wtorek, 31 marca 2015

Wpadki włosomaniaczki

Chyba każda z nas w swojej karierze włosomaniaczki miała jakąś wpadkę. Ja w sumie zaliczyłam kilka mniejszych i większych wpadek z włosami w roli głównej ;)

Złotowłosa
Kiedy już byłam dosyć mocno w włosomaniactwie zapragnęłam być blondynką. Oczywiście stwierdziałam, że zrobię to tylko i wyłącznie rozjaśniaczem...po co fryzjer, po co jakieś kąpiele i co z tego wyszło? A no wyszło, że miałam złote włosy ;) Na szczęście ten zabieg pomimo trzymania rozjaśniacza 40 minut na głowie nie zniszczył moich włosów tak bardzo... ale do następnego mycia moje włosy były po prostu złote, a potem żółte. O dziwo ten kolor miałam na głowie długo, bo nie mogłam się zdecydować czy podoba mi się czy nie, a rodzina i znajomi podzielili się na dwie grupy - tych, którzy się zachwycali tym jak korzystnie wyglądam i na tych, którzy mówili, że mi nie pasuje ;) Ktoś chyba mnie okłamywał. Za to pasowałam kolorystycznie do koloru ścian w salonie mojej mamy :P



Zielone włosy
No taaakkk... w końcu nadszedł w kilku miesiącach czas, kiedy zdecydowałam, że żółć mi nie pasuje :P Pierwsza zasada? Rozjaśnianych włosów się nie farbuje na brązowo, bo wyjdą zielone! Oczywiście musiałam to sprawdzić na moich włosach i potwierdzam - wychodzą zielonkawe. Po dwóch dniach pokryłam to rudością i wyszedł za to całkiem ładny brąz ;)


Żelatyna we włosach...
Laminowanie włosów było zabiegiem, który fundowałam sobie często. Aż do momentu, kiedy przypadkowo użyłam do niego przeterminowanej żelatyny... Co skończyło się godzinnych wyczesywaniem z poplątanych włosów posklejanej żelatyny ;) Nigdy więcej nie nałożyłam tego produktu na moje włosy.


Kawowa płukanka
Lubię zapach kawy, a że akurat wtedy nosiłam brąz na głowie to płukanka kawowa wydała mi się idealna. Zrobiłam, nalałam do miski, poszłam umyć włosy i spłukałam je kawą z wodą. Nie wzięłam pod uwagę faktu, że wanna w mieszkaniu teściowej może po prostu zostać zafarbowana przez kawę... Nie wiem jakim cudem, pewnie ze starości, na wannie zrobiły się żółte, kawowe zacieki. Kolejną godzinę przed przyjściem teściowej do mieszkania spędziłam w oparach CIFu i innych środków czystości starając się doszorować pozostałości po kawowej zbrodni. O dziwo moja pamięć jest chyba wybiórcza, bo kilka tygodni później zrobiłam sobie kawowy peeling w tej samej wannie... efekt podobny :>


Fryzjer dwa dni przed ślubem
Nigdy, przenigdy nie idźcie do fryzjera na kilka dni przez ślubem... zwłaszcza na dwa dni wcześniej ;) Zwłaszcza do nowego fryzjera.... taaaa popełniłam ten błąd przed moim ślubem i wyszłam z grzywką obcięta na skos, z tym, że zaczynała się prawie od zera i dochodziła do długości ledwo do brwi. Coś jak lekko odmieniona Jaga Hupało ;> Jak to się stało? Po prostu dała się zagadać fryzjerce i zorientowałam się, co ona mi robi kiedy prawie skończyła, a cała grzywka była mega nie równa i już wolałam, żeby ją wyrównała, bo wyglądałam jakbym ją sobie wygryzła.. i w ten sposób poszły kolejne centymetry.
Mój prawie-mąż, kiedy wrócił do domu i otworzyłam mu drzwi zaczął płakać ze śmiechu... Koniec końców umyłam włosy i maksymalnie naciągnęłam grzywkę na szczotkę i suszarkę (bez prostowania jej, bo inaczej była mega cienka i wyglądała jeszcze gorzej) i wyglądałam jak na zdjęciu poniżej, oczywiście utrwaliłam grzywkę toną lakieru, tylko, żeby się nie rozwarstwiała. W sumie to się cieszę, że nie mam wielu zdjęć ze ślubu.



Wkręcona w suszarkę
Kiedy byłam dzieckiem pamiętam, że wkręciłam sobie włosy do takiego małego wiatraczka-zabawki na baterie. Mama trochę wyplątała, trochę wycięła i włosy były jak nowe. Ale nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś wkręcę sobie włosy w... suszarkę do włosów! Korzystałam z suszarki mojej szwagierki, która miała założony dyfuzor, a że nie umiem się nim obsługiwać to go ściągnęłam, a po kilku chwilach pasmo wilgotnych włosów wpadło mi do środka suszarki przez gęstą kratę i po prostu wkręciły się w wiatraczek w środku :P Na szczęście jakoś udało mi się jakoś wyszarpać wkręcone włosy bez większych strat. Dobrze, bo nie wyobrażałam sobie pójść do kogoś po pomoc :P

To chyba wszystkie większe wpadki jakie pamiętam, pewnie po drodze były tysiące innych, a jeżeli sobie je przypomnę to na pewno spiszę :)
A Wam jakie wpadki z włosami w głównej roli się przytrafiły? 
Buziaki, Mila :)

17 komentarzy:

  1. Też kiedyś wkręciłam sobie włosy w suszarkę - nigdy więcej takich przygód xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie wiedziałam, że to możliwe :D Teraz zawsze nakładam końcówkę na suszarkę ;)

      Usuń
    2. Miałam gorzej... Wkręciłam je w depilator. Nie pytajcie jakim cudem! ;)

      Usuń
  2. Szkoda że nie ma zdjęć z zielonymi włosami ;) kiedyś jak farbowałam włosy u fryzjerki też jej wyszły zielone i nakładała kolejne farby żeby coś zmienić i tak zamiast jasnego brązu wróciłam do domu z czerwienią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie były aż tak bardzo zielone, tylko pod światło :D

      Usuń
  3. Poprawiłaś mi humor :) to znaczy że nie tylko mi zdarzają się takie wpadki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mila pasował Ci ten kolorek ze ślubu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor pasował, ale fryzura była okropna :D

      Usuń
  5. Co to za przeżycia! A ten ślubny kolor piękny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tymi zielonymi włosami to sie prawie posikałam ze śmiechu :) Ale wpadki co niektóre zabawne jednak chyba tylko dla mnie bo Tobie zapewne wtedy nie było do śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj miałam wpadki miała najczesciej jak wyoliwiłam włosy ze zaraz je bede myc a tu nagle np trzeba z kims jechac gdzies i co tu z głową zrobic??

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym zobaczyć zdjęcia z zielonymi włosami :D hm... Z moich wpadek: Raz nie domyłam włosów po oleju, musiałam myć jeszcze raz, chciałam sobie zrobić fioletowe końcówki to wyszedł mi jakiś dziwny zgniły kolor :<

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi kiedyś jajko się ścięło na włosach i musiałam wyplątywać :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Pielęgnacyjnych-cała sterta. Pominę już milczeniem fryzjerki uzdolnione inaczej, ale do dziś pamiętam jak trzymalam farbę ponad godzinę na włosach (żeby efekt był lepszy)...pominę milczeniem jak to wyszło. Za to największy szok dostarczyły rodzinie moje włosy -jakoś tak pod koniec podstawówki poszłam do fryzjera i z włosów do pasa (a byłam tylko podciąć końcówki) kazałam ostrzyć się na chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezłe przygody :D Zielonkawe włosy tez już przerabiałam, także przerabiałam koszmarne rudości, ktorych nigdy nie zapomnę oraz żółte placki po poprawkach hahahaha :D Wtedy nie było to tak zabawne :)
    PS. w brązie wyglądasz o niebo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...