poniedziałek, 15 grudnia 2014

Zniszczone i suche włosy - czy trzeba je ścinać?

Zniszczone i suche włosy - ścinać czy nie ścinać, oto jest pytanie! Wiele osób ma z tym problem, znam to sama i jakieś 5 lat temu mocno się zastanawiałam czy ścinać czy nie. To nie taki łatwy wybór dla osoby, która właśnie zdecydowała, że chce zapuszczać włosy ;)


Prawda jest brutalna - brzydkie włosy będą brzydkie, a im dłuższe tym brzydsze i tym bardziej właścicielka przypomina topielicę. Warto też zastanowić się czy włosy są zniszczone, suche czy zarówno zniszczone jak i suche? Jak to poznać?

Włosy zniszczone są po prostu... zniszczone (masło maślane ;)) różnymi zabiegami. Jeżeli, więc rozjaśniałaś włosy, prostowałaś je codziennie i żałowałaś im pielęgnacji są one po prostu zniszczone przez te czynniki.
Włosy suche są suche, bo taka jest ich uroda. Sebum wytwarzane przez skórę głowy nie dociera do włosów w wystarczającej ilości, włosy są matowe, nieelastyczne, a także o wiele łatwiej ulegają zniszczeniom! Właśnie dlatego bardzo często włosy suche są także zniszczone. O ile z suchością włosów można coś zrobić poprzez intensywną pielęgnację to zniszczeń nie da się w żaden sposób naprawić.

Moim zdaniem powinno się zniszczone włosy po prostu obciąć, bez dwóch zdań i nie dopuścić do dalszego niszczenia włosów. Warto też pamiętać, że rozdwojenie idzie w górę włosa!. Ale wiem, że cięcie, zwłaszcza drastyczne, nie przychodzi tak łatwo. W takiej sytuacji najlepiej chyba obciąż tyle ile konieczne,a potem... starać się ukryć zniszczenia i poczekać, aż włosy trochę odrosną i wtedy pozbyć się definitywnie zniszczeń.

Jak zamaskować zniszczenia? (Zamaskować, czyli ukryć! Bo naprawić ich się nie da :)) Stosując na przykład keratynowe prostowanie włosów, ten zabieg pomoże na jakiś czas zapomnieć o problemie. Innym rozwiązaniem jest stosowanie tylko na zniszczone część silikonów, które optycznie je wygładzą, dobrze się zaopatrzyć w jakąś fryzjerską odżywkę albo maskę, która jest bombą silikonową. Nie poprawi to kondycji włosów, a zdrowe włosy mogą przez to się niszczyć, ale pomoże wizualnie zdyscyplinować zniszczoną część. Więcej o silikonach:

No i najważniejsze - najlepszym rozwiązaniem jest unikanie zniszczeń :)
A Wy co o tym myślicie? Ścięłybyście zniszczone włosy czy starały się zamaskować ich zły stan tak długo jak to możliwe?

Buziaki, Mila :)

13 komentarzy:

  1. Hmmm, wolałabym raczej obciąć niż niszczyć pozostałość włosów. :) Póki co, nie mam takiej potrzeby. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W ciągu ostatniego roku w 3 etapach ścięłam włosy, które rozjaśniałam po indygo, kilkakrotnie, w małych odstępach czasowych. Nie polecam :) Zniszczenia + zieleń. Za głupotę niestety trzeba płacić. Teraz mam włosy bardzo pocieniowane (najkrótsza warstwa tworzy grzywkę, najdłuższą mam nieco za ramiona), ale w naturalnym kolorze. No i nie ciągną się jak guma, co doprowadzało mnie do szału dużo bardziej niż kolejny rok z krótkimi włosami. Także moim zdaniem: tniemy :) z ciężkim sercem jednak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku moich zmagań włosy miałam tak popalone i poniszczone, że niektóre pasma były po prostu urwane i wyglądały jak nieumiejętne cieniowanie. Rozjaśniałam wtedy włosy czym się dało, nakładałam jedną farbę na drugą, czasami nawet dwa razy w tygodniu. No ale wtedy rażona włosomaniaczym piorunem się ogarnęłam i przestałam farbować, olejowałam itd. Co do obcinania nie miałam skrupułów, z włosów za łopatki upitoliłam w ramiona i od tego czasu sukcesywnie pozbywam się siana, obcinam co dwa miesiące jakieś 2, 3 cm, nie ma że boli! Wrócę na pewno do blondu ale zrobię to już po ludzku :) Wolę jak włosy są krótsze ale zdrowsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dość krótkie, zniszczone wyrównaniem koloru włosy teraz ładuje silikonami i w chwili obecnej są tak ładnie "obklejone" że wyglądają i w dotyku są dokładnie takie jak wypielęgnowane naturalki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie silikony stosujesz? :)

      Usuń
  5. Ja odkąd dbam o włosy regularnie podcinam zniszczenia, więc przyrost jest niewielki bo raptem jakieś 8 cm w 1,5 roku, ale nie żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem za cięciem. Może nie drastycznym, ale jednak konkretnym. Zniszczone włosy odejmują uroku, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam bardzo długie i zaczynały mi się strasznie niszczyć końce, próbowałam je ratować itd. ale jednak najskuteczniejszą metodą były ścięcie. ;) Ścinam jedynie gorącymi nożyczkami i przy regularnym stosowaniu porost włosów i kondycja ich to bajka. :D Myślę, że lepiej podciąć niż stan włosa miałby się pogarszać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje włosy niestety należą do tych tłustszych :) Ale jak duże zniszczenie jednak bym podcieła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ścinam - dbam o nie.
    Ale spędzam na włosomaniactwie tyle czasu, że nie mam najmniejszej ochoty o tym pisać :P
    ale podczytuje chętnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Super blog bardzo ciekawy:) Miło tu u Ciebie :) Może obserwacja za obserwację?
    http://toloveyourselff.blogspot.com/ ZAPRASZAMY:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...