sobota, 10 maja 2014

Przyśpieszenie wzrostu włosów poprzez pozytywne myślenie

Włosy rosną około 1 cm miesięcznie - to jest fakt. Niektórym trochę więcej, innym trochę mniej, ale 1 cm miesięcznie to średnia. W życiu wielu kobiet przychodzi moment, w którym mówi ona sobie "moje włosy są za krótkie, zapuszczam!" No i wtedy zaczyna się dramat, bo to TYLKO 1 cm miesięcznie, na 10 cm trzeba czekać rok (odliczam 2 podcięte cm), na 20 cm - dwa lata! To tak dużo, o wiele za dużo. Chcemy, żeby wszystko było szybciej, chcemy już JUTRO a najlepiej DZISIAJ obudzić się z włosami za dupę. Wcierki, suplementy, mongolskie maseczki, sprzedanie duszy szatanowi - jesteśmy w stanie zrobić wszystko tylko, żeby włosy rosły SZYBCIEJ. Jesteśmy niecierpliwe i chcemy widzieć efekty już teraz. Chcemy długich włosów już TERAZ, chcemy widzieć wysyp baby hair, chcemy w dwa dni mieć niezniszczone włosy.


STOP!

Usiądź na chwilę. Wdech, wydech, wdech, wydech. Policz do dziesięciu, a najlepiej do stu - powoli i dokładnie. Zapuszczanie włosów to nie wyścig z czasem. Do zapuszczania włosów potrzeba cierpliwości, której coraz częściej nam brakuje.
Ale przecież pisałaś coś o pozytywnym myśleniu, które przyśpiesza porost! - Tak, ale to nie prawda. Nie ma magicznego sposobu na przyśpieszenie. Są metody, które zamiast 1 cm dadzą nam 1,5 cm, a może nawet 2 cm - ale nie wszystkie metody można stosować ciągle, często szybszy wzrost jest efektem "uderzenia" nowej metody, a potem wszystko wraca do normy. Dlatego musimy zmienić myślenie - na pozytywne, a nie na negatywne.


Codziennie myślisz " O mój Boshe, jeszcze 20 cm, to są co najmniej dwa lata!!!", a nie lepiej myśleć "Jeszcze tylko 20 cm i będę długowłosą Roszpunką!" ? Bez dat, bez stawiania sobie celów, bez codziennego wyliczania i bez mierzenia włosów pięć razy dziennie na różne sposoby, żeby sprawdzić czy włosy wyrobiły już dzienną normę przyrostu wynoszącą 0,33 mm.... Dlaczego to robić? Dla własnego zdrowia psychicznego! Do cholery, jest tyle pięknych rzeczy na tym świecie, o wiele piękniejszych niż włosy! Mamy wiosnę - kwitną bzy i kwiaty na łąkach, zakochani pożerają się na ławkach w parku, słodkie szczeniaczki stawiają swoje pierwsze, chwiejny kroki na niezdarnych łapkach, niemowlaki po raz pierwszy próbują cytryny, a Ty myślisz tylko o tym czy włosy już Ci urosły i czy fryzjerka nie spieprzy sprawy? Bo jak spieprzy to nie osiągniesz celu 17 lipca 2015, a 22 stycznia 2016!

Ja też kiedyś mierzyłam i mierzyłam, zapisywałam i myślałam "kiedy urośniecie?". A moje włosy rosły może trochę szybciej, ale się nie wyrywały, na 10 cm miesięcznie nie ma co liczyć ;) W końcu powiedziałam sobie - chrzanię to! Urosną, swoim rytmem, w swoim czasie, ale urosną. Teraz nie mierzę włosów, są za zapięcie stanika, prawie przykrywają cycki z przodu ;) , wiem o ich długości tylko tyle. I to mi wystarcza. Kiedy skończę zapuszczanie? Nigdy chyba, bo nie zapuszczam ich, po prostu pozwalam im rosnąć do momentu w którym widzę, że wyglądają źle - wtedy przytnę, zmienię kształt, zrobię z nimi coś.

Myśl pozytywnie - włosy na pewno urosną. Na pewno będziesz miała je długie do tyłka, do kolan czy nawet do samej ziemi. Ale po prostu daj im czas ;) nie wymagajmy cudów od naszych włosów! Po prostu kochaj je, takie jakimi są ;)

A czas płynie szybko, bardzo szybko! Pamiętacie zespół t.A.T.u? W niedzielę odkryłam, że moja szesnastoletnia kuzynka nie wie o kim mowa i nie zna żadnej ich piosenki, bo "Ja szosła s uma" wyszło w 2000 roku, a "Nas nie dogoniat" rok później - czyli aż 13 lat temu! Głupi przykład i nigdy nie byłam ich fanką, ale byłam pewna, że to było maksymalnie 7 - 8 lat temu! Za 10 lat, kiedy będziesz miała włosy do pasa nawet nie będziesz sobie zdawała sprawy, że to zajęło 10 lat :)

A co Wy o tym sądzicie?
Buziaki, Mila

Wszystkie zdjęcia pochodzą z serwisu weheartit.com

18 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc? Włosy najszybciej rosną, jak się w ogóle na nie nie patrzy i nie mierzy, tak jak mówisz, dziennego przyrostu 0,33 ;D Stanie z linijką co tydzień nie ma sensu. Dla mnie satysfakcją było, jak aktualizację odrostu dodałam po 2 miesiącach, bo WTEDY dopiero zobaczyłam, że sporo podrosły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah ja mam to samo xd Też nie mierzę, rzadko patrzę w lustrze na długość. A jak patrzę to widzę efekty :D

      Usuń
    2. Im więcej się sprawdza tym wolniej rosną :D

      Usuń
  2. "Za 10 lat, kiedy będziesz miała włosy do pasa nawet nie będziesz sobie zdawała sprawy, że to zajęło 10 lat" Hehe :) to mnie bardzo pocieszyło. Po co się spinać, skoro za 10 lat na pewno będę miała długie włosy :) ja już zapuszczam włosy od 1,5 roku. Ale są tylko 5-6cm dłuższe niż 1,5 roku temu. Na początku miałam strasznie zniszczone więc regularnie włosy podcinałam o 2-3cm co miesiąc. Teraz już spokojnie mogę czekać na włosy do pasa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tak i Ty raczej o tym nie myślę, czasem tylko się irytuje jak widzę jak moje koleżance ( która nie jest włosomaniaczką) rosną szybciej włosy ode mnie. Starowała z bobem, a ja z włosami do ramion i na chwilę obecna ona ma za stanik a ja jakieś 5 cm przed stanikiem heh ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Często właśnie jak przeglądam niektóre blogi i widzę jak dziewczyny z niecierpliwością sprawdzają ile milimetrów włosy urosły przez tydzień, to czuję jakby trochę zapominały, że to nie długość włosów się liczy a jakość ;-)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  5. ...nie mam zdania, ponieważ od dziecka nie miałam obcinanych włosów (nie licząc regulowania końcówek) i mogę cieszyć się włosami - jak to sama napisałaś - za dupę :)
    A za wszystkie "zapuszczające" piękności mocno trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam sie. Miałam manię, ale już mi mineła.Nawet nie zauważyłam, od kiedy jestem w stanie związać włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne uczucie obudzić się pewnego dnia i zobaczyć, że można związać kucyka :D znam to !

      Usuń
  7. Oesu... dobiłaś mnie. Ja pamiętam Tatu! Byłam wtedy w gimnazjum i dostałam od kolegi ich płytę na Mikołajki... wychodzi na to, żem starsza pani już :P

    Co do zapuszczania, to ja mam zupełnie inny problem. Odkąd piję skrzypokrzywę, drożdże, siemię i regularnie olejuję włosy przed każdym myciem, to rosną mi jak szalone :| Moja fryzjerka ciągle mnie wypytuje, co ja robię, bo coraz częściej przychodzę na podcinanie i farbowanie (tak, tak farbuję - jestem be i żadna ze mnie włosomaniaczka;p, chociaż ja się za takową uważam;p). I powoli mnie to zaczyna denerwować, bo coraz więcej kasy tracę na doprowadzanie ich do ładu - tak, żeby bez torby na głowie móć się pokazywać wśród ludzi :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah wiele osób chyba cię by chciało zjeść za to, że narzekasz, że włosy rosną ci za szybko ;D
      No tak, jak te starsza pani ;(

      Usuń
  8. Jestem niezwykle pozytywną dziewczyną, włosy mi nie rosną bez wcierek - a jak używam wcierek które mi pomagają to te "najgorsze" (czyli trudne w nakładaniu lub śmierdzące), ale jestem również cierpliwa, wiem że moje włosy są oporne, ale liczę że za 6 lat będę miała włosy do pasa (dł. moich włosów:47 cm). Lepiej mieć świadomość że potrzeba dużo, bardzo dużo czasu na osiągnięcie celu i pozytywnie się zaskoczyć jeśli uda się to osiągnąć szybciej - ale trzeba być wytrwałym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem tylko 3 lata starsza od twojej kuzynki, a każdy z podwórka wyśpiewywał "Nas nie dogoniat", czy jakoś tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteś 3 lata młodsza ode mnie ;D Ahhhh... to młode pokolenie, nie zaznało naszego szczęścia przy Tatu ! :D

      Usuń
  10. Ale zabawny,prawdziwy post :)
    Zgadzam się w 100% z tym co przeczytałam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. marzą mi się włosy do tyłka :)
    zastosuję się do Twoich rad, może to pomoże :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...