piątek, 10 kwietnia 2015

Czytasz składy? Czyli dlaczego producenci kosmetyków mogą robić nas w chuja...

Dlaczego producenci kosmetyków mogą robić nas w chuja? Bo nie czytamy składów. Mi też się zdarza i tym samym dołączam do grona wychujanych osób ;) A sama mam przecież świadomość większą niż przeciętna Kowalska, bo na składach się jako tako znam. Nie jestem ekspertką, ale jako takie pojęcie mam i wiem, że co na początku INCI tego jest najwięcej. Dzisiaj przedstawię Wam krótkie skutki picia wódki nieczytania składów.

Rossmann, jak to Rossmann ma masę kosmetyków. Ostatnio pojawiają się półki pełne olejków - bo w końcu olejki są w modzie (tak samo jak kolagen). Widząc napis "Drogocenny olejek AWOKADO" co pomyślałam? Oczywiście, że jest to olejek awokado. Utwierdził mnie w tym napis po angielsku Precious Avocado Oil - no co jak co, ale jak pisze avocado oil, no to musi to być tylko i wyłącznie avocado oil... a jednak nie ;) Oczywiście nie popatrzyłam na skład, po bo co skoro producent mówi...


Sprawdza się stara zasada - producent może sobie napisać prawie wszystko co chce. A nigdzie w sumie nie napisał, że to czysty olejek awokado, czy nieoczyszczony olejek awokado. Mój błąd. A wystarczyło spojrzeć na skład, że to nie tylko olejek awokado, ale też kilka innych substancji. Niby nic strasznego tam nie ma (o ile komuś nie straszne ewentualne lekkie zapchanie cery), ale cholera... gdyby były tam same olejki byłoby lepiej, a gdyby był sam olejek awokado byłoby najlepiej. 
Skład:
Glycine Soya Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Elaeis Guineensis Oil, Tocopherol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Beta-Sitosterol, Parfum, Limonene, CI26100 (D&C Red No. 17

Na pierwszym miejscu jest olej sojowy ;)
Teraz nie zostaje nic innego jak zapłakać nad rozlanym mlekiem olejkiem i zużyć do końca. Sam produkt nie robi praktycznie nic, zupełnie nic poza lekkim nawilżeniem, które jednak nie jest długotrwałe. No i ładnie pachnie - dojrzałym i słodkim melonem. Ale ma okropny aplikator, który nie psika produktu, on go wyrzuca jak żmija jad ;)

Zastanawiam się ile razy zdarzyło mi się kupić coś według zaleceń i obietnic producenta, a potem okazywało się, że skład mówi coś innego... ohhh... jakieś tysiąc razy ;) Mam w domu nawet "bio luksusowy krem regenerujący oliwkowy" z Eveline, a z "bio" nie ma nic wspólnego, a na drugim miejscu w składzie jest parafina. Ale sami widzicie jak producent działa na nasze emocje - "bio", "luksusowy"... to trochę robi nam wodę z mózgu i zaczynamy się mylić w naszych wyborach. 

Niestety nie pozostaje nic innego jak głębsze zapoznawanie się ze składami, bo producenci raczej bardziej szczerzy się nie zrobią. Teraz składniki organiczne, naturalne, eko i bio są w modzie. Tak samo jak naturalne olejki, więc skrupulatnie to wykorzystują. Myślę, że jeżeli ktoś nie zna się w ogóle na składach albo nie zwróci na niego uwagi nie będzie wiedział, że produkt Bielendy nie jest czystym olejkiem, co sugeruje też informacja z tyłu opakowania, cytując "Drogocenny Olejek Awokado 3 w 1 to prawdziwy eliksir piękności (...) Olejek delikatnie rozświetla, przywraca zdrowy blask (...)." i tak dalej w tym stylu. Zero słowa na temat tego, że to mieszanka z innymi olejkami. 

Do analizy składów można użyć Analizatora Kosmetyków, w sieci zresztą jest masa podobnych stron, ale ta jest po polsku i całkiem przyjemnie jej się używa. 

A Wy czytacie składy? Daliście się kiedyś nabrać producentowi? 
Buziaki, Mila :)

28 komentarzy:

  1. Ja staram się zawsze czytać składy, co jest niekiedy moją zmorą, bo idę kupić żel pod prysznic a wracam z pustymi rękami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram nie przesadzać z tym czytaniem, ale staram się na nie zaglądać :D

      Usuń
  2. Kiedyś przeczytałam u kogoś na blogu, że samo słowo "olejek" sugeruje iż jest to mieszanka. Czysty olej nazywany jest po prostu "olejem", a "olejek" to już mieszanina niekoniecznie samych olejów. Ale mniejsza o to. Generalnie niestety producenci tak robią. Sama nadziałam się na "arganowy olejek do demakijażu i oczyszczania", również zdaje się Bielendy, w którym na jednym z górnych miejsc jest parafina. Ale też kupiłam nie zapoznając się ze składem. Produkt nie jest zły, jednak więcej na pewno go nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam i nie słyszałam o tym, zresztą np. olejek herbaciany jest olejkiem, a jest czysty. Zaciekawiłaś mnie tym w sumie, postaram się poszukać czegoś więcej na temat olejów i olejków :)

      Usuń
  3. ja nie czytam składów, ale...nie daje się też tak totalnie nakręcać tym chwytliwym nazwom i głupotą wygadywaną w reklamach, kupuje to co potrzebuje, więc wtedy starannie wszystkiego doglądam, nie sięgam po coś, co gdzieś tam niby jest piękne, luksusowe czy akurat bio...ale oni z tego żyją i jakoś zachęcać też muszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Często kupiłam coś ze względu na opis, który była na przodzie produktu a w składzie nie było nic fajnego, ale tak to jest jak się patrzy na ładną etykietę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się tak przejechałam na "Oleju jaśminowym" od KTC, który okazał się być... Perfumowaną i zabarwioną parafiną :P O ile w drogerii uważam na takie rzeczy, o tyle w sklepiku zielarskim na półkę z czystymi olejami upakować takie coś?... Dostałam nauczkę, że można przejechać się nawet w sprawdzonych sklepach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak to składy czytam i nie kupuję nic podług obiecanek producentów

      Usuń
    2. Dokładnie, nawet sprawdzonych producentów i sklepy trzeba sprawdzać jeszcze raz ;)

      Usuń
  6. czytam skłądy, bo już nie raz przejechałam się na obietnicach producenta :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nie znam na olejkach, ale intuicja mi mówiła że to nie czysty olejek tylko mieszanina. Także oczy szeroko otwarte :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nikt nas w "" chuja "" nie robi :P Producen tmoże napisać, że jest tam niewiadomo co - to tam musi to coś być - prawo UE, to, że jest mnóstwo chemi a składnika aktywnego jest prawie nic .... no to cóż :P Ważne, ze to COŚ jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, ale to moim zdaniem też robienie w chuja, kiedy jest kosmetyk z olejkiem arganowym, a olejek na szarym końcu, bo zapachach i konserwantach :D

      Usuń
  9. bo słowo ojejek jest tu kluczem czysty 100% jest tylko olej olejek od razu oznacza ze jest to mieszanka dkatego ja czytam składy:)i tak dobrze ze nie ma tu parafiny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nigdy o tym olej - olejek. Teraz już będę wiedzieć :)

      Usuń
  10. W zasadzie nie patrzę na to co producent napisał, jak oglądam jakiś kosmetyk to od razu odwracam i czytam skład.

    OdpowiedzUsuń
  11. Żeby mi jeszcze coś te składy mówiły... Dla mnie równie dobrze mogłoby pisać na etykietach po chińsku. :/ Obym tylko kiedyś nie zaczęła świecić na zielono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak same nazwy roślin - to brać :D a jak nie ma ani jednej nazwy roślin to nie brać ;P

      Usuń
  12. od jakiegoś czasu czytam składy.
    też miałam ten olejek tylko brzoskwiniowy. koszmar z tym psikaczem :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja czasem w sklepie zachowuję się jak w bibliotece-nic tylko czytam.I bywa,że budzę emocje u ochrony,jak biorę 5 kosmetyk do ręki i po "przeczytaniu go" odkładam na półkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. I masz rację, trzeba uważać i poświęcić chwilę na analizę składu, znawca w rej kwestii nie jestem ale coś tam wiem i jak spojrzę na skład to widzę czy jest dobrze czy nie:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tytuł posta jest zbyt mocny jak dla mnie - nie ma tu żadnej artystyczne wartości, sam wulgaryzm. Fe, zawiodłam się.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bo jak jest olejek, to często produkt jest mieszanką różnych olejów :P Gdyby to był czysty olej, to by napisali olej, a nie olejek :) Warto to wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja co prawda mam niewielką wiedzę na temat kosmetyków, ale od dłuższego czasu przykłądam większą wagę do ich składów. Zdecdawanie jestem bardziej świadomym konsumentem ):.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie zawsze bawi jak produkt jest nazwany olejkiem, ale ma konsystencję wody :P Wiele ludzi daje się na to nabrać, a później tylko trąbią że oleje w niczym nie pomagają... Tytuł jest strzałem w dziesiątkę, lepiej bym tego nie nazwała ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem szczerze ze do końca to ja się nie znam na składach ale co fakt producenci nieźle oszukują. A olejków praktycznie w żadnej postaci nie lubię i takowych do ciała czy twarzy nie zamierzam sobie sprawiać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak samo jest z olejem Łopianowym firmy Nami. Łopian nie jest rośliną oleistą i nie można z niego wytłoczyć żadnego oleju. Cały produkt to oczywiście macerat. Tylko, że nie wiadomo w czym. Prawdopodobnie sojowym, bo to tani surowiec. A w składzie stoi: 4 ekstrakty. I koniec. W czym te ekstrakty? Tajemnica :D Zastanawiam się, czy tego gdzieś nie zgłosić.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja już sie nauczyłam, że nic nie kupuję bez rzucenia okiem na skład. Ekspertem też nie jestem ale jakos mniej więcej się orientuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...