piątek, 19 grudnia 2014

Czego można życzyć w Nowym Roku?

Jeszcze kilkanaście dni i rok 2014 będzie tylko wspomnieniem. I znowu będzie trzeba pamiętać, że teraz mamy rok 2015. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ten rok po prostu... przebiegł. Szybko, szybko, bardzo szybko. Można powiedzieć, że 2014 to zawodowy sprinter. Czasami mam wrażenie, że coś działo się miesiąc temu, a potem okazuj się, że działo się... kilka miesięcy temu. Ale to był dobry rok. Jak co roku życzę sobie, żeby kolejny rok był jeszcze lepszy od poprzedniego. Czego jeszcze można życzyć sobie/rodzinie/znajomym/wszystkim innym w Nowym Roku?



Niezapomnianych momentów
Są takie chwile o których pamięta się bez znaczenia w którym roku się wydarzyły. Chwile na których wspomnienie nie tylko na naszych twarzach gości uśmiech, ale często też smutek... ale złe chwile też trzeba pamiętać. Chciałabym, żeby 2015 był wypełniony momentami, która wyryją się w naszej pamięci, najlepiej żeby były to same pozytywne momenty! Ale jeżeli pojawi się coś złego, niech okaże się dobrym... bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

Szczęścia, zdrowia, pomyślności...
Niezniszczalne trio życzeń. Banalne i powtarzane bez zastanowienia... a przecież warto się nad tym zastanowić. Szczęścia, bo los czasami toczy nasze życia w dziwne miejsca, a przydałoby się gdyby zamiast kłód pod nogi spadały nam dodatkowe bonusy od życia. Zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze... "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz" prawda? Doceniajmy to co mamy, bo mamy naprawdę wiele, a czasami za dużo narzekamy :) Pomyślności, żeby spełniły się wszystkie plany mniejsze i większe. Ale pamiętajmy o tym, że plany nie spełniają się same, a siedząc i czekając na ich realizację nigdy się nie doczekamy. Chociażby to był najbardziej szalony plan świata zacznij go realizować!

Spokoju
Spokoju ducha, spokoju w życiu, spokoju w pracy. Bo czasami trzeba się wyciszyć, przemyśleć i pobyć tylko ze sobą. Niespokojna dusza nigdy nie zazna szczęścia, a kto chciałby być nieszczęśliwy? Okres świąteczno-noworoczny to doskonały moment na odcięcie się, wypoziomowanie swoich emocji. Męczy Cię bieganina, prezenty, nerwowa rodzina? Zamknij się w swoim mieszkaniu, nie przyjmuj gości, nie zwracaj uwagi na to co mówią inni.

Organizacji czasu
Co chwilę słyszę "nie mam czasu" "doba powinna mieć więcej godzin" no i ehh... sama często tak mówię i myślę. Ale w sumie to nieprawda. Doba ma 24 godzin, idealny czas, żeby zrobić wszystko to na co masz ochotę. Trzeba w życiu wypracować sobie kompromis, umieć powiedzieć "nie" pewnym sprawom i dać sobie czas na inne. Życie jest za krótkie, żeby je marnować i samemu się zapętlać w niepotrzebne obowiązki.

Na koniec - złóżcie życzenia sylwestrowe na Nowy Rok swoim bliskim (a także tym dalszym :) ) I nie ważne jak to zrobicie - czy przez e-mail, czy smsem, czy telefonicznie. W końcu mamy XXI wiek, technologia pozwala nam się łatwo komunikować i warto z tego skorzystać. Ale w tych życzeniach prześlijmy innym pozytywną energię na kolejny rok. Tak, żeby był on jeszcze lepszy od poprzedniego.

Moi kochani czytelnicy, spotkamy się pewnie już po Nowym Roku. Nie będzie podsumowań, ten rok blogowy kończę z jedną myślą : to był udany rok. Mam nadzieję, że także dla Was.

Gdybym mogła to każdemu bym złożyła osobiste życzenia, ale niestety jest to niemożliwe. Dziękuję Wam, że tutaj jesteście, fajnie mieć swoje miejsce w sieci, a jeszcze fajniej kiedy tym miejscem mogę się dzielić z innymi :) Mam nadzieję, że Święta i Nowy Rok spędzicie... nie cudownie, nie magicznie i nie rodzinnie.. a po prostu tak jakbyście chciały spędzić :) 

Buziaki, Mila :)
Do zobaczenia w 2015! 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Zniszczone i suche włosy - czy trzeba je ścinać?

Zniszczone i suche włosy - ścinać czy nie ścinać, oto jest pytanie! Wiele osób ma z tym problem, znam to sama i jakieś 5 lat temu mocno się zastanawiałam czy ścinać czy nie. To nie taki łatwy wybór dla osoby, która właśnie zdecydowała, że chce zapuszczać włosy ;)


Prawda jest brutalna - brzydkie włosy będą brzydkie, a im dłuższe tym brzydsze i tym bardziej właścicielka przypomina topielicę. Warto też zastanowić się czy włosy są zniszczone, suche czy zarówno zniszczone jak i suche? Jak to poznać?

Włosy zniszczone są po prostu... zniszczone (masło maślane ;)) różnymi zabiegami. Jeżeli, więc rozjaśniałaś włosy, prostowałaś je codziennie i żałowałaś im pielęgnacji są one po prostu zniszczone przez te czynniki.
Włosy suche są suche, bo taka jest ich uroda. Sebum wytwarzane przez skórę głowy nie dociera do włosów w wystarczającej ilości, włosy są matowe, nieelastyczne, a także o wiele łatwiej ulegają zniszczeniom! Właśnie dlatego bardzo często włosy suche są także zniszczone. O ile z suchością włosów można coś zrobić poprzez intensywną pielęgnację to zniszczeń nie da się w żaden sposób naprawić.

Moim zdaniem powinno się zniszczone włosy po prostu obciąć, bez dwóch zdań i nie dopuścić do dalszego niszczenia włosów. Warto też pamiętać, że rozdwojenie idzie w górę włosa!. Ale wiem, że cięcie, zwłaszcza drastyczne, nie przychodzi tak łatwo. W takiej sytuacji najlepiej chyba obciąż tyle ile konieczne,a potem... starać się ukryć zniszczenia i poczekać, aż włosy trochę odrosną i wtedy pozbyć się definitywnie zniszczeń.

Jak zamaskować zniszczenia? (Zamaskować, czyli ukryć! Bo naprawić ich się nie da :)) Stosując na przykład keratynowe prostowanie włosów, ten zabieg pomoże na jakiś czas zapomnieć o problemie. Innym rozwiązaniem jest stosowanie tylko na zniszczone część silikonów, które optycznie je wygładzą, dobrze się zaopatrzyć w jakąś fryzjerską odżywkę albo maskę, która jest bombą silikonową. Nie poprawi to kondycji włosów, a zdrowe włosy mogą przez to się niszczyć, ale pomoże wizualnie zdyscyplinować zniszczoną część. Więcej o silikonach:

No i najważniejsze - najlepszym rozwiązaniem jest unikanie zniszczeń :)
A Wy co o tym myślicie? Ścięłybyście zniszczone włosy czy starały się zamaskować ich zły stan tak długo jak to możliwe?

Buziaki, Mila :)

piątek, 12 grudnia 2014

Brzydko kłamać i kopiować zdjęcia i treści z innych blogów

Brzydko jest kopiować zdjęcia i treści z innych blogów, co nie? A jeszcze brzydziej udawać, że to wcale nie tak i że to tylko przypadek (nie sądzę :D).
No cóż, kiedy dzisiaj zobaczyłam ten post na FB u Gosi to wiedziałam już, że autorka będzie się próbowała wymigać (zawsze próbują, co nie?).


Post oczywiście już zniknął, ale zdjęcia były skopiowane, tylko usunięto różową ramkę i nałożono na nie filtr (heh, tak się robi zdjęcia? nie wiedziałam ;)), a treść w jakiś 60% była taka sama, tylko od czasu do czasu szyk zdania był zmieniony, albo dodane coś od siebie.

Niestety, ale nie zrobiłam print screenu wcześniej, ale mam nadzieję, że ktoś zrobił ;) W każdym bądź razie mam print screena z kopii google, niestety to post chyba w formie roboczej? (chociaż dziwi mnie to, bo chyba następnego dnia pokazała się recenzja, szybko przetestowane czy coś :D) W którym jest zdjęcie skopiowane z bloga Dziwna Jesteś Barbara, nawet ramka nie usunięta ;) ale nałożono filtr. Było też zdjęcie nieskopiowane z tego bloga, myślałam, że to może autorki bloga... ale nie, ukradła z zagranicznego bloga ;) Poniżej screeen i samo zdjęcie, żeby było lepiej widać ramkę ;) A TUTAJ oryginalny wpis Barbary.



Oczywiście blogerka twierdzi, że to przypadek, bo wiele osób pisze podobnie. Na pewno, wiele osób też robi dokładnie takie same zdjęcia, prawda? I wiele osób pisze kilka takich samych zdań. Biedna dziewczyna, strasznie się na nią uwzięłyśmy ;) I musiała z żalem usunąć swój autorski post, z autorskimi zdjęciami, biedactwo... tak się namęczyła... No i komentarze o oszustwie też szybko kasowała, a rozmowę pod wpisem Gosi jeszcze szybciej jak zobaczyła, że kłamstwo wyszło.



Jak zwykle kłamstwo ma krótkie nogi :) A ja myślę, że takie sprawy trzeba nagłaśniać.

Buziaki, Mila :)

środa, 10 grudnia 2014

Moje włosy są brzydkie, bo…

...są brzydkie? Nie, przecież to przez wodę! Taaa jasne…. Czyli dzisiaj kilka słów o wymówkach włosomaniaczek tych mniej i bardziej znanych.


Jestem świadoma tego jak wyglądają i jakie są moje włosy. A są w najlepszej dla nich sytuacji, jedyne o co mogę zawalczyć to większy przyrost (nie zależy mi) i trochę baby hair (to się akurat przyda), bo trochę je zaniedbałam pod tym względem. Ale zawsze będą cienkie, będę miała małe zakola na czole i zawsze będą się kołtuniły trochę za bardzo. Zauważyłam, jednak u wielu blogerek i nie tylko efekt “włosowego wyparcia” czyli sytuację, kiedy włosy nie są tak piękne i nieskazitelne tak jak spodziewałaby się blogerka i chcieliby tego czytelnicy - w końcu jeżeli ktoś piszę o swoich włosach, że są piękne to w sumie chyba można tego oczekiwać. I nie chodzi absolutnie o to, że blogerka musi być piękna i mieć piękne włosy, ale wiele blogerek (i nie tylko) kreuje się na piękna i z pięknymi włosami, a kiedy ktoś zauważa, że coś jest nie tak to zawsze jest jakaś wymówka, zawsze!

Na przykład blogerka twierdzi i pisze, że ma gęste włosy, jednak zdjęcia pokazują coś innego. Ale to tylko wina oświetlenia! Dziewczyna ma suche włosy, ale tak naprawdę są one piekne, to tylko wina suszarki i długiej podróży. Włosy są matowe, ale to tylko wina klimatyzacji. Włosy są przetłuszczone, ale tak naprawdę nie są, to tylko wina oleju lub wcierki. Albo zrobiłam sobie piekne loki, ale nie miał kto mi zrobić zdjęcia. I tak dalej ze wszystkim. Nie tyczy się to tylko blogerek włosowych, ale także makijażowych i wszystkich innych, po prostu trzeba zmienić włosy na cerę :D . Do pewnego momentu to jest OK, w końcu nie jesteśmy chodzącymi ideałami i mamy swoje słabsze dni…. ale w sytuacji, kiedy cały czas pojawiają się takie wymówki to po prostu zakładam, że ktoś jest kłamczuchem ;) i na siłę próbuje przekonać czytelniczki, że jest inaczej.

Trochę mnie to dziwi, że ludzie nie potrafią przyznać się do swoich wad. Ja jestem blogerką, piszę o włosach (nie tak często jakbym chciała, ale takie było główne założenie bloga) i nie boję się przyznać, że moje włosy w porównaniu z kimś innym mogą być beznadziejne. Bo nigdy nie będą mega gęste, grube i gładkie. Mogę na nie nakładać tony kosmetyków, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy. I wiecie co? Zwisa mi to i powiewa ;) nie mam potrzeby wynajdowania dziwnych wymówek, to, że moje włosy są rzadkie to tylko i wyłącznie wina tego, że są rzadkie, to nie oświetlenie ani fryzjer. Mam odrost, bo zdecydowałam, że go będę miała i nie mam ochoty kłaść na niego farbę, a nie dlatego, że miałam za dużo czasu i nie miałam czasu się pofarbować.

A Wy co o tym sądziecie? Zraziłyście się kiedys do jakiegoś bloga na którym co chwilę pojawiały się wymówki?

Buziaki, Mila :)

piątek, 5 grudnia 2014

Włosowe nowości w mojej łazience!

Dzisiaj o tym co blogerki lubią najbardziej - o włosowych nowościach. A, że jestem bardzo niecierpliwa to tylko jedna nowość będzie miała zdjęcie mojego autorstwa, bo wszystkie inne są w drodze ;) ale już teraz muszę Wam zrobić wielką zapowiedź :)

Invisibobble, czyli magiczna i cudowna gumka, która wiąże, nie ciągnie i nie łamie włosów. Strasznie mnie ciekawi, a że ostatnio ciągle noszą związane włosy to pewnie będzie mocno użytkowana. Zobaczymy czy jest taka cudowna ;) Nie mogę się doczekać, żeby ją wymacać.
źródło: ezebra.pl



Marion 14 dniowa terapia wzmacniająca, dodatkowe wzmocnienie zawsze się przyda włosom. Ciekawi mnie jak ten produkt się u mnie spisze i czy faktycznie w 14 dni można poprawić stan włosów. Na pewno zrobię jakieś zdjęcia przed i po (o ile nie zapomnę przed). Obecnie uważam, że z moich włosów wyciągnęłam wszystko co najlepsze, ale może kuracja doda im jeszcze kopa?
źródło: ezebra.pl


Nafta kosmetyczna z olejkiem arganowym od Kosmed. Jak już wiecie olej arganowy to ostatnio hit hitów, więc pojawił się też w zestawieniu z naftą kosmetyczną. Zima to idealny moment na używanie nafty, bo świetnie chroni włosy. Jak na razie użyłam dwa razy, więc na pełną recenzję trzeba jeszcze poczekać.




Kuracja wzmacniająca Joanna Rzepa. Od dawna nie używam już żadnej wcierki (jakoś na początku roku miałam romans z Jantarem, ale niezbyt regularny i owocny), więc ta kuracja wpadła przy okazji innych zakupów :) Uwielbiam zapach czarnej rzepy i jej działanie, a do tego przeznaczona jest do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do wypadania. Akurat ominęło mnie jesienne wypadanie po stosowaniu kolagenu Noble Medica RECENZJA i chciałabym ten efekt podtrzymać.

źródło: ceneo.pl

Jak widzicie grudzień i za pewno styczeń będą obfite w moje włosy i mam nadzieję, że wszystkie rzeczy sprawdzą się tak jak powinny :)

Znacie coś z moich nowości? Co u Was pojawiło się nowego?
Buziaki, Mila :) 

czwartek, 4 grudnia 2014

Skąd brać pieniądze na kosmetyki?

First world problem - skąd brać pieniądze na kosmetyki? No jak to skąd, z konta bankowego ewentualnie z portfela, proste, co nie? :P Nie do końca tak to działa, ale jest prosty sposób na oszczędzenie pieniędzy na kosmetyki.


Każda z nas ma chyba mniejsze lub większe kosmetyczne "chciejstwa", czasami jednak ciężko jest coś sobie kupić, zwłaszcza jeżeli jest to jednorazowy większy wydatek (np. odżywka Revitalash czy meteoryty Guerlaina), a nie oszukujmy się - nie każdy może w dowolnym momencie wyłożyć dwie czy trzy stówki na kosmetyk. Dlatego warto przyjąć strategię odkładania na upatrzoną rzecz. Jeżeli cel jest jasny to mniej kusi wydanie pieniędzy na coś innego. Ja polecam odkładać 4 zł dziennie. 4 zł, bo brzmi o wiele lepiej niż 5 zł (no bo 5 zł to dużo, 4 zł to mało :D coś na zasadzie 4.99 zł to 4 zł a nie 5 zł!). Na czym można odłożyć 4 złote dziennie? Na masie rzeczy:
- bilet autobusowy (czasami można przejść te 2 przystanki)
- jedzenie i picie na mieście (zwłaszcza picie, które kosztuję po prostu dużo)
- gazety i czasopisma
- czekolada
- niepotrzebne duperelki (o jaki ładny kominek, wezmę go chociaż i tak nie używam a w domu mam 5 innych...)
- niepotrzebne kosmetyki ;) często sama się łapałam na tym, że kupowałam sobie coś, żeby się pocieszyć, że nie mogłam kupić czegoś drogiego...i takim sposobem wydawałam 100 zł na niepotrzbne w sumie rzeczy kosmetyki ;)
Zaoszczędzić można na naprawdę wielu, wielu rzeczach, łatwo jest uciąć te 4 zł dziennie.

Inną metodą jest "co dodatkowego to na przyjemności", czyli dodatkowa praca, korepetycje, diy, sprzedane ubrania czy inne rzeczy idą na konto realizacji wishlisty.

A Wy jakie macie sposoby na zbieranie pieniędzy na kosmetyczne przyjemności? 

Buziaki, Mila :)

środa, 3 grudnia 2014

Krem do rąk bez parafiny - Evree

Zima to taki specyficzny czas, kiedy czuję, że muszę czymś się opatulić. Czy to swetrem, czy to szalikiem, czy też kosmetykiem. Nie tylko ja, ale chyba też większość społeczeństwa przechodzi w stan "byle do wiosny". Ale w sumie to też nie do końca prawda, bo ja zimę uwielbiam. Mam wtedy urodziny, jest śnieg i święta, do tego można jeździć na sankach. Ale nie lubię zimna, więc trwam w stanie "kocham-nienawidzę". Nie o tym jednak dzisiaj będzie ;) a o kremie do rąk bez parafiny.


Parafina nie ma żadnych specjalnych właściwości odżywczych, ale chroni i to całkiem dobrze. A, że zimą lubię się opatulać to chętnie też z niej korzystam w pielęgnacji dłoni, zwłaszcza teraz - kiedy jeszcze nie czuję, że muszę ubierać rękawiczki, ale w sumie to nie byłby taki zły pomysł ;) Kiedy w moje ręce wpadł regenerujący krem do rąk Evree to jakoś nieszczególnie widziałam świetlaną przyszłość. Ot chyba siła przyzwyczajeń i przekonań ;) Na szczęście krem pozytywnie mnie zaskoczył i na pewno podpasuje wszystkim osobom, które nie cierpią parafiny.





Krem Evree regenrujący do bardzo suchej i podrażnionej skóry zamknięty jest w miękkiej, zgrabnej, czarwonej tubce. Zamknięcie porządne. Sama formuła, jak ostrzega na opakowaniu producent, jest wydajna czyli bardzo gęsta. Wystarczy ilość troszkę większa od wielkości ziarenka grochu do posmarowania rąk, a sam krem szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warty. Dzięki temu chętnie po niego sięgam, kiedy pracuję przy komputerze, bo potem nie mam tłustej klawiatury :)


Co do działania to bardzo dobrze sobie poradził z podrażnieniami i przesuszeniami, gwarantuje też moim zdaniem wystarczającą ochronę na pogodę jaką teraz mam za oknem, czyli lekkie mrozy, silny i zimny wiatr, a do tego chodzenie bez rękawiczek. Skład jest bardzo przyjemny i sporo w nim naturalnych składników takich jak olej migdałowy, wosk pszczeli, olej z awokado czy masło shea.

Skład: Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride, Urea, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glyceryl Stearate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Cera Alba (Beeswax), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Hexyl Laurate, Sodium Acrylate/Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isehexadecane, Polysorbate 80, Argania Spinosa Kernel (Argan) Oil, Panthenol, Allantoin, Dimethicone, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Parfum (Fragrance)


Krem Evree stanie się dla mnie obowiązkową pozycją, zwłaszcza, że cena jak na taki skład jest bardzo dobra - około 9 zł/100 ml. Myślę, że warto się nim zainteresować i postaram się go przetestować także w mniej przyjaznych warunkach atmosferycznych :)
A TUTAJ zobaczyć można całą gamę kosmetyków Evree, może ktoś tak ja żył w przekonaniu, że oni produkują tylko olejki? :D Ja z ich produktami na pewno zapoznam się bliżej jeszcze nie raz, bo widzę tam wiele ciekawych pozycji.


Znacie ten krem? A może stosujecie jakiś inny produkt firmy Evree?
Buziaki, Mila :)

wtorek, 2 grudnia 2014

Wyniki kawowego konkursu!

Jak obiecałam dzisiaj mam dla Was wyniki kawowego konkursu. Czy wybór był trudny? Szczerze to jeżeli chodzi o pierwsze miejsce to nie ;) od razu odpowiedź wpadła mi w oko i kiedy przeczytałam wszystkie jeszcze raz to tylko utwierdziłam się w tym! Ale z wyborem drugiej odpowiedzi miałam nie mały problem, bo wszystkie inne były równie dobre!


Ale nie przedłużając, wybrana kawa arabica trafia do:
Martina Angel - Egypt Weekly 
Świetna odpowiedź jak dla mnie, bardzo kreatywna :) Proszę w mailu o podesłanie także linka do wybranej TUTAJ kawy.

Kosmetyczna niespodzianka trafia do:
societygirl-testuje
W mailu proszę napisz mi jaki kolor wolisz: niebieski, fioletowy czy różowy :)

E-maile wysyłajcie na adres: milabizon@gmail.com, macie na to 3 dni! Oczywiście korzystajcie z adresu e-mail, który podałyście w zgłoszeniu.
A dla wszystkich, którym się nie udało - niedługo na moim FB zacznie się małe rozdanie, więc może tam się uda?

Gratuluję wygranym, dziękuję wszystkim za udział i przesyłam buziaki :)
Mila

poniedziałek, 1 grudnia 2014

W odpowiedzi na nową politykę Facebooka...


W odpowiedzi na nową politykę Facebooka informuję, że z dniem dzisiejszym 26.11.2014 wszystkie moje dane personalne i fotografie, filmy itd. są obiektami moich praw autorskich (zgodnie z Konwencją Berneńską). W celu komercyjnego wykorzystania wszystkich, wyżej wymienionych obiektów praw autorskich, w każdym konkretnym przypadku wymagana jest pisemna zgoda!

FB jest teraz firmą publiczną.
Dlatego też, wszystkim użytkownikom tego portalu społecznościowego, zaleca się umieszczenie na swoich stronach podobnych «powiadomień o prywatności», inaczej (jeżeli powiadomienie nie było opublikowane na stronie chociaż raz), automatycznie pozwala się na dowolne wykorzystanie danych z Waszej strony, Waszych zdjęć i informacji, opublikowanych w wiadomościach na profilu Waszej strony.
Każdy, kto czyta ten tekst może skopiować go na swój profil FB. Dzięki temu będzie chroniony ustawą o prawach autorskich.
art. 190a § 2 kodeksu karnego

Znacie to? Chyba każdy zna... A ja w odpowiedzi na nową politykę Facebooka mówię Wam ludzie - weźcie koło i walnijcie się w czoło, bo mi Was żal ;) 


Naprawdę nie rozumiem jak zakręconym (ograniczonym?) trzeba być, żeby coś takiego wstawić na swoją tablicę... Do jasnej cholery, czy ktoś w to wierzy? Naprawdę ktoś myśli, że jak wstawi coś takiego na swoją tablicę to Facebooka coś to obchodzi?
No na pewno tak Zuckerberg codziennie przegląda Wasze tablice i patrzy czy ktoś przypadkiem nie wstawić "powiadomienia o prywatności"? A nie sorry, on na pewno tego nie robi, ale jego (zapewnie niecni) pracownicy tak. Sytuacja pewnie wygląda tak - Facebook potrzebuje pomysłu na nowy wydruk na koszulki, więc szuka zdjęć/cytatów na kontach użytkowników. Niestety, z żalem serca nie może skorzystać z Twojego "Moja dzidzia zrobiła dzisiaj kupkę" albo z Twojego zajebistego selfie w kiblu, bo napisałeś "powiadomienie o prywatności". No tak, oczywiście pracownik zna język polski, przecież jest tak samo popularny jak angielski! Poszukują za to innego jelenia, który tego powiadomienia nie dodał. Naprawdę? 

Ludzie ogarnijcie się - zakładając konto na FB zaakceptowaliście REGULAMIN i on jest wiążący, nie ważne czy go przeczytałeś czy nie. Poza tym Facebook nigdy nie zabierał praw autorskich, tylko korzystanie z serwisu wiązało się z udzieleniem licencji na wykorzystanie treści z Twojego profilu. Poza tym nie mogą one być udostępniane innym podmiotom bez poinformowania Was. Więc spokojnie, Wasze profilówka nie stanie się twarzą reklamy papieru toaletowego. A jak macie wątpliwości to przeczytajcie regulamin, a w regulaminie jest napisane, że może on w każdej chwili ulec zmianie. Jeśli nie zgadzasz się z nim to jakieś debilne oświadczenie nie pomoże, pomoże usunięcie konta, albo posiadanie pustego konta bez żadnych treści. 
Nie bądźcie idiotami, błagam! Myślcie, a nie jak tępa masa udostępniacie dalej takie informacje. 

Mam nadzieję, że Wasi znajomi nie zaczęli dodawać tych głupich oświadczeń!

Buziaki, Mila :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...