czwartek, 25 września 2014

Jestem rolnikiem... i jestem z tego dumna!

Gdyby 5 lat temu ktoś by mi powiedział, że będę rolnikiem to chyba bym go wyśmiała - co ja?! W życiu! Przerzucanie gnoju, zwierzęta i pola to nie dla mnie. Zresztą powiedzieć "jestem rolnikiem" to takie obciachowe... A teraz, 5 lat później mówię o sobie "jestem rolnikiem" i cóż... jestem z tego dumna ;)

Chyba zbyt wiele osób myli sobie bycie rolnikiem z byciem mentalnym wieśniakiem - bo same bycie ze wsi to chyba żaden obciach, a mentalni wieśniacy wychowują się też w wielkich miastach. Sama tak kiedyś myślałam, mimo, że przeżyłam znaczą część mojego życia na wsi gdzie liczba mieszkańców w porywach podnosi się ponad setkę. Ale bycie rolnikiem to bym zawsze dla mnie pewnego rodzaju obciach. Życie na wsi doceniłam dopiero wtedy, kiedy wyjechałam na kilka lat do miasteczka we Włoszech - klaustrofobia gwarantowana! Poza tym brak własnego ogródka, brak możliwości wyjścia na swoje własne podwórko, brak ciszy.... Uwielbiam ten stan, kiedy po prostu mogę wyjść z domu i zaraz za nim mam pola, łąki, lasy. Wiele osób dziwi się mi i mojemu mężowi, że wzięliśmy się za rolnictwo, a znaczna większość ma bardzo utarty sposób widzenia rolników.

Znajdź Milę na zdjęciu!

Rolnik to cham i głupek bez ambicji
Może kiedyś rolnicy byli niedouczeni, a na roli zostawali tylko Ci którzy się do nauki nie nadawali. Ale ja nie uważam siebie za głupią, mój mąż też głupi nie jest, ba! powiedziałabym nawet, że jesteśmy dosyć inteligentni. Znaczna część młodszych i starszych rolników to osoby po szkole, a wielu nawet skończyło studia - co prawda rolnicze, ale chyba niepiśmienny chłop nawet na takich by sobie nie poradził (zważywszy na to, że na studiach przedmiotami jest biologia, chemia i matematyka, a nie rozrzucanie gnoju na polu :P). Poza tym nie oszukujmy się - trzeba być ogarniętym życiowo, trzeba umieć liczyć (i to sporo), trzeba znać się trochę na chemii i wielu innych sprawach. 

Cielaczek, czyli krówka-dziecko :D

Twoją ambicją jest skończenie studiów z wyróżnieniem, dostanie pracy, awans czy kupno nowego mieszkania. Rolnicy też mają ambicję - chęć posiadania nowego ciągnika (który kosztuje tyle co nowe mieszkanie), chęć posiadania 20 krów zamiast 5 (wiecie, że jedna krowa to minimum 3 - 4 tysiące złotych? mówię tutaj o krowach niezbyt wybitnych!), chęć kupna kolejnych pól (hektar pola to średnio 30 000 zł). To nie tak, że ambicje rolnika są gorsze, nie chodzi też o pokazanie o to, że rolnika stać czy rolnik żyje bogato, bo wszystko takie drogie ;) Rolnicy też korzystają z kredytów i różnych programów, które im pomagają w osiągnięciu celu, ale jednak rolnicy mają naprawdę spore ambicje, a na realizację celów muszą pracować latami. Rolnik nie rodzi się już z hektarami, ciągnikiem i wszystkim co by chciał - musi też na to zapracować.

Mój wiejski Burek ;)

Życie na roli to niewola
Dla znacznej większości osób, które spotkałam na mojej drodze, największym problemem było to, że życie na wsi i prowadzenie gospodarstwa rolnego to niewola i okropnie ciężka praca... Łatwo nie jest, ale hej! mamy XXI wiek i wiele uproszczeń ;) Jasne, nadal trzeba pozbierać ręcznie ziemniaki (ale wielu osób stać na kombajny do ziemniaków), nadal trzeba siedzieć w traktorze wiele godzin (ale są trochę szybsze i mniej telepiące się od konia), nadal trzeba odsunąć gnój (sorry, że tak o tym gnoju cały czas nawijam :P ale jeżeli ktoś ma dużo bydła to najczęściej montuje się automaty, które wszystko czyszczą) i nadal trzeba zrobić wiele rzeczy... ale jest to też niezwykle satysfakcjonujące, ponieważ robisz to dla siebie. Poza tym wolny czas jest, gdyby go nie było to raczej nie prowadziłabym bloga i nie pracowałabym :) 


Wiele zależy od profilu działalności - jeżeli ma się same pola jest chyba najłatwiej, ale trzeba ich mieć naprawdę dużo i wtedy zaczyna być mniej łatwo ;) My akurat mamy dosyć mały arenał i trzymamy wszystkiego po trochu ;) Największym obowiązkiem są na pewno krowy, bo trzeba je wydoić dwa razy dziennie o określonych godzinach, codziennie, bez względu na pogodę, dzień  i samopoczucie. To ciężkie, ale możliwe. Jeżeli by się to nam nie opłacało ani nie podobało to zamiast krów byśmy hodowali świnie albo króliki, które potrzebują trochę mniej uwagi. Na wakacje też da się wyjechać - trzeba się tylko zorganizować i znaleźć kogoś kto na naszą nieobecność wszystkim się zajmie, ale da się spokojnie taką operację przeprowadzić :)


Rolnik jest jakiś inny
Wbrew pozorom rolnicy to zwyczajni ludzie, którzy jeżdżą na zakupy do Kauflanda i Biedronki, którzy mają rodziny i czasami problemy rodzinne, którzy mają swojego ukochanego psa i kota (plus krowa do kompletu :P), którzy chodzą do kina, czytają książki, uprawiają seks, zakochują się, chcą ładnie wyglądać, malują sobie oczy (w większości tylko kobiety :P) chodzą do szkoły i chcą się uczyć i nie gadają o traktorach i nawozach cały czas ;)
Do tego czasami nie mogą przyjść na Twoje urodziny, bo krowa się właśnie ocieliła (rodzącej kobiety raczej samej w domu nikt by nie zostawił, krowa czasami też potrzebuje pomocy), czasami nie wiedzą gdzie ręce włożyć (patrz: okres sianokosów, żniw), czasami mają kuchnię cała w serwatce i zsiadłym mleku, bo podczas robienia białego sera niechcący przewrócili garnek ;), ale to zupełnie normalne osoby, które wybrały sobie taki a nie inny zawód :)

Tak, więc - jestem rolnikiem i się wcale tego nie wstydzę! :) I nie, to nie jest jedyny słuszny i najlepszy model życia. Ja wybrałam takie życie, Ty wybrałaś życie w mieście i pracę w banku? Dla mnie OK, nadal możemy się spotkać na kawie :) i gwarantuję, że będę miała do powiedzenia coś więcej niż to ile mleka wypija cielak czy ile kilogramów azotu rzuciliśmy na pszenicę ozimą :D

Może mam jakieś czytelniczki ze wsi? ;) A może nawet czytelniczki rolniczki? 

Buziaki, Mila :)

31 komentarzy:

  1. Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że rolnik to nie jest ambitny, że jest idiotą i tylko do jak to sama nazwałaś przerzucania gnoju się nadaje... Żal mi na prawdę takich kobiet, które nie umówią się z facetem bo jest rolnikiem a nie prawnikiem czy lekarzem. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że rolnik to tak samo wartościowy człowiek jak każdy inny i sama bardzo chętnie jeżdżę do dziadków na wykopki :)
    Też jestem ze wsi, obecnie mieszkam i studiuję w mieście i chyba w mieście zostanę, bo moja wymarzona praca czeka w mieście. Jednak nie wyobrażam sobie nie przyjechać do rodziców na wieś, mieszkam w pięknym miejscu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że wieś ci się naprawdę podoba :D Ojj wykopki... moja zmora z dzieciństwa heh ;)

      Usuń
  2. A ja myślałam, że szukasz żony i już chciałam się zgłosić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę Cię Pata bez castingów! :D

      Usuń
  3. Lubię na wsi odpoczywać. Ale mieszkać bym nie potrafiła. Mieszkam w małym mieście, gdzie do wszystkiego mam bliziutko (lubię śląsk :D ), a i ciszy pod dostatkiem, bo okolica spokojna.
    Ale nie rozumiem mitu, że rolnicy są biedni. Przecież osprzęt niejednokrotnie wart jest więcej niż dom + wyposażenie średniego mieszczucha.

    Btw. Ile mleka wypija cielak? Serio mnie to interesuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczynek na wsi jest zawsze bardzo przyjemny :D
      Co do cielaka to zależy od "metody" karmienia :D Zazwyczaj daje im się tyle ile wypiją, ale czasami one chcą wypić dużo za dużo i nie wychodzi im to na zdrowie ;) Dlatego my dajemy im po 2 litry dwa razy dziennie przez pierwsze 2 tygodnie, a potem zwiększamy stopniowo do momentu kiedy w wieku 2 - 3 miesięcy wypijają 7 litrów dwa razy dziennie, a potem zaczynamy im dawać więcej paszy, trawy, śruty i zmniejszamy znowu mleko :D

      Usuń
    2. Oczywiście można im dawać więcej, jeżeli się chce i dłużej. Ale my dajemy im po miesiącu preparat mlekozastępczy, który jest bardziej skoncentrowany i można go dawać mniej, albo zamiast rozrabiać dawkę w 10 litrach, rozrabiamy w 5 litrach :)

      Usuń
    3. Śrutem karmicie? :D
      Każdego cielaka trzeba dokarmiać tak? ;)

      Ja tak moje kocie dziecko dokarmiałam jak było malutkie, bo nie dawało rady samo ssać. Mleko zastępcze, strzykaweczka i jazda co kilka h. Teraz, po roku, jest najgrubsza z całego rodzeństwa :)

      Usuń
    4. Chyba się tak odmienia śruta - czyli mąka dla zwierząt :D Ześrutowana w śrutowniku xD

      My dokarmiamy, bo nie mamy dużo mleka i nam się bardziej opłaca kupić im mleko w proszku niż dawać im do picia to co miały nasze krowy (zwłaszcza w momentach, kiedy mieliśmy tylko 20 litrów mleka dziennie), a jeżeli ktoś ma bardzo dużo mleka od swoich krów to może cały czas dawać im takie mleko :)
      Cielaki ze ssaniem nie mają problemów - jak się włoży palca to wciągają prawie całą ręką, bo myślą, że to wymię haha :D

      Usuń
    5. No popatrz - nie wiedziałam, że krowy to takie sympatyczne zwierzęta :D

      Usuń
  4. Też jestem rolnikiem :D Ale bardziej takim z papierka (KRUS), bo polem zajmują się teściowie na razie ;)
    Ale intensywnie myślę nad jakąś rolniczą działalnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez byłam na początku takim z papierkiem ;) a potem się zaczęło :D
      Jest dużo fajnych pomysłów, które można realizować na wsi :)

      Usuń
  5. Po przeczytaniu krzyczę do Ciebie "woooow, świetna robota, świetny wpis" :)). Wszystko pięknie zobrazowane, przedstawione, naprawdę jestem pod wrażeniem :). Mam nadzieje, że ta informacja dotrze do jak największej liczy osób, ponieważ jest to taki mały przełom - dzięki temu wpisowi wiele osób spojrzy na temat z całkiem innej strony :). Ja pochodzę ze wsi, również mieszkałam już w mieście, ale co tu ukrywać, ciągnie mnie do mojej małej ojczyzny :). Pozdrawiam cieplutko :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło przeczytać coś takiego :) Dziękuję bardzo i też pozdrawiam :*

      Usuń
  6. Podoba mi się ten wpis. Doskonale rozumiem, że wolisz takie życie, niż miasto. Sama wyobrażam sobie siebie za kilka lat na wsi. Może nie zostanę rolnikiem (chociaż kto wie!), ale ten spokój, cisza i urok to zdecydowanie moje klimaty. Na wsi nawet czas jakoś inaczej płynie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj fakt, na wsi jakoś inaczej się żyje :D Jak chcesz zostać rolnikiem to zapraszam na kurs rolniczy do mnie :P

      Usuń
    2. Będę pamiętać. Dostanę gumiaki i widły gratis, czy muszę przywieźć swoje? :D

      Usuń
    3. Gumiaki weź swoje, bo ja nawet ich nie mam ;D

      Usuń
  7. Zazdroszczę Ci, choć wiem, jak bywa ciężko (w sumie nie wiem, ale domyślam się). Cielaczek wspaniały:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bywa ciężko, ale bywa w większości bardzo fajnie :)
      Dziękuję, teraz mamy 3 cielaczki :D

      Usuń
  8. Bardzo ciekawie to opisałaś, dołożę jeszcze od siebie że potrafi zorganizować super spotkanie blogerek, na którym wszystkie świetnie się bawią. :) Cudny cielaczek. :* A już miałam iść spać. :D Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie będziesz miała nic przeciwko jak puszczę ten post dalej we wtorlinkach? :)

    Sama jak już chyba wiesz też pochodzę ze wsi, moja rodzina nigdy nie miała zwierząt, rośliny rosły tylko w przydomowym ogródku, ale prawie wszyscy sąsiedzi wokół się tym zajmowali, więc temat jest mi bliski. Zwłaszcza, że jedna z sąsiadek była jak rodzina i mogłam się u niej na podwórku bawić jak na swoim. Dzięki temu poznałam wszystkie zwierzęta i ich zwyczaje z bliska.
    Mam szacunek do osób, które zajmują się ich hodowlą, podobnie jak uprawą roślin, bo wiem ile wysiłku to wymaga. Doceniam też, że tacy rolnicy posiadający niezbyt wielkie, nie nastawione na masową produkcję gospodarstwa, zwykle zapewniają zwierzętom lepsze traktowanie niż to się dzieje w wielkich fermach, chlewniach, itp. Choć w obu przypadkach te zwierzęta skończą jako mięso, to jednak u takiego rolnika przeżyją swoje życie szczęśliwiej.

    Co do dylematów wieś vs. miasto, dobrze mieszka mi się we Wrocławiu, ale jak jestem w nim za długo i nie mam kontaktu z otwartą, naturalną przestrzenią typu łąka czy pole, to dziwnie się czuje i muszę gdzieś szybko wyjechać albo chociaż przytulić się do drzewa. Widok na sąsiadujący plac z budową, w porównaniu do lasu i drzew, które widziałam z każdego okna domu, to tak jakby patrzeć na kartkę z bloku technicznego, a patrzeć na obraz z pejzażem :)

    Z drugiej strony, jak przyjeżdżam do domu i jestem tam dłużej niż trzy dni, to też już mi brakuje miasta i wszystkich jego udogodnień. Taka jestem teraz trochę 'niczyja'. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę miała nic przeciwko, a nawet będzie mi bardzo miło :)
      Musiałabyś chyba mieć dwa domy - jeden na wsi i do tego mieszkania w mieście :D
      Ja w mieście mogę żyć jakiś czas, ale też nie za długo, bo mnie to męczy - a wieś naprawdę ładuje akumulatory jak nic innego :)

      Usuń
  10. Ja Ci zazdroszczę. Sama od dziecka mieszkam w mieście i gdyby nie milion rzeczy którymi jestem obecnie z miastem związana sama chętnie wyjechałabym na wieś. I nie mówię tu ani o małym miasteczku czy małej wiosce. Właściwie to mogłabym mieszkać nawet sama na środku puszczy :) Ludzie w nadmiarze bywają męczący, za to zwierzaki uwielbiam w każdych ilościach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyznać, że trafiłam tu właśnie przez twój komentarz ze słowami 'jestem rolnikiem'. Ta męskoosobowa forma w połączeniu z blogiem kosmetycznym mnie zaintrygowała.
    Choć w pełni rozumiem, że życie na wsi może być wspaniałe. Jednak raczej z perspektywy kogoś innego, bo ja preferuję jednak mniejsze przestrzenie na własność i wyjazdy na wieś tylko od czasu do czasu ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post, zwłaszcza że tak bliski dla mnie :) Piękne zdjęcia :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rolniczka może nie, ale z branżą mleczną związana bardzo mocno - stawiam się na wezwanie ;) I niedawno wróciłam z miasta na wieś, bo w mieście w bloku męczyłam się okrutnie: brakowało mi przestrzeni, zieleni, powietrza, możliwości spokojnego spaceru, a mentalność ludzi jest w tym mieście okropna - śmiałam się, że tam większa wieś - w znaczeniu mentalności ludzi - niż u rodziców na wsi za lasem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem córką rolnika! ha! I osobiście uważam, że mój tat jest najinteligentniejszą osobą jaką znam. Zna się na chemii, biologii, geografii, geologii, dobrze liczy itd. Może kiedyś wrócę na polską wieś, chyba bardzo bym chciała. Czuję, że moje korzenie są na wsi wśród pól i zwierząt. Praca, owszem jest ciężka, ale sam sobie jesteś panem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham Cię za ten wpis! :*
    Ja mieszkam na wsi, moi rodzice są rolnikami, a ja cały czas pomagam im przy pracach i również się tego nie wstydzę :))
    Uroczy cielaczek, u nas się byczuś urodził w poniedziałek :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...