poniedziałek, 11 maja 2015

Wakacyjna opalenizna w kilka dni|Vita Liberata Warm

Chcecie wiedzieć jak uzyskać taką opaleniznę?


Zapraszam, więc na recenzję balsamu Warm firmy Vita Liberata :) Jak może wiecie, albo i nie ;) testowałam już ich samoopalacz w piance, który jest moim hitem. Balsam Warm Lotonem z założenia jest produktem innym niż pianka samoopalająca. Lepiej nawilża, daje stopniowy kolor, nie można sobie nim zrobić krzywdy.

Produkt zamknięty jest w typowym dla Vita Liberata opakowaniu, jest ono trochę wyższe niż to od pianki, mieści się tam 200 ml, które w promocji w Sephorze jest teraz po niecałe 40 zł :) Cena regularna to 79 zł i moim zdaniem warto i tak kupić ten produkt, bo jest bardzo wydajny. Pompka jednorazowo daje bardzo mało produktu, dosłownie wielkości groszku i mi na pokrycie całych przedramion, dekoltu, barków oraz ramion starczyło 10 takich groszków. Moim zdaniem wydajność jest super. Poza tym jest to produkt, który niekoniecznie musi być stosowany codziennie.



Sam balsam jest biały i nie pachnie w żaden szczególny sposób, na pewno nie czuć nutki samoopalaczy ;) Nakładam go można przy pomocy rękawicy i polecam jeżeli ktoś stosuje po raz pierwszy, ale ja też nakładałam go "z ręki" i nie miałam smug.
Na zdjęciu poniżej 2 pompki produktu, jak widać ilość jest minimalna! Sam balsam lekko nawilża i bardzo łatwo się rozprowadza. Wchłania się dosłownie chwilkę.


Kilka słów o rękawicy Tanning Mit - poniżej możecie zobaczyć starą rękawicę, którą używam regularnie od pół roku (po prawej, ciemniejsze) i nową. Chociaż wizualnie starsza rękawica wygląda trochę gorzej (ściemniała, trochę się powyciągał materiał) to mimo ręcznego mycia i wyciskania nadal nie straciła swoich właściwości. Nie popruła się, chociaż materiał jest cieniutki, nadal bardzo dobrze rozprowadza produkt. Gąbeczka jest tak samo miękka jak w nowej, więc myślę, że warto w nią zainwestować, jeżeli lubicie się opalać sztucznie, bo można ją przecież używać też do innych produktów samoopalających :)




Efekty? W słońcu opalenizna mieni się na piękny brązowo-złoty kolor, po prostu jakbym była po porządnych wczasach w tropikach :D Na cele testów używałam produkty tylko właśnie na ramiona, przedramiona, dekolt, barki, żeby mieć porównanie do innych części ciała, jak widać efekt jest dosyć mocny. Ten efekt to stosowanie produktu raz na 3 dni przez 2 tygodnie, więcej efektów u innych dziewczyn możecie zobaczyć na FB Vita Liberata.




Ile się utrzymuje taka opalenizna? Jeżeli nie nakładam już balsamu to ponad tydzień, co uważam za bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę, że pianka jest z założenia silniejsza i daje 2 tygodnie opalenizny. Aby potrzymać efekt wystarczy w moim przypadku nałożyć produkt 2 razy w tygodniu.

Na plus jest też fakt, że produkt nie barwi ubrań, pościeli, więc stosowałam go w razie potrzeby także na dzień.


Ten balsam spodobał mi się chyba jeszcze bardziej niż pianka :) Lubię takie stopniowanie efektów, poza tym trzyma się naprawdę długo jak na balsam brązujący! Pamiętam, że kilka lat temu też sięgałam po balsamu i na efekty trzeba było czekać wiekami... a tutaj są widoczne już po pierwszym użyciu. Dodatkowy plus u mnie ma za to, że nie ma opcji, żeby zrobić sobie zaciek. Pianka raczej też ich nie robiła, ale np. jeżeli prysło się wodą to robił się zaciek. Tutaj po chwili można myć ręce i nawet jeżeli zamoczy się ramię to można umyć i tyle, a w ostateczności można nałożyć produkt jeszcze raz bez obaw o to, że kolor będzie nierówny. Mi się bardzo spodobał i będę na niego polować w promocji.

Znacie ten produkt? A może stosujecie inne balsamy brązujące?
Buziaki, Mila :)


Jeżeli chcecie wygrać ten produkt to zapraszam na FB - do 14 maja trwa rozdanie. Klik TUTAJ albo w grafikę :)

17 komentarzy:

  1. Mam lotion brązujący tej marki. Dzięki niemu mam najpiękniejszą w życiu opaleniznę :)
    w promocji na prawdę warto kupić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie to wygląda, sama raczej nie używam takich cudów, lubię być blada ;) Teraz jedynie eksperymentuję z maceratem z marchwi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, super wygląda. Naturalnie, nie jakoś po chamsku pomarańczowo, czy coś. Chyba sobie sprawię, bo ze słońcem to się średnio lubię, bo robi ze mnie różową świnkę. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nei uzywalem tego typu ksometyków

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej pory sprawdził się u mnie jedynie balsam z Rimmela- jako jedyny nie robił mi plam/zacieków/smug i nie barwił ubrań :) ale ostatnio nie widziałam go w Rossmannach :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Opalenizna wygląda bardzo naturalnie. Super efekt. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam kosmetyki tej firmy :) Mi do gustu przypadła też maseczka do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie wygląda, chętnie bym go wypróbowała ale cena mnie trochę odstrasza :/

    OdpowiedzUsuń
  9. super wygląda,tak naturalnie....marzę o tym produkcie <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie szukam kosmetyku tego rodzaju ale nie trafiłam jeszcze na nic fajnego,efekt jaki daje ten balsam bardzo mi się podoba,dobrze,że nie pachnie jak typowy samoopalacz czyli okropnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć, fajna recenzja. Powiedz proszę, czy śmierdzi spalenizną na drugi dzień po zastosowaniu, jak większość samoopalaczy z drogerii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam takiego zapachu :)

      Usuń
  12. Ok, dziękuję za odpowiedź. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...