poniedziałek, 10 listopada 2014

Moje prawdziwe uzależnienie to nie kosmetyki...

Większość osób na pewno zakłada, że skoro prowadzę bloga kosmetycznego to wokół kosmetyków kręci się mój świat... ale tak nie jest. Chociaż kocham kosmetyki i może jestem od nich lekko uzależniona i ciężko jest mi ich mieć mało (chociaż ostatnio przeprowadziłam w nich czystki i część wyrzuciłam a część oddałam mamie i siostrze) to nie jest to poważne uzależnienie, a raczej lekki bzik. Mam za to inne uzależnienie i nie jest to zakup biżuterii czy ubrań, a zakup... środków czystości. Tak, tak środków czystości - proszków, płynów, mleczek i innych rzeczy przeznaczonych do czyszczenia różnych powierzchni.


Skąd się to u mnie wzięło? Sama nie wiem, chyba z przekonania, że posiadając odpowiednie środki
sprzątanie będzie się robiło samo ;) Niestety, to nie działa tak, chociaż gdybym pieniądze przeznaczone na środki do sprzątania przeznaczyła na sprzątaczkę to wyszłabym na tym lepiej.
Jakie mam teraz zapasy? Duże, o dużo za duże, a ciągle coś mi się zdarza dokupować, mimo że ostatnio zrobiłam zakupy środków czystości za 200 zł, ciągle czegoś mi potrzeba... Do tego wszystko co mam jest otwarte, ponieważ nie potrafię skończyć jednej rzeczy bez próbowania następnej...

Jak się prezentują moje zapasy? (dodam, że wszystko jest otwarte, ale mało co zużyte do połowy) Mniej więcej tak:
- proszki do prania - proszek do kolorów E 6 kg
- kapsułki do prania - dwa opakowania Ariela po 32 sztuki (użyte może po 4 kapsułki), jedno opakowanie Vizira 15 sztuk w połowie i jedno Vizira 15 nie otwarte
- żele do prania -  3 l Woolite do czarnego, 3 l Perwolla do kolorów, po 1 l Perwolla do wełny i do białego, 2 l Kokosala hiperalergiczny
- płyny do płukania tkanin - 2 l + 1 l E Perfume Style Love, 2 l  E Kaszmirowy Dotyk, 2 l Eden Amazonian Jungle, 2 l Silan Fresh Sky, 1 l płyny z krochmalem
- środki do toalety typu Domestos - 3 różne
- mleczko do kuchni - 2 opakowania (Ludwik i mleczko Biedronkowe)
- płyny do mycia szyb - 4 różne (Lidlowy, Ajax, Pomoc Domowa, Domol)
- środki do udrażniania rur - 3 różne
- środki do czyszczenia kabin prysznicowych - jeden (jeszcze niedawno były 2, ale się zawzięłam)
- pierdylaria żeli, zawieszek, kwaitków, pasków i innych cudów do toalet
- płyny do mycia podłóg/paneli - 4 różne (rządzi u mnie Ajax ;))
- 3 różne odplamiacze
- płyn do mycia naczyń - ogółem 5 litrów...
W mojej szafce znajdą się jeszcze różne płyny uniwersalne, środki do czyszczenia mebli, chusteczki do mebli różnego rodzaju, mam jeszcze płyny do czyszczenia lodówek, piekarników, do czyszczenia szyb kominkowych, spreje do prasowania, szampony do tapicerki czy płyny typu Cilit Bang. Krótko mówiąc - dużo tego!


W sumie to z powodzeniem mogłabym prowadzić bloga o środkach czystości :P Walczę z moim uzależnieniem powoli, ale mam nadzieję skutecznie!

A Wy macie jakieś dziwne uzależnienia? ;)
Buziaki, Mila :)

13 komentarzy:

  1. Haha, czekałam aż o tym napiszesz :D Mnie tylko zastanawia jedno - gdzie Ty to wszystko trzymasz? :) Patrzę na swoją małą łazienkę i stwierdzam, że gdyby przybyły mi jeszcze ze 2 proszki, czy płyny, to musiałabym je postawić na środku podłogi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam trochę miejsca pomiędzy ścianą i pralką oraz między pralką a toaletą, więc dużo rzeczy tam siedzi (poukładane jak Tetris :P), plus w kuchni obok zlewu mam małą szafkę na wszystkie te rzeczy ;)

      Usuń
  2. heh... tez miałam taki etap. teraz mam takie zapasy tylko w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak nic ściany Twojej łazienki są z gumy. :D Dobrze, że ja nie robię takich zapasów, bo w przeciwnym razie z nich samych mogłabym zbudować półki, wannę i inne łazienkowe rzeczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak miałam zaraz po ślubie kiedy kupowałam mnóstwo środków do czyszczenia, teraz już nie robię zapasów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałam Mielonko, że jeszcze niejednokrotnie mnie zaskoczysz! :)

    Co do moich dziwnych uzależnień... hmmm... chyba dziwnych to nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem uzależniona chyba od kupowania środków czystości. Mam masę takich, których nawet nie używam. Zachomikowane mam chyba 4 płyny do podłóg, 3 płyny do płukania prania jak i chyba z 5 żeli do prania... masakra...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na razie tylko na szczęście kosmetyki :) Oczywiści zdarza mi się na promocji kupić coś na zapas, ale nie robię przesadnie dużych zakupów..po prostu jak coś się kończy kupuję kolejne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nooo zapasy spore :D Ja mam świra jedynie na punkcie płynów do płukania (mam duże butle Cocolino żółtego, niebieskiego i białego i dużą butlę żółtgeo Lenora).
    A z fajnych czyściadeł polecam spray przeciw tłuszczowi (śiwteny do kuchenki) i piankę do czyszczenia piekarnika - obie rzeczy z Lidla.
    Aaaa no i z Lidla lubię jeszcze chusteczki do czyszczenia WC (zawsze miałam problem czym umyć muszlę) i chusteczki do czyszczenia różnych powierzchni (fajna na przecierania blatu - choć tu polecam od czasu do czasu sodę oczyszczoną).

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodziewałam się. Ja swojego czasu miałam manie kupowania żeli pod prysznic :). Ale mi przeszło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odkąd prowadzę bloga kosmetycznego, dostaję na wszystkie urodziny, imieniny i święta kosmetyki. A ja chciałabym dostać jakiś zeszycik...;).

    OdpowiedzUsuń
  11. nie spotkałam się jeszcze z takim uzależnieniem:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo tego, myślę, że musisz definitywnie skończyć zakup jakichkolwiek środków czystości, inaczej może się to przerodzić w niebezpieczną manię... Oczywiście to tylko moje zdanie, niemniej jednak sama zauważyłaś ile wydajesz na to pieniędzy, a lepiej je przeznaczyć na coś innego, np. kino, książka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...