piątek, 20 marca 2015

Kiedy włosy żyją własnym życiem

Nie raz, nie dwa powtarzałam, że moje włosy żyją własnym życiem. Ale o co dokładniej mi chodzi?
No cóż, ogólnie to ciężko jest je utrzymać razem. Wyplątują się ze wszystkich upięć, uciekają od końskich ogonów, spinki im nie straszne, a do tego kiedy są rozpuszczone to każdy idzie w inną stronę ;)

Na pewno wpływ na to ma fakt, że lubią się strąkować, a ja nie lubię ich czesać ;)
Dobrze to widać na zdjęciach, bez czesania szybko się dzielą na różne frakcje ;) Co zazwyczaj sprawia, że mam look na żulika :D Najgorsze jest to, że nie mogą się zdecydować czy kręcić się, czy jednak nie... a fale czasami są falami, a czasami tylko zawiniętymi końcówkami, podczas gdy reszta jest idealnie prosta...



Do tego z tyłu głowy robi mi się zawsze "gniazdo". Zawsze, zawsze, zawsze... cokolwiek z nimi nie zrobię ;)


Poza tym grzywka się zawsze rozdziela i nigdy nie mogę sobie z nią poradzić. Kiedyś miałam prostą grzywkę, ale przez to ciągłe rozdzielanie się wyglądała po prostu t-r-a-g-i-c-z-n-i-e !


Moje pocieszenie? To chyba genetyczne ;) Poniżej są włosy mojej siostry - jak widać też pełne strąków, a stosujemy zupełnie inne pielęgnacje i nosimy inne fryzury. O ile ich nie wyprostuję to też jej się dzielą na różne części.



Jak sobie poradzić z tymi problemami? Nie pozostaje nic jak tylko czesać, czesać i jeszcze raz czesać ;) niestety, ale wszelkie metody typu odstawienie silikonów, suszenie suszarką i inne nie pomagają. W włosomaniactwie siedzę już dobre 5 lat i jeszcze żadnego sposobu nie znalazłam.
W ujarzmieniu włosów pomaga trochę lakier, ale jego często nakładanie nie działa dobrze ani na włosy, ani na skalp. Upinanie jest dobrą metodą, ale jak już mówiłam - moje włosy to taki włosowy Houdini, z każdego miejsca wylazą. Dlatego podczas spacerów, żeby nie niszczyć ich na wietrze muszę zacząć częściej stosować apaszkę założoną na głowę, bo wtedy nie muszę ani nich co chwilę odgarniać, ani nie majtają się na wietrze. (zdj. słabej jakości, bo robione telefonem w małej rozdzielczości)


Jak z tym żyć? Normalnie, trzeba się przyzwyczaić po prostu ;) Na zdjęciach każdy może sobie idealnie ułożyć włosy, a w realu mogą one być całkowicie średnie. Nigdy nie miałam i nie będę miała przez cały dzień idealnej gładkiej tafli i czasami zastanawiam się gdzie te wszystkie piękne włosy, które widzi się w internecie, bo w życiu realnym tylko kilka razy widziałam włosy, które cały dzień prezentują się bardzo ładnie. Ja mimo to jestem z moich włosów zadowolona, bo wiem, że w dużo lepszym stanie nie będą, bo nie dadzą rady - nic więcej z nich nie wyciągnę! Gdybym pozbyła się tych problemów to byłyby idealne. Ale o ile jeszcze na strąkowanie mogę sobie poradzić modelowaniem i lakierem, to jak zrobić, żeby nie tworzyło się z tyłu gniazdo? Chyba tylko przeszczep by pomógł ;)

Pewnie nie jestem osamotniona w samodzielności moich włosów ;) Wasze jakie Wam sprawiają kłopoty?
Buziaki, Mila :)

5 komentarzy:

  1. No niestety czasami takich rzeczy nie przeskoczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórzy mają właśnie takie przypadki,trzeba jakoś sobie radzić;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam ten sam problem - wszystko nawet tuż po umyciu formuje się w strąki. Włosy wyglądają na przyklapnięte i nieświeże. Niestety praktycznie rezygnuję z noszenia ich rozpuszczonych.

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie też jest ulubione gniazdko.. no i grzywka... zamiast przykrywać całe czoło lub rozdzielać się przy 1/4 szerokości to dzieli się na pół... hymmm.. bardzo mi ,,potrzebne'' przy grzywce na skos.. prawda?

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi na strączkowanie pomogły proteiny - okazało się, że moje włosy je kochają. Przy dłuższym ich odstawieniu znów się strączkują, są smutne :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...