czwartek, 20 lutego 2014

Mój facet to mistrz makijażu...

... a tytuł jest mocno przesadzony, ale hej! kto blogerce zabroni? Nikt. :D Ale tak na serio to mój facet, a raczej mój mąż, wie o makijażu dużo - dużo więcej niż statystyczny osobnik męski wie. Chyba, że udają. Kij wie tych facetów.

Mój facet wie jak działa zalotka - ba! wie jak się nazywa i wie jak nią się obsłużyć. Prawie 2 lata temu w dniu naszego ślubu, kiedy ja biegałam co chwilę do lustra poprawić coś (sama nie wiem co) szwagier mojego jeszcze-wtedy-nie-męża-ale-prawie znalazł zalotkę na stole w kuchni i zapytał "A co to?" mój facet wiedział co to i jak działa. Szok i niedowierzanie, zwłaszcza, że nigdy nie widział zalotki w akcji. A dwa dni temu, kiedy odwiedziła mnie moja młodsza siostra (która mieszka kilkadziesiąt metrów ode mnie, ale odwiedza mnie od wielkiego dzwonu, jakby dzielił nas ocean), wiedział, że istnieją specjalne cienie do brwi! Moja siostra nie ma brwi, znaczy się ma brwi, ale przy jej ciemnej karnacji i jasnych, rzadkich brwiach wygląda jakby ich nie miała. Rzuciłam do męża, że teraz jak sobie je wydepilowała (lub wydebilowała, zależy jak wyjdzie), to są lepiej widoczne. I mój osobisty mąż powiedział "Ale ona powinna sobie kupić cień do brwi i podkreślać je trochę, wtedy będą lepiej widoczne". Mój facet wie, co to cień do brwi i jak go używać. Szok, zwłaszcza, że ja dowiedziałam się, że idealne brwi to nie matka natura, ale kredki i cienie jakieś pół roku wcześniej (wstyd, wstyd, wstyd!). Zapytany skąd wie te wszystkie rzeczy odpowiedział "Wiem." i nic więcej powiedzieć nie chciał.



Mam wrażenie, że faceci wiedzą więcej niż my myślimy, że oni wiedzą. Tak jakby istniała tajemna męska organizacja, która uczy chłopców jak używać tuszu, różu i jaki odcień pomadki pasuje do niebieskich butów. A my naiwnie wierzymy, że oni się nie znają. Hmmmm..... coś jak makijażowe lobby masońskie (czy masonów, nie wiem jak jest poprawnie) tylko lepiej ukryte przed światem. Taka wielka teoria spiskowa przeciw kobietom.

Do tego mój mąż jest moim osobistym doradcą makijażowym  - ten cień pasuje? puder nie za biały? podkład nie za ciemny? fiolet nie wygląda jakbym podbiła sobie oko? kreski równe? można pokazać się ludziom? Te wszystkie pytania mogę mu zadawać. A najczęściej jak coś jest nie ok, to nawet pytać nie muszę, bo od razy słyszę "Za dużo cieni, podkład za pomarańczowy, eyelinerem kreski nie równe, usta za różowe, weź kobieto umyj twarz i zacznij od nowa". Chwała mu za to (chociaż jak właśnie robiłam makijaż ponad godzinę i nagle się okazuję, że moja wizja nie znalazła odbicia w rzeczywistości, to życzę mu, żeby go cholera wzięła), bo wiem, że mnie nie oszukuję. Coś w tym stylu o:



Mam wrażenie, że gdyby miałby mnie mój facet umalować, to zrobiłby to lepiej niż ja kiedykolwiek to zrobiłam. Dlatego zamykam się w łazience, kiedy robię makijaż. I nie otwieram drzwi. Tego moje biedne serce by nie wytrzymało.

Wasi faceci są ukrytymi mistrzami makijażu, czy udają jak reszta, że nic nie wiedzą i nie wiedzą jak nazywa się zalotka?

Buziaki, Mila

15 komentarzy:

  1. Hehe no niezle:) ale tak myśle, że faceci czasem tylko udają niewiedzę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. GANGBANGED BY CRYOLA, LOL!
    Mój teź wie co nieco o moich specyfikach do makijażu, już się ich nie boi,
    powiem więcej - wie również co nieco o życiu blogerki i kojarzy najbardziej charakterystyczne komentatorki u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ło esu. To ja nawet nie wiedzialam, że są cienie do brwi. Ale baba ze mnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Haahaa wspaniały post :) Mój mąż to raczej przeciwieństwo :D Wczoraj zapytał mnie dlaczego kobiety noszą rajstopy, a innym razem był przekonany, że po przefarbowaniu na blond może się "wypłukać kolor" i znowu będą ciemne włosy :P Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spoko, mój też wie co to jest zalotka, jak mi to powiedział miałam zawahanie czy na pewno jego orientacja jest ok :D
    Do tego to mój osobisty stylista, doradza mi co ubrać, co kupić. Kiedyś jak szukałam sukienki na jego studniówkę to znalazł mi sukienkę z której się wyśmiałam a potem ją kupiłam bo okazała się idealna! :D
    Lepszy kochana taki niż burak, który nic nie wie i wiecznie wzrusza ramionami bo się nie zna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha i bardzo dobrze! Mój troszkę tam wiedział (jak malować się czarną kredką czy tuszem do rzęs) ale co to jest zalotka nie wie - tzn. teraz już wie, ale nie wiedział :D po za tym moim makijażowym doradcą też jest, ostatnio jak wybierałam się do kosmetyczki żeby zrobić kolejnego kolczyka w płatku ucha to pytał czy nie chcę depilacji brwi jeszcze czy coś... :D [przez chwile zastanawialam sie czy nie chce mi czegos dyskretnie podpowiedziec :D ]

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz szczescie. Moja sierotka zauwaza makijaz tylko jak mam oczy na ciemno zrobione, bo ma wrazenie ze mam podbite hahaha poza tym nigdy nic nie mowi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój TŻ często mi proponuje, że zrobi mi makijaż, ale póki co jeszcze się nie skusiłam, bo przeważnie wychodzimy wtedy gdzieś i po prostu się boję efektu jego pracy i tego, że ktoś mógłby to zobaczyć. Ale jak będziemy mieli luźniejszy dzień, to zaproponuję mu, żeby zrobił mi jakiś make up. Poza tym orientuje się w miarę co to jest zalotka czy eyeliner. Ostatnio nawet próbował wyregulować mojej siostrze brwi, bo ja akurat byłam zajęta i nie najgorzej mu poszło. Cieszę się, że chociaż jest 100% hetero, to ma jakieś pojęcie na temat kobiecej kosmetyki. : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny wpis:) Mój facet też zna się na rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Ci powiem, że mój Mąż często mi kupuje kosmetyki do makijażu i nie wiem jakim cudem, ale dobrze trafia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko pozazdrościć takiego faceta ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, mój nie wie nic ... jak mu rzucę podaj mi maskarę...to odpowiada "co? jaką maszkarę?"... Kiedyś postanowił mi zrobić makijaż i czarną kredką wymalował mi załamanie powieki mimo, że twierdził, że wie do czego to służy. Tuszu nie odważył się użyć (na szczęście dla moich oczu).

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe, rewelacyjnego masz zatem męża :) Pozazdrościć :) Mój mi kiedyś powiedział (jak zrobiłam sobie nieco mocniejszy makijaż, choć wcale nie mocny, po prostu mocniej oczy zaakcentowałam) "po co się tak wystroiłaś?" ... No więc peany pochwalnego dla Twojego mężczyzny się należą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bym chciała zobaczyć makijaż w jego wykonaniu ;-)
    Mój nie zauważa, czasami przy delikatnym makijazu pyta sié czy ja jestem umalowana a ja z pełną premydytacją odpowiadam, że nie i wtedy słucham jaka ja to jestem ładna bez makijażu ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...