wtorek, 7 lipca 2015

Piercing nosa - ból przekłucia, pierwsze wrażenia

Jak wiecie, a może i nie wiecie jeżeli nie zaglądacie na mojego FB, w sobotę zrobiłam sobie piercing w nosie. Postanowiłam, więc na świeżo spisać jak to było, czy bolało i jakie są moje pierwsze wrażenia. Powód pisania notki tak szybko jest prosty - później zapomnę i nigdy się nie pojawi, a ja pytana jak było pewnie odpowiem "nie pamiętam" ;)



DLACZEGO PIERCING NOSA?
No właśnie, dlaczego? W moim przypadku jedyna słuszna odpowiedź to "bo tak" :P Nie kryje się za tym żadna filozofia, kolczyki w nosie jakoś specjalnie mnie nigdy nie kręciły, a moja decyzja była dosyć spontaniczna. Moja młodsza siostra chciała sobie przekłuć nos, więc ja też zdecydowałam się na przekłucie w ramach towarzystwa. Potem ona zdecydowała, że jednak przekłuje sobie pępek, a ja zostałam przy nosie (a koniec końców Zuzia zrobiła sobie piercing i w pępku, i w nosie ;)).
Piercing nosa ma tą zaletę, że szybko zarasta podczas gojenia, więc w razie gdyby mi się nie podobał, to mogę go wyciągnąć.

WYSOKOŚĆ PIERCINGU
Mój kolczyk umiejscowiony jest trochę wyżej niż zwykłe przekłucie (czyli standard nostril), a troszkę niżej niż wysokie przekłucie (czyli high nostril). Dlaczego właśnie tam? Bo tam mi się podoba po prostu. Chociaż świeżo po przekłuciu prawie, prawie chciałam się przekłuć drugi raz i zrobić dziurkę minimalnie niżej. Wydawało mi się, że piercing jest trochę wyżej, ale była to tylko kwestia dużego zakończenia kolczyka i po zmianie kolczyka na inny (niżej napiszę dlaczego go zmieniałam, chociaż nie powinnam!) i zejściu pierwszej opuchlizny okazało się, że wysokość jest idealna :)



BÓL PRZEKŁUCIA
Czy przekłucie nosa boli? Nie! Mnie w ogóle nie bolało, a moją wrażliwość na ból określiłabym jako normalną. Uczucie podobne jest raczej do mocnego uszczypnięcia i trwa dosłownie sekundę. Jasne, poleciało kilka łez, ale tylko ze względu na połączenia nerwowe. W sumie to było takie dziwne uczucie, jakby jakaś ciepła fala rozeszła się od mojego nosa do oczu i musiałam uronić kilka łez :) Kolejnym uczuciem było lekkie ciągnięcie i dyskomfort, kiedy założony został kolczyk i wyciągany był wenflon. A potem nic. Po założeniu kolczyka nic nie piekło, nie bolało, byłam w stanie dotknąć kolczyka i go przekręcić bez żadnych kłopotów. Jedyne uczucie jakie mi towarzyszyło to lekki dyskomfort, coś w stylu, kiedy ma się naprawdę silny katar i nos jest zmęczony.

WRAŻENIA PÓŹNIEJ
Nos po przekłuciu mi spuchł, nie było to widoczne na pierwszy rzut oka, ale różnica była widoczna przy porównaniu do drugiej dziurki. Ogólnie nic strasznego. Przez pierwsze dwa dni czułam jakbym miała lekko obity nos i po prostu czułam lekki dyskomfort podczas dotykania i przemywania. Nadal jednak nie był to ból, a obecnie, w trzecim dniu po przekłuciu kolczyka w ogóle nie czuję poza czyszczeniem, kiedy muszę go przekręcać. Przypadkowe dotknięcia nie są bolesne, przez pierwsze dwa dni były nieprzyjemne. No i dopiero przy kolczyku uświadomiłam sobie, że naprawdę wiele razy w ciągu dnia dotykałam nosa i jego okolic :D



DLACZEGO ZMIENIŁAM KOLCZYK?
Gojenie nosa trwa jeden - dwa miesiące, chociaż oczywiście dziurka już dużo wcześniej wygląda na teoretycznie wygojoną. Przez czas gojenia nie wolno wymieniać i wyciągać kolczyk, jednak je to zrobiłam z pełną świadomością. Dlaczego? W nocy śpię na brzuchu, w pierwszą noc po piercingu zakleiłam sobie nos plasterkiem, żeby przypadkiem nie zaczepić nigdzie kolczyka. I chociaż starałam się spać na prawej stronie twarzy, gdzie nie mam kolczyka, to i tak obudziłam się na lewej stronie. Trochę to podrażniło płatek nosa i spuchł jeszcze bardziej niż po przekłuciu. Kolczyk, więc trochę mi przeszkadzał i nie mogłam go za dużo ruszać, co mogłoby też mieć negatywny wpływ na proces gojenia. Nie wspominając o tym, że ostatnie dni były akurat upalne, więc po prostu od przyciśniętego kolczyka do skóry zaczęła mi się odparzać skóra na nosie.
Przed wymianą oczywiście wymyłam ręce w mydle antybakteryjnym, przetarłam okolicę alkoholem, kolczyk miałam sterylny. Założyłam sobie na miejsce kolczyka do nosa, zwykły, prosty labret, taki jak do ust, który jest trochę dłuższy (cieszę się swoją przewidywalnością i tym, że nabyłam taki kolczyk w razie czego:D), zamyka się go przykręcają kuleczkę. Wymiana nie była straszna, podchodziłam do niej dwa razy, bo za pierwszym razem nie mogłam trafić w dziurkę od dołu. Po prostu stopniowo wysuwałam labretem kolczyk do nosa. Odbyło się bez bólu, krwi, a ulga po założeniu większego kolczyka była natychmiastowa i po konsultacji z osobą, która mnie przekłuwała okazało się, że moja decyzja o wymianie była słuszna. Ale jeżeli ktoś nie jest w stanie zrobić tego sam, a czuje, że z jakiegoś powodu musi to najlepiej udać się do piercera. Teraz labret zostanie w moim nosie aż do wygojenia.

Podsumowując - piercing w nosie to w moim odczuciu nic strasznego :) Byłam przygotowana na ból, a jak się okazało w ogóle go nie było, więc jeżeli którąś z Was przed decyzją o zrobieniu kolczyka zatrzymuje ból to chyba nie ma czego się bać.
Teraz zobaczę jak przebiegnie cały proces gojenia i na pewno napiszę notkę na temat tego jak pielęgnowałam mój piercing i czy nie pojawiły się jakieś problemy po drodze :)

A może któraś z Was ma też piercing w nosie (lub innym miejscu) i chce się podzielić swoimi wrażeniami? 
Buziaki, Mila :)

23 komentarze:

  1. Ale masz duże oczy :))
    Ja niedawno wyjęłam swój kolczyk już na dobre, bo jednak trochę za bardzo przyciągał uwagę do mojego mega ogromnego nosa, ale doskonale pamiętam że to był jedyny piercing jaki mnie bolał podczas przekłuwania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      To znaczy, że mogę kłuć resztę, jeżeli to jest największy ból :D Też ma duży nos :P

      Usuń
  2. Kiedyś chciałam, może znów mi się zachce :D Chociaż ja wiem... w tym wieku? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee tam... a czy wiem ma znaczenie? :)

      Usuń
  3. Jak zobaczyłam foto, to od razu w oczy mi się rzuciło, że masz trochę wyżej dziurkę niż zazwyczaj ;) Mi osobiście kolczyk w nosie się u mało kogo podoba, ale Tobie całkiem pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem niezle wygląda ten kolczyk;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się podoba kolczyk w wardze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też! Ale się raczej nie zdecyduje, bo mam ogólnie słabe zęby :/ a takie kolczyki mogą je niszczyć.

      Usuń
  6. Ja miałam traguska przebitego :( Smutno było mi go wyciągać bo on goi się do roku czasu, a nie jest łatwo czyścić uszy bo tragus trochę przeszkadza. Wyjęłam go po 8 miesiącach bo ciągle tworzyła mi się taka mała ziarnina od zewnątrz. A było to strasznie głupie...wystarczyło ponoć zmienić kolczyk na cieńszy i dłuższy. No cóż, przekłuję sobie raz jeszcze najwyżej :D
    I dokładnie! Przekłucie nie boli, jest to dyskomfort ale nie ból. Świetnie pasuje Ci ten kolczyk, to był dobry ruch :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się tragus bardzo podoba! Tak samo jak industrial, ale na niego mam chyba trochę za mało wywiniętą górą część uszu :/

      Usuń
    2. Industrial jest śliczny <3 ale strasznie wymagający jeśli chodzi o dbałość...:(

      Usuń
  7. Miałam kolczyk w nosie, brodzie i Wardzie, nie jednocześnie. Jeden mi się znudził, dziurka zarosła i po czasie zapragnęłam czegoś innego. To były czasy liceum. W tamtym okresie zdecydowałam się również na tatuaż. Z niego jestem najbardziej zadowolona. Obecnie noszę kolczyki tylko w uszach. W biurze z kolczykiem w nosie nie wyglądałabym ok. w mojej pracy mogłoby to nie przejść. Tobie nawet pasuje. Przykuwa uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  8. gdyby jeszcze pozbyć się tych wągrów z nosa...może zamiast na piercing warto przeznaczyć kasę na kosmetyczkę...

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie strasznie przekłuwanie nosa bolało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja trzy lata temu zdecydowałam się na kolczyk w pępku i miałam straszne problemy z gojeniem...drugi raz na pewno bym się na to nie zdecydowała :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ile płaciłaś za piercing nosa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie płaciłam nic, bo miałam kolczyka zrobionego "po znajomości" a bardziej to "po rodzinie" :D Ale ceny w mojej okolic to ok. 60 zł :)

      Usuń
  12. Ja osobiście nigdy bym sobie nie zrobiła kolczyka, ale wygląda całkiem fajnie ;))

    http://kmemok.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładnie wyszło i bardzo Ci pasuje :) Ja mam przekuty pępek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam ogolnie 6 kolczykow na uszach (z czego jeden to Helix, drugi Tragus) cztery(po dwa) w platkach uszu, i mam zamiar robic kolejne trzy, z czego jeden nostrill. Strasznie sie boje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie wkręcam zawsze wszystkie możliwe powikłania, ale samego przekłucia się nie boję ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...