środa, 8 kwietnia 2015

Wyrywam i zjadam włosy - czyli trichotillomania i trichofagia

Kto nie lubi bawić się swoimi włosami? Dotykamy, układamy, zakręcamy je na palcach, czasami zdarzy nam się wyrwać jakiś wyjątkowo wkurzający włosek, który cały czas odstaje... Ale czy wiesz, że są osoby, które wyrywają sobie włosy, bo... muszą? Czują wewnętrzny przymus i sprawia im to przyjemność. Albo nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że kiedy oglądają film obok nich zaczyna rosnąć kupka włosów. Niektórzy zaczynają nie od wyrywania, ale od zjadania swoich włosów od końcówek, a potem wyrywają włosa i go gryzą albo połykają. Tak, to wszystko prawda, mowa tutaj o dwóch poważnym schorzeniach czyli trichotillomani (wyrywanie włosów) oraz trichofagi (zjadanie włosów). Szacunkowo na te zaburzenia choruje 2% ludzi, czyli teoretycznie co 50 osoba w Twoim otoczeniu może mieć z tym problem!




Przyczyny
Przyczyny powstawania tych zaburzeń nie są do końca znane, wymienia się wiele powodów takich jak traumy z dzieciństwa, stres, zmiany chemiczne w mózgu i wiele innych... Ciężko też określić w jakim stanie zachodzi nasilenie choroby, bo niektórzy zaczynają wyrywać czy zjadać włosy kiedy są w stresie, a inni kiedy są bardzo zrelaksowani. Jest to z pewnością złożona zaburzenie, które obejmuje nie tylko wyrywanie sobie włosów z głowy, ale też wyrywanie rzęs, brwi, włosów na ciele czy wyrywanie włosów z brody u mężczyzn. Niektórzy chorzy golą sobie głowę na łyso, ale chęć wyrywania jest tak mocna, że rozdrapują sobie skórę głowy tylko po to, aby wyrwać włoska minimalnej wielkości albo dotrzeć do cebulki!

Jak zauważyć ten problem? Jest to ciężkie, bo chore osoby bardzo z tym się ukrywają, wstydzą się problemu i często wychodzi on po latach. Najczęściej jest zauważalny dopiero, kiedy pojawiają się na głowie chorego łyse placki bez włosów.



Mój problem?
Sama na trichotillomanię czy trichofagie jako taką nie cierpię. Ale patrząc z perspektywy lat wiem, że miałam jakieś ciągotki w tym kierunku, w pamięci zapadły mi szczególnie dwie rzeczy.

Pierwszą było wyrywanie rzęs jako dziecko w wieku około 8 - 10 lat. Pamiętam, że ciągnięcie rzęsy sprawiało mi po prostu... satysfakcję. Zwłaszcza na moment przez tym, kiedy ją wyrwałam, po prostu było to fajnie i zupełnie nie bolesne. Praktycznie cały czas ciągnęłam moje rzęsy, nie wyrywając ich do końca, ale kiedy tylko czytałam, albo coś oglądałam to bawiłam się nimi. Mam też jedno miejsce na głowie na czubku, które jest po prostu bardziej wrażliwe, moja ręka często tam wędrowała i maltretowałam włosy, ciągnąć je, przeczesując, drapiąc skórę naprawdę przez długi czas. Nigdy jednak włosów nie wyrywałam do końca.

Inną rzeczą, było to, że zaczynałam zjadać swoje włosy. Wiem włos w jedzeniu to okropieństwo, ale mając około 8 lat... jakoś nie łączyłam włosa z głowy z takim przypadkowo znalezionym na talerzu. Często podgryzałam końcówki włosów i też było to dla mnie (jakkolwiek to nie zabrzmi) przyjemne. Czułam przesuwające się pod zębami włosy, ich "chrupot", było to bardzo relaksujące i odprężające, mogłam przeżuwać końcówki moich włosów dosłownie godzinami. Nie pamiętam, żebym zjadała całe włosy, ale końcówki na pewno tak.

Z takich ciągotek poniekąd wyleczyło mnie to, że zaraz po Komunii zapragnęłam obciąć się praktycznie na zero (jak wokalistka z Ich Troje :P), po jakimś czasie sama z siebie minęła mi też fascynacja moimi rzęsami. Jednak przez długi czas towarzyszyło mi uczucie satysfakcji, które towarzyszyło wyrwaniu włosa czy to z brwi, czy to z nóg lub ciała, zwłaszcza kiedy jakiś włos mi się po prostu nie spodobał wizualnie, bo wydawał mi się krzywy, gruby albo za ciemny. Na przykład wyrwałam sobie rzęsę, bo rosła pod innym kątem. Przeorałam sobie też paznokciami brzuch, bo miałam tam grubego włoska, a pod ręką nie miałam pęsety. Po prostu tak bardzo skupiłam się na wyrwaniu tego jednego włoska, że stało się to dla mnie w tym momencie priorytetem i nie mogłam się powstrzymać.

Na szczęście, chyba... z tego po prostu wyrosłam i chyba nie było to u mnie na tyle silnie zakorzenione, aby przerodzić się w coś więcej. Z pewnością wpływ na to ma fakt, że zaczęłam interesować się pielęgnacją włosów i po prostu są one dla mnie czymś z czym można eksperymentować, nawilżać, odżywiać - prawie jak inne żywe stworzenie ;) Stałam się bardziej świadoma moich włosów i tego, że one są na mojej głowie. Wyrywanie włosów przestało dawać mi satysfakcję i przestało pojawiać się w mojej głowie.
Teraz przeraża mnie, że wykazywałam takie zachowania i że po prostu nie czułam w związku z tym jakiegokolwiek problemu. Myślę, że wiele osób, które cierpią na trichotillomanię i trichofagię po prostu zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, kiedy jest już bardzo późno. Ja sama być może gdybym żyła w danym okresie mojego życia w większym stresie to znalazłabym się w sidłach tego schorzenia.


Jak pomóc takiej osobie?
Myślę, że to bardzo ciężkie. W końcu to nie jest rzecz, którą robi się do końca świadomie. Nie jestem specjalistą, uważam jednak, że najlepszym rozwiązaniem jest zasięgnięcie porady DOBREGO psychologa, który nakieruje na odpowiednią drogę i podpowie co robić w takiej sytuacji. Może wypowiedzą się jakieś osoby, które cierpią na ta przypadłość i powiedzą co najbardziej im pomaga? Z tego co wyczytałam na różnych sieciach, to skuteczne jest nastawianie sobie budzika co dwie minuty podczas ataków, albo noszenie peruki, która przykrywa i chroni włosy. Wiele osób poleca też noszenie ze sobą jakiś przedmiotów o ciekawej fakturze (silikonowe zabawki "jeżyki", pędzle do makijażu, ciągnące się przedmioty), które po prostu zajmą ręce w trakcie ataków.

Słyszeliście o tym zaburzeniu? A może sami na nie cierpicie, albo znacie kogoś kto ma ten problem? Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami.
Buziaki, Mila :)

źródła zdjęć:
www.express.co.uk/life-style/health/519378/Trichotillomania-hair-pulling-Katie-Neiman
wikipedia.org
weheartit.com

24 komentarze:

  1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tych chorobach i naprawdę jestem nimi zdziwiona, że coś takiego występuje i cieszę się że przeczytałam ten wpis i czegoś nowego się dowiedziałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to nie są problemy o których często się mówi, a chorzy doskonale się z tym ukrywają przez długi czas. Cieszę się, że przyczyniłam się do poszerzenia Twojej wiedzy na ten temat :)

      Usuń
  2. Słyszałam o tym już kilka lat temu, widziałam jakiś program w TV i jest to dla mnie do tej pory nieco... hmm.. przerażające ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nawet bardzo przerażające, a dotyka wielu osób.

      Usuń
  3. Przypomniało mi się jak moja kuzynka przed maturą wyrywała włosy. Na początku nie mogłam w to uwierzyć i jak mi to mówiła obydwie śmiałyśmy się z tego, ale po pewnym czasie, widząc odrastające włosy na jej głowie byłam przerażona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że po chwilowym stresie przestała to robić :)

      Usuń
  4. Spotkałam się z osobami z tym problemem. Najgorsze, że oni nie widzą w tym nic złego, trudno im zaakceptować, że są chorzy ... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jest dokładnie tak jak piszesz :/ Niestety :(

      Usuń
  5. Może to śmiesznie zabrzmi ale pierwszy raz usłyszałam o tym zaburzeniu z programu "Śmierć na 1000 sposobów". Była tam dziewczyna, która właśnie chorobliwie jadła swoje włosy. A ciekawostka jest taka, że podobnież nasz żołądek niezbyt trawi włosy... W końcu umarła, ponieważ dosłownie zacisnęły jej się na organach wewnętrznych. Maskara :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę ubarwili to w tym programie, bo włosy nie mogą się zacisnąć w żaden sposób na organach ( w końcu siedzą w żołądku i nie latają luzem). Ale fakt - tworzą się z nich zbitki, które nie są wydalane (coś jak kłaki u kotów, tylko, że koty je wymiotują) i w niektórych przypadkach mogą one zablokować przewód pokarmowy co może wymagać operacji, a czasami kończy się to śmiercią :/

      Usuń
  6. Slyszalam juz o takim zjawisku i na szczescie mnie ono nie dotyczy - wlosow leci mi wystarczajaco sporo ;)
    Dopisalam Cie do listy, dziekuje za wziecie udzialu w akcji :)!

    OdpowiedzUsuń
  7. oglądałam kupe lat temu program właśnie o pewnej kobiecie, która nagminnie wyrywała sobie włosy i zjadała ich cebulki, była dosłownie łysiutka jak kolano na czubku głowy...masakra jakaś, ja też wyrywam czasem te wstrętne odstające włoski jakieś, ale no nie do takiego stopnia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tym już nie raz, trochę mnie to przeraża, zwłaszcza to co napisałaś o rzęsach... Brrr... Moim zdaniem wszystko można kontrolować i wypersfadować takie nawyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy też od stadium choroby, bo na początku może tak, ale im dalej w las tym ciemniej :/

      Usuń
  9. Straszna choroba. Często widuję w mojej okolicy pewną osobę, która zmaga się z tą chorobą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tych chorobach, czytałam o nich i oglądałam program w TV. Mnie samej one nie dotyczą - całe szczęście, mam ich i tak niewiele na swojej głowie, a do tego są cienkie.. Jak byłam mała może nie wyrywałam ani nie smakowałam swoich włosów, ale często drapałam głowe, lubiłam to.. aż do krwi, lubiłam mieć strupy na skalpie, i czerwone pasemka od krwi na włosach.. ale z wiekiem z tego wyrosłam, a mój skalp jest niezniszczalny no i nigdy nie miałam problemów z łupieżem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wyrosłaś z tego, bo pewnie na większą skalę taki problem jest bardzo nieprzyjemny.

      Usuń
  11. Ja jako dziecko miałam inną, chociaż równie obrzydliwą manię. Ponieważ mam alergię na komary latem zawsze mam duże odczyny po ukąszeniach. W dzieciństwie rozdrapywałam "bąble" i hodowałam strupy. Gdy ranka się goiła a strupki były suche jak wióry, odrywałam je i... (FUJ!) zjadałam. Oczywiście odrywanie strupów przyczyniało się do powstawania kolejnych. Nie pamiętam kiedy dokładnie wyleczyłam się z tej obrzydliwości, ale moje ramiona do tej pory mają mnóstwo małych, białych plamek.

    OdpowiedzUsuń
  12. aż mnie wszystko boli jak to przeczytałam :O

    OdpowiedzUsuń
  13. Przerażająca dolegliwość. Niestety znam osobę, którą dotknęło to schorzenie i wiem jak to wygląda od praktycznej strony, a walka z trichotillomanią jest bardzo mozolna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...