poniedziałek, 26 stycznia 2015

Straszenie blogera sądem - nie daj się!

Czasami kosmetyk czy jakiś zabieg jakiemu się poddajemy nie spełnia naszych oczekiwać. W takim przypadku mamy prawo do wystawienia negatywnej opinii, bo także takie opinie muszą się pojawiać w blogosferze. Do napisania posta natchnęła mnie sytuacja, która zdarzyła się pewnej blogerce - będzie bez danych, ale takie sytuację przytrafiają się blogerom co jakiś czas i warto wiedzieć co w takiej sytuacji robić.



Blogerka X została zaproszona przez właścicielkę nowo otwartego salonu na zabieg kosmetyczny. Niestety zabieg niezbyt dobrany do jej potrzeb (pękające naczynka), a sama właścicielka podczas zabiegu odbierała telefony... Po jakimś czasie blogerka wybrała się tam na rozmowę, a właścicielka robiła małe 3w1 - rozmawiała z nią w gabinecie, odbierała telefony, a jak potem się okazała wykonywała komuś w międzyczasie depilację... Multitasking to błogosławieństwo, ale chyba nie w takim wypadku, prawda? Blogerka opisała sprawę rzetelnie, bez epitetów, a nawet jak na mój gust za grzecznie na blogu ;) Przy tym dodając zdjęcie salonu z zewnątrz oraz nazwę i adres. Właścicielce się to nie spodobało i postanowiła postraszyć sądem i sprawą o pomówienie!

Niestety blogerka dała się zastraszyć i wystosowała przeprosiny (dwa razy!). Ale warto wiedzieć, żeby nie dawać się zastraszać, dlaczego? 
Bo negatywna opinia to nie jest pomówienie! 

Zgodnie z Art. 212 Kodeksu Karnego:

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Czyli podsumowując:
- pomówienie jest wtedy, kiedy szkodzi danej osobie lub firmie, poniża ją albo naraża na utratę zaufania
- pomówienie to też może być wpis w blogu
- pomówienie jest karalne
- oskarżyć o pomówienie można tylko prywatnie, czyli jeżeli ktoś straszy, że pójdzie do policji to niech idzie i tak nic nie zrobią ;)

Ale czym jest samo pomówienie?  Zgodnie z definicją słownikową to: pomawiać” to bezpodstawnie zarzucić, niesłusznie przypisać coś komuś, posądzić, oskarżyć kogoś o coś.

BEZPODSTAWNIE, czyli jeżeli ja pójdę do salonu i Pani zamiast maseczki na twarz nałoży mi kwas to mogę napisać na blogu, że jest niekompetentna, bo wykonała mi zły zabieg to nie jest pomówienie. Ale jeżeli nie pójdę i powiem, że ta pani to głupia pizda, bo na pewno myli się w pracy (a nie wiem tego od kogoś, tylko sobie wymyśliłam) to jest pomówienie. Albo jeżeli powiem, że sekretarka robi loda szefowi to jest pomówienie. Jeżeli ją na tym przyłapie i powiem, że sekretarka robi loda szefowi to nie jest pomówienie.

Dodatkowo naszych interesów broni Art. 213 Kodeksu Karnego:

Art. 213
§ 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego.

Czyli, jeżeli to co zostało napisane w opinii/recenzji/relacji jest prawdziwe to do pomówienia nie doszło! 

Może komuś się ten wpis przyda, bo ja na miejscu właścicielki bloga bym życzyła szerokiej drogi i czekała na bezpodstawne wezwanie do sądu ;) gdyż do pomówienia nie doszło.

Poza tym "idę z tym do sądu!" to chyba najczęstszy argument... zresztą wiele osób go stosuje np. w stosunku do nieuczciwych sprzedawców, a tak naprawdę to mało komu chce się w to wszystko bawić. Nie bądźmy głupiutkimi kozami, które jak jedna wystawiają tylko pozytywne opinie, bo inaczej firma poda nas do sądu, bo jeżeli nie ma podstaw to tego nie może zrobić, a nawet jak to zrobi (co jest wątpliwe) to i tak nic z tego nie wyniknie (może poza historią do opisania na blogu ;)).

Mam nadzieję, że Wy nie dacie się nigdy zastraszyć sądem!
Buziaki, Mila :)


źródła: eporady24.pl
           kodeks.ws
zdjęcie: weheartit.com

23 komentarze:

  1. Szkoda ze tak często pozwalamy się zastraszyć, życzyłabym babsku szerokiej drogi, niech idzie jak chce sobie strzelić samobója :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blogerka nie wykazała się inteligencją ani sprytem i to razi. Później są właśnie takie same pozytywne opinie i recenzje... bo jak to... postawić się???? No Way!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie można się tak dawać, później blogosfera kosmetyczna wygląda tak, że jest cud, miód i wymioty tęczą. Jestem za tym, żeby recenzować rzetelnie, jeśli produkt usługa ma jakieś wady to należy głośno o nich mówić, SZCZEGÓLNIE wtedy kiedy dana firma sama zgłosiła się do nas z propozycją przetestowania produktu/usługi, bo to powinno znaczyć, że chcą się nią pochwalić. Często zapraszanie blogerek do współpracy wygląda tak, że blogerki dostają darmoszki i firma liczy na to, że tylko i wyłącznie z tego powodu recenzje będą pełne zachwytów. Lubię otrzymywać produkty do testowania, szczególnie, jeśli okazują się być wysokiej jakości i jedyna możliwa opinia jest pozytywna, dlatego tylko takie produkty powinny być wysyłane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jeżeli ktoś sam zaprosił blogerkę to powinien pokazać jakąś klasę, a nie nawijać przez tel. podczas wykonywania zabiegu.

      Usuń
  4. Nie bardzo rozumiem o co chodzi...kosmetyczka zaproponowała zabieg niedopasowany do potrzeb blogerki. Czyli co? Blogerka przed pójściem do salonu nie określiła jaki ma typ cery, nie sprawdziła co to jest za zabieg? Czy po prostu kosmetyczka w trakcie zabiegu się pomyliła i wykonała nie taki zabieg co trzeba? Bo jeśli blogerka poszła na zabieg "w ciemno", nie sprawdzając co i jak, to czemu oskarża właścicielkę, że zabieg nie jest dobry dla jej cery? Pytam, bo nie znam sytuacji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyczka nie powinna wykonać zabiegu niedopasowanego do typu cery klientki, według mnie w takiej sytuacji w gabinecie powinien zostać jej zaproponowany inny, odpowiedni zabieg. Zaproszenie chyba miało służyć reklamie salonu, tym bardziej kosmetyczka powinna się postarać.

      Usuń
    2. dokładnie, ważne jest żeby wybierać dla siebie zabiegi dopasowane do swoich potrzeb, a nie na chybił trafił. Jeśli to był zabieg niespodzianka, to niestety ale nie powinnyśmy się nigdy na takie coś zgadzać, bo nie można ufać wszystkim w ciemno. Jednak wydaje mi się, że przed zabiegiem klientka była powiadomiona o tym jaki zabieg będzie wykonany i nie powinna się na niego zgadzać i wymienić go na inny.

      Usuń
    3. Nie powinna, ale zrobiła, bo klientka nie wykazała się wiedzą. A każdy chyba przed tak inwazyjnym zabiegiem czyta o nim i dopytuje? Zasada numer jeden: nie wierzmy ludziom, bo ich nie interesujemy. Wina jak widać jest po obu stronach, a nei tylko po stronie kosmetyczki

      Usuń
    4. No ale czy kosmetyczka wiedziała o tym jaki klientka ma typ cery? Czy blogerka o tym wspomniała? Bo to też jest ważna kwestia. Bo jeśli wspomniała, a kosmetyczka go mimo wszystko wykonała, to zarzuty są najbardziej na miejscu. Ale jeśli kosmetyczka nie miała pojęcia o typie cery blogerki, a mimo to ta dziewczyna zgodziła się na zabieg (nie sprawdzając wcześniej czy ten zabieg jest dla niej dobry czy nie), to przecież nie można oczekiwać, że da on dobre efekty. I w tym wypadku nie jest to wina kosmetyczki...Ale zgadzam się z tym, że kosmetyczka nie powinna się zachowywać tak jak się zachowywała (robienie kilku rzeczy na raz, gadanie przez telefon), bo to jest karygodne.

      Usuń
    5. Nie wiem czy blogerka wiedziała wcześniej jaki to będzie zabieg, chyba miał być to dowolny zabieg i właścicielka zaproponowała mezoterapię albo mikrodermabrazję (niestety nie pamiętam dokładnie który z tych zabiegów to był, ale chyba ten pierwszy).
      Blogerka wiedziała, że taki zabieg może nie być wskazany dla cery naczynkowej i wyraziła swoje wątpliwości, a właścicielka powiedziała, że jeżeli jest odpowiednio przeprowadzony to jest ok, że taka opinia wynika z tego, że często wykonywany jest przed niekompetentne osoby itp. Ogólnie przekonała ją, że ma umiejętności, że nie raz robiła takie zabiegi na skórze naczynkowej i wszystko będzie ok.
      Koniec końców blogerce pokazały się naczynka na twarzy i kosmetyczna powiedziała, że to pewnie wina jej diety, opalania się albo kosmetyków, ale na pewno nie jej wina.

      Usuń
    6. Kurczę, aż żałuje że nie wiem o którego bloga w ogóle chodzi i nie widziałam tego posta, on usunięty jest czy nadal wisi?

      Z tego co rozumiem to podtrzymuje to, że kosmetyczka mimo wszystko powinna dostosować zabieg do klientki. Nie jest tak, że klientka przychodzi do kosmetyczki i mówi jaki ma typ cery, a kosmetyczne zgodnie z tym wybiera zabieg, powinno być tak że kosmetyczka sama ocenia typ cery.
      Przynajmniej tak nas w szkole uczą, może w praktyce jest inaczej ;)

      Usuń
    7. nuneczka - tak, kosmetyczka wiedziała jaki typ skóry ma blogerka, mimo to nadal ją przekonywała, że ten zabieg może być przeprowadzony na takiej skórze... czego nie powinna robić, bo powinna zabieg po prostu odradzić, a nie próbować przekonać klientkę i siebie, że wszystko będzie ok. Jeżeli to blogerka by chciała ten zabieg mimo wszystko to ok, ale to wlaśnie kosmetyczka ją przekonywała i chciała go wykonać.

      Usuń
    8. Dzika - post usunięty już ;) nie chciałam podawać adresu bloga, bo sama jego właścicielka przeprosiła i jeszcze usunęła post z komentarzami, gdzie dziewczyny (w tym ja) pisały, żeby się nie dawać, prosiła też o niewypowiadania się w tym temacie, jej wybór.

      Rarity - zgadzam się, że wina jest po obydwu stronach, ale raczej kosmetyczka nie powinna w ogóle takich pomysłów mieć :D

      Usuń
    9. A to zmienia postać rzeczy :)
      Chociaż z drugiej strony jeśli blogerka miała wątpliowści, a zabieg miał być dowolnie wybrany, to nie musiała się na niego zgadzać :D Jak mnie by ktoś zaprosił do salonu i zaproponowałby np. Botox, to nawet jakby mnie kosmetyczka przekonywała, że to dobre i w ogóle, to bym się nie zgodziła :D No ale mniejsza o to. Niezbyt ciekawa sytuacja :/ Ja w ogóle rzadko kiedy chodzę do kosmetyczki, sama wolę dbać o swoją cerę, bo wiem co jest dla niej najlepsze :)

      Usuń
    10. kosmetyczka/kosmetolog nie może wykonać zabiegu do którego widzi przeciwwskazanie!
      Zresztą każdy w tym zawodzie musi dokładnie obejrzeć cerę, a nie wierzyć na słowo bo klientka twierdzi, że ma taki typ cery.
      Wcale mnie to nie dziwi, że blogerka jednak zgodziła się na zabieg- zaufała specjaliście. Tak naprawdę mogłaby podać Panią do sądu o odszkodowanie.

      Usuń
    11. A i jeszcze jedno! Przy każdym zabiegu POWINNYŚCIE dostać do podpisu kartę przeciwwskazań, gdzie podpisujecie się, że ich nie macie!!
      Ba po niektórych zabiegach POWINNYŚCIE dostać kartę, gdzie macie opis pielęgnacji domowej, możliwe skutki uboczne oraz deklarację że się z tym zapoznałyście i będziecie przestrzegać!
      TO SĄ PODSTAWY PROWADZENIA KARTY KLIENTA SALONU KOSMETYCZNEGO!

      Usuń
    12. To kosmetyczka powinna zdiagnozować skórę wszelkimi dostępnymi jej sposobami... nie klientka. Klientki notorycznie twierdzą, że mają cerę tłustą (tylko dlatego, że nos im szybko zaczyna świecić) i tym podobne. Kosmetyczka nie powinna pytać: Przepraszam, ale jaką ma pani cerę? Co najwyżej zapytać o domową pielęgnację. To kosmetyczka powinna dobrać zabieg, odpowiedni do potrzeb skóry. Często klientki naczytają się o efektach jakiegoś zabiegu i są tak zachwycone, że nie zważając na to, że to zabieg dla zupełnie innej cery, idą do gabinetu i mówią, że przyszły np. na mikrodermabrazję. Jeśli kosmetyczka widzi, że ten zabieg nie przyniesie efektów lub zaszkodzi, ma obowiązek zaproponować coś innego z oferty.

      Usuń
  5. Aż się wierzyć nie chce że takie sytuacje mają miejsce. Szkoda że dziewczyna dała sie zastraszyć sam fakt tego iż podczas rozmowy pani zajmowała się 'klientką' odbierałą telefony i przeprowadzała rozmowę z blogerką jest już niedopuszczalny :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Koleżanka u której się zdarzyła ta sytuacja to Gosia Mysz.
    czytałam jej przeprosiny na blogu i mam teraz mieszane uczucia co do jej wiarogodności na blogu.
    Chodzi mi o zwykłe recenzje, ale i nie tylko. A jak się jej spytałam czy przed nawiązaniem współpracy nie ustalała warunków to nawet nie opublikowała mojego komentarza. Dla mnie jest najważniejsze ustalić warunki i z góry zaznaczam, że nie mają prawa firmy ingerować w moją opinię, ani nawet jak będzie ona negatywna. Jak to mówią przezorny zawsze ubespieczony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie, że o tym napisałaś.. Przykro że takie sytuacje mają miejsce ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...