poniedziałek, 23 marca 2015

5 rzeczy, które mocno mnie zdziwiły we Włoszech

We Włoszech mieszkałam przez ponad 2 lata. Konkretnie na północy, w miejscowości niedaleko Mediolanu. Dzisiaj powiem Wam o tym co naprawdę mocno mnie zdziwiło w tym kraju!





ŚNIADANIA
Jak wygląda polskie śniadanie? Jajecznica, szynka, żółty ser, owsianka... coś w tym stylu. A we Włoszech? Rogalik albo ciasteczka, do tego mleko, kawa lub herbata... Ot całe śniadanie. Teoretycznie porcja dla kaloryczności to około 5 ciasteczek. 5 niewielkich ciasteczek... Jak dla mnie ok na przekąskę, ale na śniadanie, posiłek który powinien dawać siły na cały dzień? Włosi jednak nie ruszą niczego innego, a mój facet pochłaniał jakieś 200 gram ciasteczek i dobre pół litra mleka na śniadanie... Dobrze, że ma szybką przemianę materii, bo inaczej ważyłby z 200 kg.
Najbardziej przeraża mnie fakt, że podaje się takie śniadania też małym dzieciom - herbatka albo mleko i ciasteczka.... i nie żeby to były jakieś pełnoziarniste, niskosłodzone ciastka. Po prostu zwykłe suche ciasteczka (w sensie z żadnym kremem, galaretką czy masą, są to ciasta typu pieguski, jeżyki, herbatniki coś w tym stylu) pełne cukru. Na zdrowie ;)
Ja próbowałam się przekonać do włoskich śniadań, ale żeby się najeść to musiałabym chyba zjeść kilogram. Zawsze po godzinie byłam znowu głodna. Mój facet za to w Polsce je na śniadanie chleb z dżemem albo miodem, z szybką i serem nie przełknie ;)



GODZINY PRACY
W Polsce byłam przyzwyczajona do tego, że do około godziny 15 - 16 firmy są otwarte, tak samo jak mniejsze sklepy, urzędy. We Włoszech pracę zaczyna się zazwyczaj około 8 w urzędach/biurach/sklepach i kończy w przedziale od 17 do 19. Dlaczego? Bo od godziny 12 większość miejsce się zatrzymuje, w tym wiele szkół robi przerwę na obiad dla uczniów (a tak przy okazji - do szkoły chodzi się też w sobotę i nie ma ferii zimowych!). Czasami jest to godzina (w przypadku fabryk, nie jest wliczana w godziny pracy), czasami 3 godziny (od 12 do 15, w większości sklepów i dla biur). Część fabryk zaczyna pracę wcześniej - o 7, albo nawet o 6. Jeżeli jesteś we Włoszech to w południe zazwyczaj nie opłaca się wychodzić z domu (o ile nie jesteś w mega turystycznym miejscu).



DIALEKTY
We Włoszech prawie każdy mówi w swoim własnym dialekcie! Dla mnie, jako osobie z Dolnego Śląska, która nie zna żadnego dialektu i nie zna nikogo kto by się czymkolwiek innym niż język polski posługiwał, wydawało się to niesamowite! I nadal wydaje. Zwłaszcza, że wystarczy przejechać 10 km, żeby usłyszeć zupełnie odmienny dialekt.
W rozmowach rodzinnych czy z przyjaciółmi większość osób po prostu używa dialektu, a włoski słyszy się głównie w oficjalnych sytuacjach i w sklepach czy z nieznajomymi. Bardzo mi się to podoba, bo w końcu język to część naszej przynależności kulturowej. Jednak jakiś czas temu dialekty były szykanowane i ośmieszane, w związku z tym na przykład mało osób umie pisać w dialekcie mojego faceta. Bo pokolenie, które nim się posługuje idealnie często jest niepiśmienne, albo po prostu słabo im to idzie (we Włoszech szkoła wygląda inaczej, ojciec mojego faceta chodził do szkoły bardzo krótko, bo nie było obowiązku szkolnego, jego dziadkowie nie chodzili wcale, podczas gdy moi dziadkowie musieli chodzić do jakiegoś tam wieku),a  pokolenie, które ma obowiązek szkolny po prostu było długo przekonywane, żeby dialektów nie używać. Teraz jednak zaczyna się je promować ponownie, jednak mimo wszystko używane są głównie w mowie.
O dziwo dla mnie okazało się, że zaczęłam łapać dialekt dosyć szybko. Nie mówię w nim, bo brzmi megaaaaaa dziwnie i nie potrafię tak intonować słów (jak dla mnie brzmi jak jakiś język arabski z dużą ilością francuskich słów i dziwnych dźwięków :P), aczkolwiek rozumiem co się do mnie w nim mówi. Za to szwagier mojego faceta, który jest z południa zaczął rozumieć dopiero po długich, długich lata. A jego dialekt brzmi jak inny język.
Poniżej mapa włoskich dialektów, warto dodać, że każdy kolor to grupa dialektów, które mniej więcej brzmią podobnie, ale w każdym mieście i na każdej wsi mówi się i tak trochę inaczej.




IMIGRANCI
"Mamo, czy my nie jesteśmy przypadkiem w Afryce?" zapytała moja siostra będąc w Wenecji ;) W sumie była niedaleko prawdy, bo we Włoszech jest masa imigrantów z krajów afrykańskich oraz arabskich. I mówiąc masa, mam na myśli naprawdę dużo. Na początku mocno mnie to dziwiło, bo w sumie w Polsce nie ma wielu imigrantów. Kiedy byłam w Warszawie przez miesiąc i codziennie po niej jeździłam to może zauważyłam z pięć osób, które pochodziły z tamtych krajów. We Włoszech za to nie trzeba ich specjalnie szukać. Poza tym pełno jest Ukraińców, Albańczyków, Bułgarów, o dziwo wielu Polaków nie spotkałam, ale wydaje mi się, że Polacy wyjeżdżają częściej trochę bardziej na południe. Na "naszym podwórku" (raczej dziedzińcu, bo większość niskich bloków jest ułożona w podkowę wokół dziedzińca) chyba co drugie mieszkanie było zajęte przez obcokrajowców, w większości pochodzących z krajów arabskich. Wielu imigrantów niestety sprawia mniejsze lub większe problemy z prawem i niczym dziwnym nie było, że policja ich odwiedzała dosyć często.



PRZESTĘPCZOŚĆ
Na początku nie chciało mi się wierzyć i myślałam, że przekonanie o wysokiej przestępczości i przestrzeganie przed samotnym wychodzeniem jest mocno przesadzone. Odprowadzanie dzieci do szkoły (która znajduje się kilometr dalej) aż do 13 roku życia? Przesada. Nie zostawianie dziecka w zamkniętym ogrodzie chociaż na chwilę? Przesada. Kraty w oknach i strach przed samotnym spaniem w domu? Przesada. A potem okazało się, że to wszystko jest bardzo racjonalne i nie przesadzone. Mój facet, kiedy pierwszy raz przyjechał do Polski był w głębokim szoku, że latem zostawiamy czasami otwarte okna do domu. I że nie mamy okiennic ani krat. Oraz, że moja dziewięcioletnia siostra wychodziła z domu sama i szła do koleżanki. U nich zadźganie kogoś na ulicy to może nie chleb powszedni... ale zdarzało się tam widzieć i takie rzeczy. Tak samo jak narkomani w centrum Mediolanu, których trzeba obchodzić z daleka.
Co robią polacy, kiedy widzą pijaczka idącego w ich stronę? "Panie, nie dam Panu kasy, niech Pan spada!" Co robią włosi w takiej samej sytuacji? Zaczynają taktycznie się oddalać, żeby przypadkiem nie stracić życia. Dziecko mojej szwagierki spało z rodzicami w pokoju, aż do momentu, kiedy w jej sypialni nie zamontowano krat. A kiedy wyjeżdżali na wakacje to trzeba było codziennie wieczorem pojechać do nich i trochę pobyć w domu - zapalić światło, włączyć telewizor. Dlaczego? Bo po osiedlach kręcą się wieczorami podejrzane typki i kiedy przez dwa, trzy wieczory nic się w domu nie dzieje to z pewnością zostanie on czwartej nocy okradziony. Wyprowadzenie dziesięciu samochodów w nocy z podziemnych garaży pod domami nikogo już tam nie dziwi, tak samo jak wchodzenie przez okno na czwartym i wyższym piętrze.


Mimo dużej ilości zdziwień oraz pewnych minusów mimo wszystko Włochy to cudowny kraj, który warto odwiedzić. To taka mała Ameryka, bo każdy region jest inny, ludzie porozumiewają się innymi językami i wyglądają oraz zachowują się odmiennie :) Pamiętajcie, że ten post piszę z perspektywy osoby, która mieszkała na południu, jeżeli chcecie poczytać trochę o życiu na południu i o tamtejszych ludziach to Zuzia z bloga W pogodni za rozumem, czyli blondynka w Italii (KLIK) przybliży Wam ten temat doskonale :)

Mam nadzieję, że wpis Wam przybliży trochę Włochy. A może same macie coś co Was mocno dziwi we Włoszech i w innych krajach? 
Buziaki, Mila :)

zdj. weheartit.com

4 komentarze:

  1. Oj tak, włoskie śniadania dla Polaka to kosmos, choć bardziej chyba francuskie.

    Mnie bardziej zdziwił brak zup. A zamiast zupy jaki pierwsze danie makaron pod różną postacią.

    OdpowiedzUsuń
  2. mi sie marża wakacje we Włoszech:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym pojechać kiedyś do Włoch ale jednak nie na stałe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do godzin pracy to podobnie jest we Francji, chociaż moim zdaniem jest to dobry zwyczaj, w Polsce właśnie brakuje porządnej przerwy w pracy żeby odciąć się na chwilę, wyjść z biura i iść do restauracji czy knajpy na obiad :) A często jest wręcz przeciwnie, zimą idziemy do pracy jest jeszcze ciemno a gdy wychodzimy już jest ciemno i tak naprawdę nie czujemy, że dzień jest już za nami...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...