałam dalej i budziłam się dosyć późno, zdziwiona, że znowu przespałam! Zmiana budzików, kładzenie telefonu w innym miejscu itp. nie pomagały, pomógł mi w końcu żeń szeń. Teraz przy budziku budzę się świadomie w większości przypadków i łatwiej mi wstawać nawet bardzo wcześnie. Jak dla mnie to argument, który mnie przekonuje całkowicie do tego produktu i już zakupiłam kolejne opakowanie proszku. Stres też mnie tak szybko nie zjada, aczkolwiek zmiana w tym przypadku nie jest aż tak widoczna.

Jak dla mnie żeń szeń syberyjski stał się produktem, z którego chętnie będę nadal korzystała. Skusicie się na niego?
Buziaki, Mila :)



piątek, 5 lutego 2016

Alternatywa dla cukru? Liście stevii

Stewia/Stevia to roślina, której popularność ciągle rośnie, a jej liście i produkowane z nich słodziki stają się alternatywą dla cukru. Udało mi się wypróbować stevię w całych liściach ze sklepu Zielony Smak, ale teraz jej tam nie ma - dostępne na chwilę obecną są mielone liście. 



Na stronie znaleźć można o stevii takie informacje:

Zdrowotne właściwości i garść zalet:
- idealna alternatywa dla cukru,
- w pełni bezpieczna dla naszego zdrowia,
- nie podnosi poziomu cukru we krwi ani nie uczestniczy w procesie odkładania się tkanki tłuszczowej,
- wykazuje silne działanie prozdrowotne,
- jest idealnym rozwiązaniem dla osób chcących się odchudzić, 
- polecana osobom cierpiącym na cukrzycę,
- doskonale sprawdza się w kuchni – jest wydajna, odporna na wysoką temperaturę i nie ulega fermentacji.

Sama stevia ma podstać liści, które łatwo się kruszą i można je samodzielnie zmielić albo przygotować z nimi syrop. Kilka listków stewii wystarczy wrzucić do herbaty lub napoju.  

Nie byłam jakoś szczególnie sceptyczna, bo miałam okazję spróbować kiedyś świeżych liści stewii i cóż - są mocno słodkie. W suszonych liściach słodycz również jest mocno wyczuwalna. Co do smaku - trzeba sobie uświadomić, ze stewia to nie cukier biały! To dużo zdrowszy zamiennik, ale nie jest idealnie taki sam. Po pierwsze liście są dużo słodsze niż cukier - dodajcie dwie łyżeczki do herbaty i umrzecie z przesłodzenia ;) Po drugie sam smak i zapach jest trochę inny, czuć trochę czegoś ziołowego, a sama słodkość jest po prostu inna. Trudno to wytłumaczyć, bo słodki smak to słodki smak, ale stewia wydaje mi się bardziej mdła i dłużej czuć ją w ustach. Przy zwykłych używaniu jednak nie będzie to przeszkadzała, w końcu cukier, a w tym przypadku stewie, dodaje się do różnych potraw i napojów, więc nie gra pierwszych skrzypiec. 
Stevia jest z pewnością bardzo wydajna i można ją stosować w ciastach, naleśnikach, herbatach, domowych ketchupie i wielu, wielu innych. Ja dosypują ją "liściastą" albo robię syrop z kilku łyżeczek stevii i wody - gotuję je razem, a powstały "napar/syrop" trzymam w lodówce i zużywam w kilku dni. Stewia to bardzo zdrowe rozwiązanie, nie jest rafinowana, wpływa korzystnie na organizm, pomaga w walce z kilogramami, obniża apetyt i nie czuć po niej ciągu do produktów słodzonych białym cukrem, prawie nie ma kalorii. 
Jeżeli chcecie spróbować tego produktu, to polecam sklep Zielony Smak ze względu na to, że ich produkt jest świeży, dobrze zapakowany (mocna torebeczka zamykana strunowo), a ceny nie są wygórowane :)
Znacie stewię? Używacie jakiś innych zamienników białego cukru?
Buziaki, Mila :)

środa, 3 lutego 2016

Słodka paczka od Drogeria.pl

Dzisiaj szybki post z miłą przesyłką, którą dostałam od Drogeria.pl, ciekawi co jest w środku?



W środku tej ślicznie zapakowanej paczki (uwielbiam takie drobnostki) znalazł się lakier do paznokci ZILA FLASH 116 Lanti i pięknym, liliowym kolorze oraz szablony do malowania wzorów 11 Diamond. Lakier już niedługo znajdzie się na moich paznokciach, a szablonu bardzo mnie ciekawią. Moje dotychczasowe doświadczenia z produktami tego typu ograniczają się do pasków do frencha w różnych kształtach, które mnie nigdy nie zachwycały i zawsze było mi łatwiej zrobić frencha bez nich niż z nimi ;) Te szablony wydają się grubsze i mam nadzieję, że lakier nie będzie pod nie podchodził.




***
Przy okazji - też czasami macie tak, że ŻADNE manicure nie chce Wam wyjść? ;) Ja tak miałam kilka dni temu, malowałam paznokcie trzy razy pod rząd, bo ciągle coś było nie tak... Lakiery nakładały się dziwne, wpływały, pod naklejki wodne podchodziła woda, przesuwały się, lakier się ściągał z końcówek... Grrrr... Koniec końców stanęło na czymś takim. Wyszło tragicznie, ale już nie miałam siły.
Zielony to O.P.I, który pokazywałam ostatnio, kolor That's HULA-rious, oraz biały Paese z drobinkami 393. Do tego naklejki wodne z piórkami.



Buziaki, Mila :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...