wtorek, 29 kwietnia 2014

Noe: Wybrany przez Boga, ale na pewno nie przeze mnie....

Mila pisze o filmie? Tak, bo ją ten film zirytował. Jeżeli jeszcze nie widziałeś to uwaga SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY! W sumie to opowiem prawie całą akcję, a co! A jeżeli zastanawiasz się czy warto... no cóż... możesz albo zaryzykować, albo przeczytać to co napisałam. Ahhh i tak, wiem - jestem bardzo krytyczna, ale chyba mogę taka być, co nie? :)


"A może Noe?" zaproponował mąż. No to niech będzie Noe. O i jest w nim też Hermiona Emma Watson! Ok, no to oglądajmy. Nie, żeby jakoś strasznie poruszała nas ta historia. Nie żebyśmy byli religijni (muahahaha :>), ale Noe zaciekawił trochę, wydawało się nawet okej (chociaż trailer i tak opowiedział całą historię, nie lubię tego). Film obejrzeliśmy już jakiś czas temu, więc może czegoś nie pamiętam, coś przekręcam, ale mylę - poprawiajcie śmiało.A i oglądałam nie po polsku, więc może pochrzani mi się jakieś imię/nazwa własna. No i nie czytałam przed seansem Biblii, nie pamiętam dokładnie jak to jest i nie oczekiwałam, że film będzie dokładną wersją tego co w Biblii... No to zaczynamy...


Na początku źli ludzie (ci źli pochodzą od Kaina) zabijają ojca Noego, smuteczek. A i jeszcze reżyser daje nam do zrozumienia, że Noe i jego rodzina to nie zwykli ludzie - to jacyś nad ludzie. Wybrani przez Boga do specjalnych rzeczy, pochodzą oni od Seta (syna Adama, nie egipskiego boga!), a krótko i szybko mówiąc - magicy i czarodzieje. Przynajmniej ja to tak odbieram. Dziadek Noego (czy to się tak odmienia?), grany przez Anthonego Hopkinsa (którego na początku nie ma, ale pojawia się później) jest czarodziejem... No cóż, ciężko ten fakt zaakceptować, chociaż wszyscy się tłumaczą, że to historia inspirowana historię Arki i Noego... ale to tak jakby "Jesus Christ Superstar" wypuszczać po tytułem "Pasja"... hmm...


Na Ziemi panuje głód i susza, ludzie są tak źli i nie spełniają woli Boga. Noe i jego rodzina są wegetarianami, a może nawet weganami? Cool, co nie? TYLKO CO ONI DO CHOLERY JEDZĄ JEŻELI MIESZKAJĄ NA CHOLERNEJ PUSTYNI?! Chyba piasek... No ok, wybaczam ten błąd, może będąc potomkami Seta nie musieli jeść?  Whatever... Noe Boga słucha i kiedy Bóg mu każe iść odwiedzić dziadka, bo coś się będzie działo, to zbiera rodzinę i idą. W międzyczasie nie dzieje się nic ciekawego, tylko znajdują młodą Hermionę Emmę, ratują ją i idą dalej. Oglądałam film kilka/kilkanaście dni temu, a już sama nie pamiętam co działo się w tak zwanym międzyczasie, dlaczego? Bo działy się falki z olejem moi drodzy. Coś tam, coś tam źli ludzie, coś tam, coś tam potwory, coś tam, coś tam gadanie, coś tam, coś tam Noe cały i zdrowy. A potwory to jakieś upadłe anioły, które są skalnymi potworami (nazwijmy je Skalniaczkami) - po cholerę one? Aaa... to zaraz się wyjaśni. Noe w końcu trafia do dziadka, ten daje mu jakieś narkotyki (!!!!!!!) i Noe nagle wszystko zaczyna rozumieć. Morał jest krótki - jeżeli nie wiesz o co chodzi, wypij drinka z dodatkami... 


Po jakiejś godzinie flaków z olejem i nudyyyyyy Noe dochodzi do tego, że musi wybudować Arkę. W końcu się do cholery domyślił! Ufffaaa.... Ale skąd wziąć drewno, skoro wokół tylko pustynia? Jak Noe z żoną, trójką małych synów i Hermioną mają wybudować sami Arkę??? Ladies and gentelmen - czas na magię! 


Noe rzuca nasionko (chyba, to chyba było nasionko), wyrasta wielki las (który nawet po dziesięciu latach pracy karczowania będzie nadal tak wielki jak wcześniej, a na dodatek przez lata nikt go nie zauważy!!!), Skalniaki wierzą, że Noe jest wybrany przez Boga i decydują się mu pomóc! Woaaaa.... teraz wszystko jest takie jasne, oczywista oczywistość - zastanawiam się ile osób po tym filmie myśli, że to jest też napisane w Biblii? Albo, że to wydarzyło się naprawdę? No i zastanawia mnie - jak do cholery człowiek, który całe życie mieszkał na pustyni i wpieprzał piasek wiedział jak wybudować Arkę?


Mija dziesięć lat a Noe jeszcze nie skończył budowy - i widzę, że praca im idzie na zasadzie jeden pracuje, pięciu patrzy... Przejdźmy dalej... a im dalej tym więcej magii! A w międzyczasie falki z olejem - coś tam, coś tam jeden syn sypia z Hermioną, ale ona nie może mieć dzieci, coś tam, coś tam, drugi brat podgląda i zazdrości, coś tam, coś tam źli ludzie przyszli, bo zauważyli zwierzęta, które idą do Arki... a lasu to nie zauważyli? No i właśnie co ze zwierzętami? Co jedzą, gdzie robią kupy, jak się wszystkie tam mieszczą? Magia, magia, magia i narkotyki! Zasypiają naćpane dymem z jakiś ziół (?!)... whatever... I znowu flaki z olejem, to zaczyna być męczące... A potem Anthony Hopkins sprawia, że Hermiona może mieć dzieci, ona seksi się z swoim ukochanym i zaciąża. Młodszy brat też znalazł sobie dziołchę do zabrania na Arkę (miłość z okopów od pierwszego wejrzenia...), ale Noe mu nie pozwala i zostawia dziewczynę na śmierć, bo umyślił sobie, że wolą Boga jest tylko to, żeby on uratował zwierzęta, dlatego Hermiona jest bezpłodna (ups.... już nieaktualne...).


Potem dzieje się jakaś walka, gdzie ludzie pokonują naszych Skalniaczków (no oczywiście... całkiem możliwe...). A przy okazji wybuchy, wyrzutnie...Wszyscy toną, poza jednym człowiekiem, ale to mało ważne. A potem Hermiona mówi, że jest w ciąży, Noe świruje,młodzi chcą uciekać na swoje, Noe podpala ich łódź, potem ona rodzi bliźniaczki, mu odbija jeszcze bardziej, zły człowiek na Arce=syn sukinsyn, walka, walka, Noe wariat, myśli, błogosławi, gołębica, wiejskie życie, Noe alkoholik, młodszy syn odchodzi, w końcu koniec filmu!!! Ufffff...... Tak się kończy w telegraficznym skrócie. I naprawdę nie ma tam nic więcej. Proste jak budowa cepa (albo Arki). Krótko mówiąc, film kręci się wokół tego, że Noe był nieźle popierdolony. No i też wokół faktu, że Hermiona urodziła dwie córki, tylko, żeby dwóch młodszych braci jej męża/ukochanego miało z kim dalej tworzyć ludzkość, bo Bóg sobie to tak sprytnie obmyślił, kiedy Noe pozwolił umrzeć innej dziewczynie.


Gra aktorska? Dobra, miejscami wyśmienita, ale flaki z olejem bardzo skutecznie pozwalają o tym zapomnieć. Za dużo Hollywood na tej Arce. Za dużo magi i upchanie tysiąca historii w jednej. Doceniam próbę przedstawienie historii Arki i Noego w innym świetle, doceniam naprawdę... ale za cholerę nie wyszło. I nie chodzi już nawet o wszechobecne czary-mary i tylko inspirowanie się historią... ale i tak nie wyszło. Jeżeli w filmie były jakiekolwiek fajne i ciekawe momenty to i tak ciężko o nich pamiętać, bo większość jest nudna i nieciekawa.

Widzieliście może ten film? A może polecicie coś innego? 
Buziaki, Mila :)

12 komentarzy:

  1. ale jaja, myślałam, że to będzie super film widząc na plakatach znane nazwiska. Czyli scenariusz zły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci się akurat spodoba :) też spodziewałam się czegoś lepszego

      Usuń
  2. Nie, ja w Twojej subiektywnej ocenie krytycyzmu nie widzę... Jest za to spora doza prześmiewczości. Nie chcę być niemiła, ale ile masz lat, w ten sposób (takim słownictwem, częstym wtrącaniem emotikonów, publikowaniem mało związanych z filmem, a bardziej z żenującą twórczością żyjących siecią internautów grafik itp.) recenzujesz film? Rozumiem, że każdy ma zupełnie inny gust, a o gustach się nie dyskutuje, lecz przez w ten sposób napisany tekst Twoja opinia nie nabiera powagi - wręcz przeciwnie. Czytając go odniosłam wrażenie, jakby autorką była nastoletnia fanka kina a'la One Direction Tour, a nie dorosła, z pewnością inteligentna kobieta. Nie bronię filmu (który, nawiasem mówiąc, nie jest zbyt dobry, ale zrobiony bardziej dla mas, niż dla bardziej wymagających kinomaniaków), lecz to, co sobą przedstawiłaś, jest po prostu śmieszne - ukazuje Twój brak dystansu do świata kinematografii, a nie rzeczywiste rozczarowanie obrazem.
    Mam jednak nadzieję, że tworzyłaś ten film pod wpływem jeszcze nieopadniętych emocji i w chwili obecnej użyłabyś bardziej dorosłych środków przekazu (grafiki! miśki-fejsbukowicze! litości :)).
    Pozdrawiam i życzę Ci, by następne wyprawy do kina okazywały się większą przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 22 lata, męża od dwóch lat, dom, płacę rachunki, pracuję i wyprowadziłam się z domu, kiedy miałam 18 lat. Na co dzień jestem normalna - nie jestem super poważna, ale chyba trochę luzu nikogo nie zabiło. Mam moje problemy, planuję, muszę sama sobie zapewnić jedzenie i prąd, a to nadal nie przeszkadza mi dostawać głupawek, śmiać się z głupich obrazków w Internecie, udawać z moim mężem potwora (a mój mąż ma 26 lat, czyli powinien być o wiele bardziej poważny :D), pobiegać z moim psem i cieszyć się jak głupi serem :D
      Wydaje mi się raczej, że ten tekst pokazuje duży dystans jaki mam nie tylko do świata kinematografii, ale też do całego świata. Nie zajmuję się pisaniem poważnych recenzji dla poważnej gazety, napisałam jakie były moje odczucia :)
      A po filmy sięgam różne, oglądam jakieś 90% nowości, oglądam stare filmy, nowe, te kultowe dlatego, że są piękne i te kultowe dlatego, że są kiczowate. A emotikonek nadużywam (chociaż ja tutaj ich tak dużo nie widzę), bo lubię je, po prostu. No i chcę przekazać czytelnikom mój uśmiech :D
      Nie byłam świeżo po filmie, nie byłam nic szczególnie zbulwersowana (a jak coś to raczej rozbawiona) i nie napisałabym tego w żaden inny sposób. Grafiki mam na komputerze od jakiegoś czasu, ba! mam nawet specjalny folder na takie głupie obrazki :D
      Nie napisałabym tego inaczej, bo taka jestem - postrzelona, czasami niepoważna, dopatruję się głupich rzeczy tam, gdzie inni ich nie widzą, nie lubię flaków z olejem i nonsensów.

      Usuń
  3. Lol, mi sie recenzja bardzo podoba :D filmu nie ogladalam, pewnie kiedys obejrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj i podziel się wrażeniami :)

      Usuń
  4. Mnie ten film niestety nie kusi. Jakoś nie moje klimaty. Za to Twoją recenzję czytało się bardzo zabawnie ;p Gratuluję dystansu i oderwania od katolickiej martylologii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niby nie moje klimaty, ale kurcze... wszyscy o tym gadali to wypadało się zapoznać :D Dziękuję :)

      Usuń
    2. Najlepszy jest ten obrazek z dinozaurem ;p

      Usuń
  5. haha dziewczyno, przecież opowieść o Arce Noego to nie historia, to się nie działo naprawdę,więc można przedstawić to w formie dowolnej, interpretacja również dowolna!! jest to opowiadanie/legenda (jak zwał tak zwał), które ma przedstawić pewną symbolikę i przesłanie w najprostrzej formie. Film dla mnie był całkiem, ok. Oglądałam z zaciekawieniem i nie meczylam się tak jak na innych religijnych filmach. Przesłanie było jasne, każdy mógł wynieść inny morał z tej historii. Zupełnie nie rozumiem po co katolcy się tak unoszą...oczywiscie kazdy wie najlepiej jak bylo... to smieszne myslec ze akcja z Noem działa się kiedys naprawde.. kazdy oczywiscie wie jak wyglada upadły anioł,, domyslam sie ze kazdy go widzial i jest w stanie potwierdzic, ze na bank nie jak skamieniały transformers

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się uśmiałam z tej twojej recenzji :D teraz to już nie wiem czy iść na ten film czy nie :p Swietny blog, pisalam ci juz o tym na wizazu ;)) Pozdrawiam serdecznie, Harika :D

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, najlepsza interpretacja ever! :D ale i tak obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...