sobota, 1 marca 2014

Haters gonna hate, czyli o hejtingu słów kilka

Hej, tego posta „pisałam” w swoich myślach już od kilku dni. Temat mnie męczył i cały czas zastanawiałam się co dokładnie napisać i w jaki sposób to przekazać. Zastanawiałam się czy ma być bardziej personalnie, czy ogólnikowo, zastanawiałam się jak niektóre osoby ten tekst odbiorą. Ale w końcu jest, mam nadzieję, że niezbyt chaotyczny ;)

Do napisania tego posta zainsporowała mnie niedawna blogowa afera (coraz ich więcej, albo po prostu ja coraz więcej o nich słyszę), kiedy to grupa forumowiczek hejtowała pewną blogerkę
(ponoć prawdziwym blogerem staje się w momencie, kiedy ma się swojego pierwszego hejtera, najlepiej pełnoetatowego, a im więcej osób Cię hejtuje, tym popularniejszy jesteś Ty i Twój blog... ale czy to prawda?). Moim zdaniem dyskuja na tamtym forum i poziom wypowiedzi niestety, ale dotknęły dna i pojawiły się bardzo niemiłe słowa, nie tylko na temat przekonań blogerki (słusznych czy nie, to nie ważne, tak samo jak nie ważne jest w jaki sposób dana osoba o nich pisze), ale także na temat jej życia prywatnego, domniemanego wykonywania najstarszego zawodu na świecie, inteligencji oraz wyglądu. Po prostu nie dało się obok tego przejść obojętnie i nie zauważyć sączącego się jadu. Jak przy każdej aferce po kilku dniach emocje opadły i może tylko ktoś od czasu do czasu pomyśli o drugiej stronie „ta głupia sucz, jak ją dopadnę to jej włosy z głowy powyrywam!” – temat został zakończony, dyskusja umilkła, emocje opadły i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale pewnie nie dla każdego, bo myślę, że blogerka jeszcze długo nie zapomni słów, które padły... no i co jeżeli ktoś z jej bliskich trafi na ten temat ? Na pewno nie zrobi mu się miło.Dodam, że nie jestem miłośniczką blogerki o której mowa, czasami do niej zaglądam, często się z nią nie zgadzam, ale w życiu bym nie napisała o niej takich słów. 
Ten temat skłonił mnie do refleksji nad tym dlaczego hejtujemy, czym właściwie jest hejt i czemu tak często go nadużywamy? Zacznijmy od początku...

Czym  jest hejt?
Moim zdaniem hejt to próba uderzenia poniżej pasa, soczysty kop w metaforyczne jaja. I „hejt” to chyba najlepsze określenie na to zjawisko, bo ani to czysta nienawiść, ani krytyka, ani po prostu „nie lubię cię”, a specyficzna zagrywka, która ma na celu zranienie, często używając aluzji, sugestii, ale takich, żeby wszyscy od razu zrozumieli, że stosunek osoby, która go napisała jest negatywny. Często jeszcze ma na celu sprowokowanie, uwikłanie w dyskusję zainteresowanego... tylko po to, żeby jeszcze bardziej go hejtować i łapać się każdego jego słówka.

Hejt, a (konstruktywna) krytyka
Chyba każdy z nas wie czym jest krytyka oraz konstruktywna krytyka, która jest wyższą formą i wymaga od nas nie tylko samego zauważenia problemu, ale  i umiejętności dodania czegoś sensownego. To najprzyjemniejsza forma krytyki. Chyba nie ma osoby, która lubi być krytykowana, ale wiele lubi usłyszeć konstruktywną krytykę. Jeżeli ktoś mi napisze „Brzydko ci wyszła ta kreska eyelinerem” to pomyślę „Spadaj!”. Ale już „Brzydko ci wyszła ta kreska eyelinerem, spróbuj bardziej się przyłożyć następnym razem i cały makijaż na tym zyska” to myślę „ O kurcze, faktycznie!”. Nie każdy potrafi krytykować w konstruktywny sposób, tak samo jak nie każdy potrafi taką krytykę odczytać i przyjąć. A czym różni się hejt od krytyki? Różnica jest ogromna!
Hejt „Jesteś grubą świnią, spasłaś się jak maciora
Krytyka „Widzę, że ostatnio przytyłaś, może powinnaś zacząć ćwiczyć?
Hejt „Masz włosy jak szczotka do kibla
Krytyka „Twoje włosy są przesuszone na końcach, myślałaś, żeby je podciąć?
Hejt „Ubierasz się jak rumunka spod latarni
Krytyka „Nie podoba mi się twój styl ubierania
Hejt ma na celu uderzenie w najczulszy punkt, emocjonalnie nas zmiażdżyć i przytłoczyć. Zupełnie inaczej niż krytyka. 

Dlaczego hejtujemy?
Hejterów jest cała masa – wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum, stronę czy filmik na youtube. Zawsze znajdzie się ktoś, komu nic nie pasuje, daje każdemu minusy, jest zawsze innego zdania i nawet pod zdjęciami przed i po odchudzaniu napisze „ I tak zawsze będzie grubą świnią”. Chyba niektórym to pomaga, a najczęściej mam wrażenie, że hejtujemy, bo… zazdrościmy, albo kierujemy się stereotypami. Takie wrażenie odniosłam też w wcześniej wspominanej sprawie, miałam wrażenie, że wiele osób po prostu miało „coś” do tej blogerki ze względu na jej wygląd. Dziwne,co nie? Zwłaszcza, że nie mówimy o przedszkolakach czy gimbazie, a o dorosłych (teoretycznie) osobach. Hejtowanie innych sprawia, że czujemy się lepiej, na wygranej pozycji, bo przecież mamy tak cięty język i takie doskonałe risposty i nikt nas nie przeskoczy… Dlatego myśląc o etatowych hejterach zawsze wyłania mi się obraz osoby nie pewnej siebie, która szuka w rozrywki w dokuczaniu innym.

Moim zdanien hejt w żadnym wypadku NIE jest ok, zwłaszcza jeżeli zaczyna się one przeradzać w personalny atak. Jeżeli ktoś pisze „blondynki sa głupie” to jest po prostu ograniczony, ale jeżeli ktoś napisałby do mnie, za czasów kiedy jeszcze byłam blond ;), „jesteś głupia, bo jesteś blondynką” to jest już coś personalnego. 
Jeżeli ktoś Cię hejtował – nie odwdzięczaj się tym samym, bo to do niczego nie prowadzi, zniżasz się do poziomu hejtera, a na dodatek pokazujesz mu, ze wygrał – sprowokowanie Ciebie, to był jego cel! 
Jeżeli sam wielokrotnie byłeś hejtowany, bo jesteś blogerem, to moim zdaniem nie upoważnia Cię do hejtowania innych! 
Jeżeli pokazuję moją twarz i piszę o moim prywatnym życiu, to wcale nie znaczy, że muszę być gotowa na obrażanie mnie czy wyzwiska – pokazanie siebie, nie jest jednoznaczne z powiedzeniem „ok, teraz możecie mi powiedzieć, że mam krzywy nos, jestem tłusta i niedorobiona”. 
Uważam, że każdemu należy się SZACUNEK bez względu na to czy się z tą osobą zgadzam czy nie i nawet kłótnia powinna zachować jakiś poziom. Hejt to totalny brak szacunku dla drugiej osoby, którego chyba nigdy nie zrozumię. I od razu zaznaczam – nie mówię, że jestem święta, że nigdy o nikim nie powiedziałam „ta głupia, brzydka małpa!”, bo to byłoby kłamstwo. Ale na pewno nigdy nie napiszę tak o nikim publicznie, bo po prostu wstyd mi za każdym razem, kiedy tak mówię/piszę.  Do tego hejt kojarzy mi się bardzo mocno z dziecinnym zachowaniem „Ona powiedziała, że ma brzydkie zabawki, to ja jej powiem, że jej sukienka jest do bani! Hejting to brzydka zabawa,a  do tego wyjątkowo żałosna. 

Na pewno też trzeba trochę się uodpornić na hejt, bo jak to mówią w hAmeryce „haters gonna hate and potatoes gonna potate”, ale życzę sobie i Wam, że nigdy nie spotka nas soczysty hejt! No i mam nadzieję, że nie staniemy się złośliwymi hejterami, tylko dlatego, że kogoś nie lubimy i według nas "zasłużył sobie"!



Jakie jest Wasze podjeście do hejterów? Co myślicie o hejtowaniu innych? Chętnie poczytam jakie jest Wasze zdanie na ten, moim zdaniem, temat.


Buziaki, Mila

34 komentarze:

  1. Jak się komuś nudzi i w życiu ma nudno, to "no co poradzisz, nic nie poradzisz" :) Na moje hejterzy są wodą na nasz młyn i bez nich byłoby nudno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony masz rację - zawsze "coś" się dzieje "dzięki" nim. Ale z drugiej strony nie chciałabym być obiektem takich hejtów, bo po prostu zrobiłoby mi się głupio i na pewno byłabym zła na to, że kogoś to bawi.

      Usuń
  2. Nie wiem o jakiej aferze mowa, ale myślę, że takie hejty to dno i kilometr mułu (czy to hejt z mojej strony? :D). Uważam, że powinniśmy się szanować, wspierać, a nie walczyć ze sobą w internecie. Na poprawę samooceny też są lepsze sposoby, niż obrażanie kogoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejtujesz hejty? To wyższy poziom hejtingu :D
      Zgadzam się z Tobą :)

      Usuń
  3. Afera godna posta. Post ciekawie napisany :) Ja swojego hejtera pełnoetatowego nie mam, w sumie żadnego nie mam, ale w sumie afera przykuła moją uwagę dość głęboko i w sumie nie znam tej blogerki dobrze to mimo wszystko jad który tam się pojawił był godny pożałowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwilą pod poprzednią notką ktoś mi zarzucił, że żyję tylko aferami :D !
      Ja też (jeszcze) nie mam takiego hejtera i nikomu nie życzę, to jest nie fajne.

      Usuń
    2. Nie jest fajne, ale anonim to anonim nim nie warto się przejmować :) Ja tam nie zauważyłam żebyś żyła aferami heh może jestem ślepa hmmm.

      Usuń
    3. No jak to nie, ostania notka - afera, teraz - afera :D Same afery!

      Usuń
  4. Też nie wiem jaka to byłą afera i... chyba nie chcę wiedzieć :/ Niestety zawsze takie osoby będą i nie pozbędziemy się ich. Możemy tylko MY sami być lepsi i w ten sposób próbować podnosić poziom ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety, ale blogerów nie omija to co dzieje się w internecie. Hejterzy są na forach (czytam kilka i na każdym są) facebooku, w komentarzach pod artykułami na portalach i właściwie dlaczego mieliby omijać blogi? To co napisałaś - różnice pomiędzy konstruktywną krytyką a hejtami właściwie można przenieść na codzienne życie w realu. Tylko,że prosto w oczy trudniej komuś powiedzieć coś zwyczajnie wrednego, a napisać jako anonim to już łatwiej. Ja czasem zastanawiam się, czy Ci hejterzy nie mają własnych spraw, życia, którym mogliby zajmować się tylko krytykują dla samej krytyki. Wydaje mi się, że są znudzeni i nie wiedzą co z czasem zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Internecie o wiele łatwiej kogoś zhejtować niż w życiu realnym, to fakt.

      Usuń
  6. Ja dokładnych kulisów owej afery nie znam i wolę się nie zagłębiać, jednak wiem między kim toczy się wojna. Uważam, że ta słynna blogerka sama sprowokowała resztę dziewczyn, ponieważ wiele razy obrażała na swoim blogu włosomaniaczki ogółem, jak i zdarzyło się personalnie. Mimo, że z tego co piszesz widzę, że ostro przesadziły to jednak kto mieczem wojuje od miecza ginie. Sama uważam ją za bardzo chamską blogerkę, która potrafi napisać swoim czytelnikom że ją wkurzają, taa.... :/
    Ja kiedyś napisałam jej komentarz, starałam się wytłumaczyć, że źle widzi włosomaniactwo i bla bla, a ona próbowała mi pocisnąć, że mam ohydne, tłuste i krzywo poskręcane włosy...
    Podsumowując nienawidzę hejtów, ale skoro kilka osób może się tym dowartościować to niech hejtują, osoba hejtowana też się pośmieje i jest śmiesznie, ale czasami sięga to już zenitu...
    Jednak nie zmienię zdania, że owa słynna blogerka sama jest sobie winna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... ja widzę to trochę inaczej, bo jej bloga czytam od dawna, dawna, zanim jeszcze myślałam, ze sama będę miała bloga. I np. ona pisała, że mycie włosów płynem do higieny intymnej to głupota i wiele dziewczyn zaczynało pisac do niej, że się nie zna, że jest głupia itp.
      Zresztą, kiedy ktoś Cię hejtuje i uważasz, że to nie fajne, to nie rób tego samego, nie zniżaj się do jego poziomu.

      Usuń
    2. Ja nie pochwalam tego jak te dziewczyny się o niej wyrażały, ale też jeszcze dawno temu przeglądałam jej bloga i wiem, że te najazdy na nią nie wzięły się znikąd, sama wie, że sprowokowała te dziewczyny do kontrataku, niekoniecznie miłego. Jednak ona nie umie w wielu przypadkach udowodnić tego, że włosomaniaczki się mylą, bo co z tego, że płyn do higieny intymnej ma inne ph niż powinny mieć włosy, skoro przywraca się go innymi kosmetykami. Ona zamiast konwersować woli komuś pocisnąć, że jest kretynką tylko dlatego, że ma inne zdanie niż ona. Fajnie, że jest ktoś kto patrzy trzeźwo na sprawę włosów, ale według mnie obyłoby się bez obrażania innych ;/ bo na prawdę zna się na włosach od strony koloryzacji, jednak nie musi tym nikogo obrażać, w stylu "ja znam się lepiej, a wy jesteście głupie"...
      Sama też jestem zdania, że jak ktoś po tobie ciśnie, daj mu tę satysfakcję, podejdź do tego z przymrużeniem oka, pokaż klasę i się nie odzywaj ;)

      Usuń
    3. Obie macie rację. :)
      Nie każdy potrafi zawsze ustąpić i być mądrzejszym. Włosomaniaczki to bardzo duża grupa, w której znajdują się różne dziewczyny - można było podejrzewać, że prędzej czy później ktoś zarzuci gdzieś hejterski temat - a baby wiadomo są wredne.
      Wczoraj w przypływie prokrastynacji przeczytałam wszystkie 39 storn tematu na forum. Twój post, Milo, był kubłem zimnej wody i głosem rozsądku. Niestety ludzka natura jest jaka jest i ciężko się przyznać do błędu i posłuchać takiego głosu rozsądku. Jako cichy obserwator z internetu mam jednak nadzieję, że dziewczyny poszły po rozum do głowy i względnie odpuszczą. Obie strony konfliktu już się wystarczająco skompromitowały. Chyba.

      A teraz na koniec trochę wazeliny w morzu hejtu:
      Cieszę się, że przynajmniej dzięki temu trafiłam na Twojego bloga, bo piszesz bardzo ładną i składną polszczyzną. Aż miło poczytać, w sumie zaryzykowałabym stwierdzenie że jest to najlepiej napisany blog kosmetyczny. :3

      Usuń
    4. *najlepiej napisany blog kosmetyczny na jaki trafiłam do tej pory, bo wiadomo że wszystkiego co zrodził polski internet nie czytałam :P

      Usuń
    5. Rosemary Noctis gratuluję i podziwiam Cię, że udało Ci się to przeczytać :) Ja nawet nie próbowałam, nie chcę czytać kłócących się i hejtujących wrednych, chamskich dziewczyn ;) szkoda ma czasu :)

      Usuń
    6. Ja też przeczytałam cały temat, bo nie chciałam pisać o czymś, kierując się tylko kilkoma cytatami z forum... no i poza tym dużo pracy mnie czekało, musiałam sobie chwilę odpocząć ;D

      Szkoda tylko, że żadna z dziewczyn nie napisała tam "Ok, pomyliłyśmy się, to była gruba przesada", a każdy tylko udawał, że przecież nikt nikogo nie obrażał, a zresztą zasłużyła sobie... tyle dobrego, że temat został zamknięty i mam nadzieję ta sytuacja nauczyła czegoś moderatorki forum.

      Rosemary Noctis - dziękuję bardzo za miłe słowa :) naprawdę to super uczucie przeczytać coś takiego na temat mojego bloga, chociaż sama myślę, że duuuużo mi jeszcze brakuje do wielu blogerek i blogerów (ale to chyba dobrze, mam jeszcze większą motywację :) )

      Usuń
    7. :3 Sobotnie popołudnie i kac - na nic bardziej produktywnego nie było mnie stać. Nie ukrywam, że na początku mnie to bawiło i myślałam sobie "o, wreszcie ktoś utrze B. nosa!" no ale tego... potem zaczęłam mieć trochę wątpliwości i w głębi mózgu zaczęły się budzić procesy myślowe.
      Przyznanie się do błędu, jest bardzo trudną sztuką, zwłaszcza jeżeli działa się w grupie. Grupa daje wsparcie i jeżeli nikt się z nie nie wyłamie to utwierdza w przekonaniu o słuszności walki. Afera pewnie i tak będzie miała swój ciąg dalszy ;)

      Mila: e tam, wcale Ci nie brakuje niczego. Życzę dużo weny i motywacji! I żeby Cię nie zhejtowali za kubeł zimnej wody...

      Usuń
    8. Niestety, nie będzie dobrym wyjściem przeczytanie tylko 39 stron zamkniętego już wątku. Udzieliłam się tam, ale nie obraziłam wspomnianej Pani, napisałam tylko jasno i otwarcie, co mi sie nie podoba. Zostałam wsadzona do jednego wora z hejterami, pojawiła się wzmianka o mnie -złośliwa, że niby obrażam- i na blogu, i na wizażu, a prawda jest taka, że skoro owa Pani uważa, że ja obraziłam pisząc, że nie podobają mi się jej włosy, to fiat może mnie pozwać za psucie opinii, bo nie podoba mi się fiat stilo, tylko kia rio.
      Z czystej ciekawości, dowiedziawszy sie o tej Pani z forum, weszłam na jej bloga, przeczytałam od początku, przeczytałam też pewne wątki na wizażu, i uwierzcie mi, to, co na forum było pisane, to jest delikatne w porównaniu z tym, czego doczytałam się u wspominanej Pani na blogu i na wizażu. Więc zanim będziecie oceniac jedną stronę, warto poznać i tę drugą. NIe mówię, że pochwalam to co pisano na blogu - nie pochwalam części wypowiedzi, nie pochwalam tego, że wątek w ogóle powstał, szkoda, że zamknięto go tak późno, ale nie powstał z powietrza i bez przyczyny, a przyczyn nie znajdziecie na forum.
      Przy czym, nie wypieram się tego, co pisałam, bo nikogo nie obraziłam, a mimo to, obrażona zostałam. Mam nadzieję, że temat jest zamknięty całkiem na amen i już nie powróci. A co się dzieje po drugiej stronie, juz mnie nie obchodzi ;)

      Usuń
    9. Rosemary- Afery tak szybko się nie kończą, prędzej czy później jednak lub druga strona znowu zaczną ;)
      A co do hejtów na moja osobę to hejterzy muszą się postarać ;) bo nie taki hejt widziałam :D

      Ruda - Po pierwsze nikt nie wrzuca Cię do jednego worka z innymi osobami, nie napisałam nawet "całe forum" a tylko "pewna grupa" i chyba ta grupa dokładnie sobie zdaje sprawę z tego kto, a jeżeli nie masz sobie nic do narzucenia to nawet nie musisz się tłumaczyć :) Nigdy też nie napisała, że druga strona jest święta, ale skoro uważacie, że to ona zaczęła (to słowo kojarzy mi się zawsze z przedszkolem - Psze Pani a Jacek zaczął! ;D) to nie widzę sensu "oddawania".

      Usuń
    10. To ty mnie nie wrzucasz do jednego wora - tylko i wylacznie ty ;-) Przynajmniej tylko ty o tym piszesz ;-) wybaczcie ze anonim, nie chce mi sie logowac z komorki ;-)

      Usuń
    11. Przykro mi, ale nie mogę kontrolować tego co inni napisali/zrozumieli, tak samo jak nie mogę stworzyć listy z podziałem na forumowiczki z krystalicznie czystym sumieniem i na te, które są "zueee"

      Usuń
    12. Ale możesz kontrolować to, co ty piszesz. Poruszyłaś trudny i kontrowersyjny temat, ale niestety, nie napisałaś posta rzetelnie. Piszesz o jadzie sączącym się z forum - czy aby na pewno tylko stamtąd sączy się jad? Jeśli, jak mówisz, czytasz wyżej wspominanego bloga, to aby uniknąć posądzania o stronniczość, wypadałoby też napisać o jadzie sączacym się z tamtej strony - aby dobrze i obiektywnie przedstawić sytuację, na bazie któej konstruujesz post. Ty natomiast przedstawiłaś włosomaniaczki z forum jako wredne jadowite baby, a panią, o której mowa, jako anioła poszkodowanego niesłusznie. Jeżeli dla ciebie to, co pisano na forum, jest jadem i hejtem, natomiast to, jakimi wyrażeniami owa blogerka obrzuca włosomaniaczki, już hejtem i obrażaniem nie jest, to przestaję rozumieć pojęcie słowa obiektywizm.

      Usuń
    13. O, ja się domyśliłam, o którą blogerkę chodzi, mimo że nie widziałam tego wątku na forum Anwen. Pamiętam, że już dawno były animozje pomiędzy B. a jakimś "ogółem" włosomaniaczek czy Anwen, czy słusznie, to się nie wypowiem.

      Usuń
    14. Chociaż nie. Ona w prawie każdym poście i na wizażu dokopuje włosomaniaczkom, są to czasem tylko drobne szpile, ale są. I te hasła o tranwestycie i tyłku. Dziękuję postoję. :/

      Usuń
    15. Nie jestem w temacie afery ale stanę w obronie transwestytów. Ci przeważnie mają tyłeczki godne pozazdroszczenia a o urodę dbają z znacznie większą starannością niż niektóre kobiety. :)

      Usuń
  7. Zgadzam się z Rudą. Obiektywizm godny pozazdroszczenia.

    Najłatwiej jest walnąć "pięknego" posta bazując tylko na jednej stronie konfliktu. Dlaczego Mila nie przeczytałaś wpisów, komentarzy owej Pani z poprzednich lat? Dlaczego przedstawiłaś jad jednej ze stron? Już Anwen odpisała w komentarzu że owa Pani obraża ją już kilka lat i często PERSONALNIE. Więc sama zaczęła ostro, trzeba było pokazać, że potrafi konstruktywnie krytykować i szanować. Wtedy pewnie nie było by tej aferki.

    Jak już za coś się zabierasz zrób to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze to nie do końca rozumiem o co chodzi... ten tekst to nie tekst o aferze pomiędzy X a Y, a o hejtowaniu. To wydarzenie zainspirowało mnie do napisania tego posta, stanowi tylko tło.
    Zresztą napisałam : "pojawiły się bardzo niemiłe słowa, nie tylko na temat przekonań blogerki (słusznych czy nie, to nie ważne, tak samo jak nie ważne jest w jaki sposób dana osoba o nich pisze)" czyli nie napisałam, że ona jedyna słuszna z duszą czystą jak kryształ została ofiarą ataków, ale uważam, że to, że ona "zaczęła" jest nie ważne, bo jej hejt jest bardzo ogólny (co nie znaczy, że jest ok), a na forum był skierowany do konkretnej osoby.
    Ona wyśmiewa się z Waszych ideałów, a Wy z jej wyglądu, inteligencji itd.
    Napisałam też:
    "Jeżeli ktoś Cię hejtował – nie odwdzięczaj się tym samym, bo to do niczego nie prowadzi, zniżasz się do poziomu hejtera, a na dodatek pokazujesz mu, ze wygrał – sprowokowanie Ciebie, to był jego cel!
    Jeżeli sam wielokrotnie byłeś hejtowany, bo jesteś blogerem, to moim zdaniem nie upoważnia Cię do hejtowania innych! "
    Myślę, ze w tych słowach ujęte są odpowiedzi na Wasze pytania. Nie jestem tutaj, żeby oceniać czy na forum mieli prawo, czy nie, bo moim zdaniem NIE mieli, nie ważne co druga strona pisała/mówiła/myślała, wg mnie w żadnym przypadku takie zachowanie nie ma usprawiedliwienia. W żadnym, bo to po prostu żałosne.

    Ruda- gdybym chciała to podałabym adres forum, nicki osób, które się tam wypowiadały, link do wątku i cytaty z niego, ale tego nie zrobiłam... dlaczego? Nie dlatego, że jestem, że się boję czy cokolwiek, po prostu nie chciałam, żeby kto nie wie o tym, nie wiedział dokładnie o co chodzi, po to, żeby nie wysunął jakiś dziwnych teorii na temat tego forum, bo to było kilka osób, a ni wszystkie 2 000 użytkowniczek.

    Anonimowy - TEN BLOG ZAWSZE BĘDZIE SUBIEKTYWNY, bo to mój blog ;) Nikt nie jest w 100% obiektywny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałaś również, że do napisania tego posta skłoniła cię pewna blogowa afera, oraz że dyskusja na tamtym forum oraz poziom wypowiedzi niestety sięgneły dna. Oczywiście, wg ciebie, tylko na tamtym forum. Czyli - możesz nam wytykać błędy, bo jesteśmy z tamtego forum, ale obrażającej tamto forum blogerce już tego u siebie nie wytkniesz? Dużo lepiej zabrzmiałoby, gdybyś w poście wspomniała na przykład: "dyskusja na forum oraz poziom wypowiedzi blogerki oraz jej czytelniczek sięgnęła dna - czy warto aż tak hejtować się wzajemnie?" . Niestety, jak wyżej wspomniałam, za jedyne winne, hejtujące, chamskie i obrażające w twoim poście wychodzimy my, z tego forum. Owszem, to jest twoj blog, i nigdy nie będzie obiektywny, ale jeśli już poruszamy takie tematy, to warto zzapoznać się dokładniej, co, skąd i dlaczego. No chyba, że mamy na celu tylko jedno - wybielenie kogoś kosztem poniżenia innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doskonale to ujęłaś!

      Usuń
  10. Ja się odcinam od afer w blogosferze, zwyczajnie uciekam bo blog prowadzę dla przyjemności i szkoda mi energii i życia na takie głupoty. Hejtowanie dla hejtowania jest bezsensowne i jeśli ktoś się tym zajmuje to współczuję mu poziomu życia i rozrywek w tymże... Nie jestem święta i nie wszystkich lubię...ale wówczas nie krytykuje, nie hejtuję, po prostu ignoruję. Nie wchodze na blog, nie czytam go.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajrzyj sobie na stronę dobramama - to się porzygasz. Tam złośliwość i dosrywanie sięga zenitu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...