środa, 16 lipca 2014

Dlaczego NIE poszłam na studia?

Jakie studia wybrać? Która uczelnia najlepsza? Dlaczego warto iść na studia? Te tematy ostatnio są bardzo popularne, w końcu maturzyści poznali wyniki matur i niecierpliwie czekają na rozpoczęcie roku akademickiego. Jeszcze kilka lat temu miałam taki sam plan - najlepsze liceum w okolicy, zdanie matury najlepiej jak mogę i pójście na studia, na moje szczęście nie zdecydowałam się na studiowanie i chwała mi za to! To była jednak z najlepszych, ale też najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Do tego budząca szczere zdziwienie, no bo jak to? Przecież dobrze się uczyłam, jestem inteligentna i zdolna. Dlaczego nie poszłam na studia?


BRAK POMYSŁU
-... a po maturze idę na studia?
- A co chcesz studiować?
- Jeszcze nie wiem.
Towarzyszyłam i sama prowadziłam taka dyskusję setki, jak nie tysiące razy. Brak pomysłu na studia to wielki problem, który dotyczy naprawdę wielu osób. Po co iść na studia, jeżeli samemu się nie wie co studiować? No właśnie, nie ma po co... Nie miałam konkretnego planu, nie miałam wielkiej pasji do czegoś, nie było niczego co chciałabym studiować jakoś koniecznie, po prostu poszłabym na studia tylko, żeby na nie chodzić.

PSYCHOLOGIA, DZIENNIKARSTWO, ANGIELSKI I ARCHEOLOGIA
Chyba każdy zna kogoś kto studiuję psychologię/pedagogikę... spoko, kierunek jak każdy inny. Tak samo jak chyba każdy zna kogoś kto studiuje angielski. Problem zaczyna się w momencie, kiedy zaczynamy studiować coś tylko, żeby studiować - wtedy chyba najczęściej wybierane to psychologia, pedagogika, dziennikarstwo, angielski, a jeżeli ktoś chce być bardziej cool lub mieć mniejszą konkurencję to wybiera archeologię, albo japoński. A jak się nie dostanie? To nic, pójdę na coś innego co mnie kompletnie nie interesuje. To kolejna sprawa związana z "idę na studia, żeby chodzić". Nie chciałam tego robić, zwłaszcza, że miałam dosyć ograniczony wybór, bo żaden ze mnie matematyk i ścisły umysł.

CO BĘDZIESZ ROBIĆ PO STUDIACH?
Myślisz, że jak pójdziesz studiować archeologię to pojedziesz do Egiptu na wykopaliska i będziesz zarabiać krocie? Hahaha... W końcu w pewnym momencie i do mnie to dotarło. Nawet jeżeli już pójdę na studia, nawet jeżeli zdam i wyjdę z nich jako najzdolniejszy student to co mi po tym? Realnie oceniłam, że sytuacja na rynku pracy łatwa nie jest, zwłaszcza dla absolwentów popularnych kierunków i raczej nie mam co liczyć na to, że to właśnie przede mną otworzą się wszystkie drzwi. Może trochę pesymistyczny sposób myślenia, ale wolałam od początku ocenić moje szanse, niż później się ciężko rozczarować.

PROSTA MATEMATYKA
Chociaż matematyk ze mnie żaden, to liczyć potrafię. Moja mama namawiała mnie na studia "no bo będziesz miała nadal rentę po tacie", ale renta - ok. 400 zł nie starczyłaby pewnie na pokrycie mieszkania. A gdzie inne rzeczy? Gdzie dojazdy, książki i jedzenie? Gdzie wyjścia ze znajomymi i jakaś wycieczka do czasu do czasu? Jasne, można dorabiać, ale nie zawsze może to być praca na cały etat, a często może to być tylko praca dorywcza. Policzyłam też ile zarobię nie idąc na studia, przez 5 lat w których teoretycznie powinnam się uczyć. Wyszło na to, że lepiej wyjdę odpuszczając te 400 zł miesięcznie i decydując się na pracę. Teraz mam 22 lata i zarabiam, pracuję w domu i nawet jeżeli nie studiuję to korzystam z życia.

INNE PRIORYTETY
Kasa nigdy nie była dla mnie najważniejsza, chociaż była ważna. To jeden z powodów dla których nie poszłam na studia - żeby nie tracić kasy, ale ją zarabiać. A innym powodem była też miłość. " Ohhh jak głupio nie iść na studia z powodu miłości! Dzisiaj jest, jutro nie ma" możnaby rzecz - i nie raz to usłyszałam. Sama tak twierdzę, głupio jest zrezygnować z czegoś dla kogoś innego. Ale w moim życiu zawsze robię to co jest najlepsze dla mnie w danym momencie, dzięki temu nigdy nie żałuję życiowych decyzji - bo w momencie, kiedy podejmuję daną decyzję jest ona dla mnie najlepsza i czyni mnie szczęśliwą, czego więcej mogę chcieć?

A jaka była Wasza decyzja dotycząca studiowania i dlaczego została podjęta?
Buziaki, Mila

26 komentarzy:

  1. U mnie było podobnie. Poszłam na studia, ale nie skończyłam nawet pierwszego semestru... Opamiętałam się i doszłam do wniosku, że to nie to. Teraz jestem "tylko" technikiem i robię to co kocham :) Zarabiam nie najgorzej i nie czuję się gorsza, że nie mam magistra przed nazwiskiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i bardzo dobrze, bo nie ma powodu czuć się gorzej :)

      Usuń
  2. Jestem na drugim roku polonistyki i kocham moje studia w odróżnieniu od połowy mojego roku, która poszła na ten kierunek tylko dla papierku, bo myśleli, że trochę sobie poczytają książek i studia zdane. I tylko słyszę pytania w stylu "po co mamy się uczyć tych głupot?", ja też nie wiem po co skoro ich to kompletnie nie interesuje... Według mnie to bez sensu iść na studia na siłę, bo tak wypada, bo trzeba mieć wyższe wykształcenie, bo coś tam jeszcze... Tytuł naukowy nie koniecznie zrobi z tych ludzi inteligentnych, nie gwarantuje im również prestiżowej pracy. Dlatego uważam, że dobrze postąpiłaś, w życiu jest wiele różnych opcji, nie tylko studiowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że poszłaś na studia, które dają Ci radość :) To prawda, że wiele osób wybiera humanistyczne kierunki dlatego, że ponoć są łatwiejsze...

      Usuń
  3. Poszłam na studia zaoczne i do pracy. Na studiach wytrwałam dwa miesiące, nie dałam rady czasowo i fizycznie dojeżdżać. Nie żałuję - jakieś tam doświadczenie zawodowe zdobyłam i to całkiem ciekawe, bo w sklepie zoologicznym. Za to teraz wybieram się na technika usług kosmetycznych i myślę ze to ma więcej sensu niż jakieś durne studia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami lepiej zainwestować właśnie w szkoły policealne i różne kursy niż w studia :)

      Usuń
  4. Studiuję Bezpieczeństwo Narodowe i jestem zadowolonego z mojego kierunku, jest bardzo ciekawy :) Początkowo chciałam iść na Prawo, ale się nie dostałam i cieszę się z tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko powiedz mi co po tym kierunku będziesz robić?

      Usuń
    2. Będzie dbać o bezpieczeństwo narodowe? :D

      Usuń
  5. znam paru po psychologii i archeologii - niestety grzeją ławę bezrobotnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż nazywa niektóre kierunki studiowaniem bezrobocia ;)

      Usuń
  6. W końcu ktoś spojrzał na studia inaczej... teraz przyjęło aie tak że tylko człowiek uczony może coś osiągnąć, zarabiać i ze jest czlowiekiem bardziej ambitnym, inteligentnym.,, caly czas sie spotykam z oburzeniem typu:" ale jak to nie chcesz isc na studia?!"... niestety prawdą jest, że większość osób które studiowaly i skonczyly studia sa bezrobotne... niema dla nich pracy, bądź liczą na prace w garniturze przy laptopie w wielkim biurze a przeraża ich np. Praca fizyczna... w liceum u mnie wręcz smiali sie z tych, ktorzy nie chcieli studiować. Moja rodzina również miała ambitne plany co do mnie bo wymyślili sobie że pojde na ASP. Nawet jakbym poszla i je skonczyla to co mi po nich? Zostane artystką na skale światową czy chociaz bede mogła pracowac w muzeum? Tymczasem mój chlopak skonczyl studia zaoczne wydał na nie naprawdę dużo kasy a teraz pracuje w zwykłym zakładzie zarabiając 1200 zl.. cieszę się ze ktoś poruszył ten temat i że w końcu ktoś się tego nie wstydzi i nie czuje się dzięki temu gorszy!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja poszłam na studia tam, gdzie się dostałam, a składałam papiery na kilka zupełnie różnych kierunków - niderlandystyka, etnologia i ekonomia gospodarki żywnościowej. Na to ostatnie się dostałam, ale zrezygnowałam po 1,5 roku. Poszłam do studium kosmetycznego, ale bardzo zależało mi na wyższym wykształceniu (rodzice nie mają i od małego wbijali mi, że studia są najważniejsze i mam skończyć), wiec zrobiłam licencjat z promocji zdrowia, a magisterkę z turystki uzdrowiskowej i odnowy biologicznej.
    A co do archeologii, nie podcianajmy ludziom skrzydeł. Mój przyjaciel z klasy z liceum miał bzika na punkcie Egiptu, już chyba w podstawówce zdecydował, że będzie odkopywał mumie. W tym momencie jest egiptologiem, pracuje pół roku w Afryce, robi doktorat, wykłada w języku angielskim na UWr. Ma 27 lat. Można? Można. Tylko trzeba być zdeterminowanym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi rodzice zawsze mówili jak chcesz się uczyć to będziemy cie utrzymywac jak się nei będziesz uczyć to masz się iśc do pracy albo się wyprowadź.

    Poszłam na studia bo chciałam, uczyłam sie tego co mnie interesowało, po dziś dzień używam tej wiedzy, ale zrobiłam tylko licencjat... wiecej nie miałam potrzeby.

    Lubie sie uczyć i dzisiaj z checia bym poszła znow do szkoły/Uniwersyte/Collage bo chciałabym podwyższyć swoje kwalifikacje, zmienić prace bo ja szybko sie nudzę :)

    Fajny blog, nie w ciemię bita autorka wiec nasz jak w banku że będę zaglądać częściej.

    całuski i zapraszam do siebie w wolnym czasie

    OdpowiedzUsuń
  9. byłam na studiach niestety na drugim roku zrezygnowałam, kierunek jak najbardziej mi się podobał i widziałam się w tym w przyszłości to była dietetyka, ale pieniądze jakie miesięcznie musiałam płacić w ogóle nie miały się do tego jak prowadzili zajęcia wykładowcy, płacić za odbębnienie zajęć, a później nie mieć podstawowej wiedzy przy pacjentach? a dla papierka nie uśmiechało mi się płacić tyle pieniędzy ( bo ponad 500zł miesięcznie nie chodzi ulicą) i teraz sama zastanawiam się co mogłabym robić, gdzie pójść? także wiem co czujesz... jakoś nie czuje się gorsza że nie mam wyższego jeszcze, a zarabiam całkiem niezłe pieniądze więc i bez tego można sobie poradzić, a mieć mgr przed nazwiskiem dla szpanu to...nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja miałam wstępnie ułożony plan życiowy i chciałam iść na prawo na które się dostałam więc poszłam na ten sam wydział tylko że na administrację. Wciąż miałam jako taki plan co chciałabym robić po studiach. I co? Wszystko tak mi się potoczyło że to co robię nie ma nic wspólnego z moimi studiami :D Podobnie jest u wielu osób z mojego kierunku :P Jestem zdania że tak naprawdę mało kto robi rzeczy związane z jego kierunkiem studiów (pomijam tu kierunki medyczne bo głupio iść na trudne studia medyczne i zostać agentem ubezpieczeniowym) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. wkradł się błąd: chciałam napisać: chciałam iść na prawo na które się NIE dostałam więc poszłam na ten sam wydział tylko że na administrację

      Usuń
  11. Super, że to napisałaś, masz rację pisząc o studiowaniu tylko dla tytułu bez zastanowienia sie co chce się studiować lub robić w życiu. Uważam że maturzyści powinni to przeczytać PRZED wyborem szkoły, tak w okolicy matury - mniej stresu z wyniku (czy sie dostanę), ale także większa toleracja dla tych, którzy nie rozpoczeli studiów. Szczególnie, ze nie wszyscy mają taką siłę jak Ty, która przebija z tego posta, tacy ludzie potrzebują wsparcia albo raczej braku nagabywań dotyczących studiów ze strony otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem warto iść na studia, gdy wie się co dokładnie chciałoby się studiować. To nie jest jednak taka prosta decyzja, warto kilka razy się zastanowić. Tak jak piszecie - iść na studia i przerwać po pół roku, to strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz bardzo dobre myślenie, ale polecam przeczytać Bogaty ojciec, biedny ojciec - bardzo mądra książka, która powinna być lekturą już w liceum - OBOWIĄZKOWĄ! Studia nie są najważniejsze, ja również w pewnym momencie zrezygnowałam i nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. A moim zdaniem warto iść na studia, szczególnie jeśli wiążą się z przeprowadzką i usamodzielnieniem. Pochodzę z małego miasteczka w którym są jakieś tam kierunki niestacjonarne i mam porównanie pomiędzy osobami z otoczenia, które zdecydowały się zostać i studiować te trzy kierunki, lub wcale nie studiować, a tymi którzy wyjechali do większych miast. Osoby z tej pierwszej grupy niestety dużo tracą, choć często nie są tego świadome - w miejscu ich zamieszkania rynek pracy podlega większym ograniczeniom, tu w niemal przy każdym etacie obowiązuje zasada pierwszeństwa dla rodziny i znajomych, ludzie są mało mobilni i nie chcą zmian, nie potrafią walczyć o poszanowanie swoich praw, nie wyobrażają sobie wyjechać do innego miasta w poszukiwaniu pracy, ale sadzić truskawki do Holandii już tak, (co mnie zawsze dziwi) i to jest szczytem marzeń. Pójście na studia, o ile to nie jest tylko znienawidzony kierunek i codzienna balanga, pomaga w zrozumieniu, że twoja przyszłość zależy od ciebie, twojej siły przebicia, konkurencyjności - nie wszyscy takie poczucie wynoszą z domu i ze szkoły średniej. Studiowanie (a nie "studiowanie") przede wszystkim daje szersze horyzonty, zrozumienie mechanizmów rządzących współczesnym światem i poznanie całego wachlarza ludzkich typów i charakterów (a to bardzo przydaje się w życiu), a nie papierek. Jeśli ktoś tak sądzi to faktycznie, lepiej żeby został w domu. Żeby zobrazować to o czym mówię posłużę się przykładem mojej znajomej: mieszka w małej wsi 20 km od małego miasta. 100 km od najbliższego miasta uniwersyteckiego. Nie poszła na studia, bo "po co? i tak nie ma pracy, ja sobie nie poradzę, nie umiem nic załatwić, kocham moją wieś" itd. Poszła do pracy tam gdzie pracują jej rodzice, małej wytwórni spółdzielczej, która ledwo dycha. Oczywiście nie wysłali jej na żadne szkolenie nic, nauczyła się tylko wklepywać jakieś dane do komputera i tak sobie tam siedzi. Do małego miasta jeździ na zakupy, do dużego w ogóle, gdyby ją tam samą wysłać pociągiem do Warszawy czy Gdańska chyba umarłaby z przerażenia - a ma 22 lata. A co jak zamkną zlikwidują jej miejsce pracy? Ano nic, pewnie sobie znajdzie męża i będzie sadzić marchewkę i płakać, że Polska to zły kraj, bo jest bezrobocie. Żadnych zainteresowań, żadnej wiedzy o niczym ponadto, co obejrzy w telewizji albo przeczyta w gazecie. Kiedy opowiadam jej o różnych akcjach, wydarzeniach kulturalnych, naukowych, studiach - to patrzy na mnie, jakbym opowiadała jakieś "opowieści z krypty". Myślę że akurat ta znajoma i cała rzesza podobnych do niej młodych ludzi dużo zyskałaby studiując, a nie tylko "papierek".

    Dawno temu wśród zamożnej szlachty i mieszczan, był taki mądry zwyczaj wysyłania syna na studia i/lub w podróż, czasem nawet kilkuletnią po miastach/dworach pełniących rolę ośrodków kulturalnych i naukowych. Młody człowiek miał w ten sposób zdobyć nie tylko edukację, ale również "obycie". Dzisiaj moim zdaniem taką rolę pełnią studia. Rezygnacja z tego to musi być bardzo mocno przemyślana decyzja i kwestia finansowa, że przez 3 czy 5 lat będę żyła skromnie i nie kupie sobie 3 szamponów w miesiącu tylko jeden, nie powinna tu odgrywać kluczowej roli. Nie zgadzam się też, że są kierunki które produkują bezrobotnych. A sama matura nie produkuje? Kim możesz być po ogólniaku, czy kimś więcej niż po archeologii? No nie wydaje mi się... A nie każdy widzi siebie w roli technika usług kosmetycznych, lub jakiegokolwiek technika :) Bardzo mnie irytuje twierdzenie, że są kierunki, po których jest się skazanym na bezrobocie - od razu widać, że ktoś kto tak mówi niczego sam nie studiował. Studiując taką dajmy na to psychologię, uczysz się również tego jak potem wykorzystać w pracy nabyte umiejętności i gdzie szukać pracy, obracasz się w środowisku, jesteś na bieżąco z ofertami pracy, dostajesz informacje na uczelni o darmowych kursach, potem o praktykach i stażach - no ale to trzeba włożyć minimum wysiłku i zainteresowania, a nie przez 5 lat bimbać, ale to chyba oczywiste.

    Pozdrawiam :)
    Kinga



    Pozdrawiam :)

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli ktoś pisze, że są kierunki, które produkują bezrobotnych to od razu widać, że zielonego pojęcia o studiowaniu nie ma. Że niby po maturze masz takie same perspektywy jak po psychologii czy archeologii? No nie wydaje mi się. Choćby i dlatego, że studiując obracasz się w pewnym środowisku, masz szanse na staże, praktyki, wyjazdy. Zasada jest jednak taka, że ile włożysz tyle wyjmiesz, jeśli ktoś myśli, że bez pracy NAD SOBĄ do czegoś w życiu dojdzie, to nawet ze studiami daleko nie zajedzie, a bez to nie zajedzie nigdzie, bo leń z "papierkiem" ma małe szanse na rynku pracy, a leń bez niego nie ma żadnych. Znam mających dobrą pracę absolwentów filozofii i bezrobotnych okresowo siedzących w Holandii absolwentów liceów i niczego więcej, więc trudno mi się zgodzić z tym co piszesz ;) Trudno też wyobrazić mi sobie o jakiej pracy dobrze płatnej po samej maturze piszesz, zastrzegam nie w firmie rodziców. Jedynie założenie własnej firmy przychodzi mi do głowy, ale niewielu jest tak odważnych i przedsiębiorczych, że się na to porywa :)

    Pozdrawiam
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę mi się zdublowało, ale po pierwszym komentarzu wyskoczył mi błąd i myślałam, że komentarz przepadł bezpowrotnie, więc napisałam w skrócie to o czym myślałam :)

    K.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podoba mi sie ten wpis. Ja też nie poszłam na studia (94 rocznik) i życie potoczyło sie tak jak potoczyło. Żeby miec pracę nie koniecznie trzeba studiować( wiekszosc studentów i tak nie ma pracy w swoim zawodzie). Ja sie ciesze tym co jest teraz, pracuje, moj narzeczony równiez, mieszkamy razem ba i nawet planujemy ślub. Jestem szczęśliwa bez bycia studentką :D ściskam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobry wpis, czytało się z zapartym tchem! Mnie się jednak wydaje, że trochę stchórzyłaś przed nieznanym. Ja też tak często mam, że wynajduję sobie tysiąc argumentów przeciw, bo zwyczajnie nie mam ochoty tego robić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...