czwartek, 16 kwietnia 2015

K#%wa, ja pie^&olę! Czyli o przekleństwach blogera

Kiedy miałam jakieś 12/13 lat na wakacje do mojej wsi (tzn. wsi w której mieszkam, swojej wsi jeszcze nie kupiłam ;)) przyjeżdżały dwie siostry. Z obydwiema kumplowałam się tak samo i razem z liczną grupą przyjezdnych dzieciaków tworzyliśmy wspólną paczkę. Ale zwłaszcza jedną z nich, Agnieszkę, zapamiętałam sobie szczególnie, dlaczego? Bo nigdy nie przeklinała, a zamiast soczystej kurwy, mówiła "kwiatek". Takie miała zasady i chociaż było to dziwne to cóż, jej wybór.

Ja nigdy nie stroniłam od przekleństw, czasami powiem spierdalaj, czasami rzucę kurwą, powiem komuś 'no i chuj', wyrażę mój podziw krótkim 'o ja pierdolę!', czasami powiem komuś, że jest pojebany. Przeklinam też w towarzystwie mojej mamy ;) która czasami powie mi, że nie powinnam przeklinać, a czasami sama powie w akcie desperacji do swojego rozmówcy przez telefon "Ale ja mam dzieci debili!". Jak trza przekląć, to trza. W końcu przekleństwa to tylko słowa, nie stosuję kurwy jako przecinka, ale czy powinno się używać "brzydkich słów" na blogu?


Słowo pisane na blogu różni się tym od słowa mówionego, że teoretycznie mamy okazję, żeby się poprawić. Ale cholera - ja nie chcę się poprawiać! Dlaczego mam zrezygnować z przekleństwa? Naprawdę nie wydaje mi się, żeby moje teksty były pełne wulgaryzmów, czasami używam ich więcej, czasami mniej, a czasami w ogóle.
Z jednej strony rozumiem trochę czytelników, bo ostatnio widzę dziwny trend, że bycie "oryginalnym"  (a może "hipsterskim"?) blogerem jest... pożądane po prostu. A jak to najszybciej zrobić? A no rzucić kurwą tu i tam, wyzwać od chujów każdego i na śniadanie wpierdolić zdrową i pyszną jaglankę z mlekiem (z jebanych migdałów albo kurewskiego ryżu, bo te od krowy jest dla ćwoków!). Jestem dosyć wyczulona na to jak ludzie się sprzedają i niektórzy lubią sprzedawać się poprzez bycie wulgarnym - zawsze tak było, jest i będzie.


Jak dla mnie przekleństwa zawsze będą częścią mojego bloga. Nie mam zamiaru udawać, że ich nie używam, nie będę zmieniać ich na jakieś ładniejsze synonimy. Były, są i będą :D A co jeżeli na mój blog wejdzie jakieś dziecko? No.... to pewnie niczego nowego się ode mnie nie dowie w zakresie "brzydkich słów", bo wbrew pozorom dzieci wiedzą więcej niż rodzice by chcieli ;)

Przekleństwa są ludzkie, a nic co ludzkie nie jest mi obce. Nie mam zamiaru wybielać mojej osoby, nie chcę budować idealnego wirtualnego wizerunku Mili, która jest blogerką bez skazy i śpi w białej pościeli, przed śniadaniem biega, potem bierze prysznic w porannej rosie i słuchając śpiewu ptaków zjada jaglankę na tarasie. Nie, bo jestem pełna wad i skaz, mam okropny charakter, kiedy się budzę to rosy nie ma już od jakiś trzech godzin, a jaglanka smakuje mi trawą. No i mam uczulenie na aktywność fizyczną ;)

Tak, więc pozdrawiam Was szczerze moi drodzy czytelnicy :) I kiedy piszę, że coś jest chujowe, to naprawdę jest chujowe ;) Ja po prostu tak się wyrażam - prostacko i po chamsku bom dziołcha ze wsi!

A Wy co o tym myślicie? Czy Waszym zdaniem przekleństwa na blogach powinny być cenzurowane?
Buziaki, Mila :)

13 komentarzy:

  1. staram się w domu nie przeklinać, ale niezawsze tak się da. najwięcej przeklinam w pracy, bo tak się nieraz wkurzam, że to już przechodzi ludzkie pojęcie. niektórzy się śmieją z tego, ze taka mała, a tak wyzywa :P też pochodzę ze wsi i przekleństwa nie są mi obce. lepiej czasami powkurwiać się i pokrzyczeć niż naprawdę komuś coś zrobic. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przekleństwo to część języka. Jeśli jest potrzeba - korzystaj do woli! Ja też rzucam kurwami, chujami i pierdolę jak mi się coś nie podoba. Grunt by było to używane naturalnie, tak jak byś mówiła do swojego czytelnika.
    Swoją drogą czasem żałuję, że chujami nie da się porzucać w pismach urzędowych! Ale by mi ulżyło!

    Uśmiałam się z tej rosy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś przeklinałam ale tylko w złości i w domu a teraz zdarza mi się to tylko do święta, oduczyłam się klnąc przy mężu ;) A co do przekleństw na blogu to możesz ich używać bo to twój blog i możesz robić i pisać co chcesz mi to nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż zdarzają się takie sytuacje gdy się przeklina, jednak jeśli ktoś tego nadużywa to nie brzmi to już dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja niestety tez przeklinam ale przy rodzinie powstrzymuje się, dużo zależy właśnie w jakiej grupie się znajdujemy w danym momencie przy znajomych powiem więcej niż np. przy rodzinie :)
    Z.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie to klnę sporo, na blogu też, ale mam jakiś taki wbudowany hamulec, że nie przeklinam przy dzieciach, mamie i osobach starszych ode mnie, chyba, że jestem z nimi w relacji koleżeńskiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim domu panuje absolutny zakaz przeklinania oraz używania takich słów jak : "zajebiste" etc.
    I w sumie cieszę się z tego bardzo, choć przyznaję - w chwilach złości czasami zdarza mi się powiedzieć coś mocniejszego. Z resztą odpowiednio użyte przekleństwo - np. jako puenta śmiesznej opowiastki czy dowcipu, może być wręcz w takich wypadkach pomocne:)
    Rażą mnie jednak wulgaryzmy w codziennej mowie, z resztą tak samo jak niestaranny i niechlujny język, którego coraz częściej zdarza mi się słuchać.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cenzurowane w żadnym wypadku. To rodzaj ekspresji i o ile nie brzmi sztucznie, a tak się zdarza, to mnie w ogóle nie razi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Staram się nie przeklinać, ale w sytuacjach stresowych nie kontroluję wypowiadanych słów. Na blogu sporadycznie pojawiają się jakieś przekleństwa, z czego dumna nie jestem, ale "czasami człowiek musi, inaczej się udusi" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mysel ze przekleństwa są teraz na porządku dziennym wiec nie razi juz to nikogp choc ja sie straram unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie widzę powodu, żeby się wybielać na potrzeby bloga -ja pisze tak jak mówię. Mówię dużo i jestem gadułą potworną wręcz -co widać po moich wpisach. Nie mam zamiaru tego zmieniać..pisać krócej - bo źle by mi się takie wpisy tworzyło. Jak się komuś nie podoba to najwyżej nie zajrzy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. u mnie z przeklinaniem jest różnie, czasami dużo klnę, czasami wcale. Ale zdecydowanie lepiej się czuję ze sobą jak nie rzucam przekleństwami :D ale własnie najważniejsze, żeby się samemu dobrze czuć zarówno w zyciu jak i na blogu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...