piątek, 13 listopada 2015

Kailas - ajurwedyjski krem z himalajskich ziół na problemy skórne

Jesień to taki głupi okres, w którym jeszcze mam w pamięci resztki lata, ale aura bywa bardzo zimowa... no ok, może nie w tym roku, bo w tym roku mam pustynny klimat od lipca (w tym miesiąc bez bieżącej wody w domu i być może niedługo czeka mnie kolejny miesiąc...). Mimo to czuć w powietrzu, że jest zimniej, wiatr coraz chętniej mną targa, a o 17 chciałabym już znaleźć się pod kołderką i spać. Jesień to też dla mnie czas większej ilości problemów ze skórą. Na szczęście mam na to fajny kosmetyk :)



Kailas - ajurwedyjski krem z himalajskich ziół na problemy skórne to kosmetyk bardzo uniwersalny, o niezwykle ciekawym składzie. Zresztą zobaczcie sami:


Skład jest bardzo prosty, a pierwsze skrzypce gra w nim olej kokosowy (bakteriobójczy, zmiękczający), następnie pojawiają się żywica z damarzyka mocnego (przeciwgrzybiczny, na odmrożenia, przeciwgrzybiczny), olejek z sandałowca białego (schładzający, dezynfekujący), kamfora (przeciwzapalny, przeciwgrzybiczny, antyseptyczny), wyciąg z liści miotly indyjskiej (przeciwgrzybiczny, przeciwpleśniowo, ściągająco, antywirusowe, na czyraki i wrzody), wyciąg z owoców buzdyganka naziemnego (regeneracja, antyoksydacyjne), wyciąg z cynadona palczastego (łagodzi skutki skaleczeń, ściągający), wyciąg z kory zaślazu pospolitego (zmniejsza krawienie, antytrądzikowe, przeciwbólowe), wodorotlenek wapnia (na wypryski, antyseptyczny, na stany zapalne i oparzenia), a na końcu woda

Skład jest dosyć egzotyczny i ze składników słyszałam wcześniej tylko o oleju kokosowym i kamforze. Jak widać natura ma w zanadrzu naprawdę wiele rzeczy dla nas. Ten krem moim zdaniem ma bardzo niespotykany skład, bo aż tak wielu "nowych" składników nie widziałam nigdzie indziej chyba :) Skład jest nastawiony na działanie lecznicze. 




Zapach kremu jest ziołowy, relaksujący, niezbyt mocny i szybko się ulatnia. Konsystencja jest trochę dziwna, zupełnie inna niż inne kremy, nie jest gładka i puszysta, wygląda po prostu jakby wszystkie składniki ze sobą zmieszano... i właśnie tak jest :) Nie ma tu konserwantów, spulchniaczy i innych dodatków, sama natura. Konsystencja jest lekko grudkowa, ale szybciutko się rozpuszcza pod wpływem ciepła, szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Plastikowa tubka jest bardzo wytrzymała.

Szerokie zastosowanie tego kremu sprawia, że sięgam po niego często i chociaż to tylko 20 g (do kupienia tutaj), to wystarczy na naprawdę długi czas. Dosłownie kropla wystarczy na pokrycie obydwu dłoni. Krem stosowałam zarówno na twarz (nie zapycha), jak i na pięty (nawilża i łagodzi spękania), na niewielkie ranki (przyśpieszył ich gojenie) i na różne podrażnienia (alergie czy podrażnienia po depilacji). W każdym przypadku efekt jest zdumiewający - ten krem naprawdę działa! Szybko pozwala uspokoić skórę, po jego użyciu zaczerwienienia znikają, a skóra jest aksamitna.
Moim zdaniem może działać też na atopowe zapalenie skóry. Mój tata zawsze miał AZS na dłoniach, u mnie czasami pojawiają się pojedyncze ogniska, głównie na dekolcie, dłoniach i na nogach. Po użyciu kremu Kailas na taką świeżą zmianę w krótkim czasie przestała mnie swędzieć, a po dwóch dniach nie było po niej znaku! 

Jeżeli ktoś zmaga się z częstym podrażnieniami i chce korzystać z dobrodziejstw naturalnej medycyny ajurwedyjskiej to krem z himalajskich ziół Kailas na pewno będzie dobrym wyborem. 
Znacie ten produkt?
Buziaki, 
Mila :) 

8 komentarzy:

  1. Stosuję go na buźkę i zobaczymy jak spisuje się przy trądziku hormonalnym, na razie guzy się zmniejszają ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałby mi się teraz taki krem, muszę go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że dobrze mieć taki krem w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wolę ten z Himalaya Herbals :) (dostępny w Superpharm).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego kremu, ale jeden z jego składników to must have mojej łazienki - olej kokosowy. Często stosuję do demakijażu i na zmiany skórne jeśli się pojawią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz widzę ten krem, chyba muszę i ja go wypróbować. tak go zachwalasz;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiła mnie konsystencja kremu, gdyż faktycznie sugeruje, że nie mamy do czynienia z typowym kremem, a naturalnym środkiem. Znowu potwierdziła się zasada, że najlepsze to, co pochodzi od przyrody.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...