czwartek, 27 lutego 2014

Blogerkę za podróbkę perfum kupię

Widziałam chyba już wszystko - blogi stworzone wyłącznie do darmowego testowania (a w nagłówku : oferuję szczere i pozytywne opinie o produktach...wtf?!), testy parówek na blogu ponoć urodowym, ale testującym wszystko od lakieru do paznokci po podstawki pod kubki, czy testy odświeżaczy do kibla w kształcie kwiatka (plus zdjęcia tegoż odświeżacza umieszczone w kibelku). Jak to mówi się w hAmeryce - what has been seen cannot been unseen (dla miłośników języka polskiego - co zostało zobaczone nie może zostać odzobaczone), no ale trudno, żyje się dalej i się nie przejmuję. Ktoś się godzi na takie warunki, komuś odpowiada - dla mnie to jest OK.

Ale... no właśnie, zawsze musi być jakieś "ale", nigdy nie będę potrafiła szanować kogoś, kto się sprzedał za produkty do współpracy. A to widać i to bardzo - same pozytywne recenzję, same ochy i achy, sto bannerków firmy i orgazm na samą myśl. Kiedy ja decyduję się na współpracę to zaznaczam, że opinia będzie szczera, jeżeli firmie to nie pasuje, to dziękuję, do widzenia. Ale na wizażu (siedzibie zła, szatana i parkingu czarnej wołgi), czyli tam gdzie wybuchają skandale, dziewice same z sobą zachodzą w ciąże, a miecz moderatorów wisi nad wątłymi szyjami innych użytkowników, pojawił się taki oto wątek : wstrętne praktyki perfumerii sprzedającej podróby. O co chodzi -  perfumeria.in sprzedaje podróby. Żeby jeszcze jakieś dopracowane - nie, takie paskudne i krzyczące w twarz "jestę podróbą! lol", w cenach tak śmiesznych, że nawet ja, która nigdy w ręce oryginału nie miała (a nawet chyba obok żadnego nie stała) widzi, że coś jest nie tak - flakonik 100 ml za 65 zł? Wow, oferta życia, biorę 10! ;)

W to wszystko zostały wciągnięte... nie, poprawka, same weszły, blogerki, które przecież mają jakiś czytelników sięgających po ich recenzję w celu porady. Blogerki nawiązały współpracę z firmą, dostały swój flakonik za 16 zł i na blogu napisały recenzję. Zachwalając produkt jako oryginalny! No cóż, zdarza się najlepszym, można by pomyśleć. Ale w tym przypadku dla mnie jasne jest, że dziewczyny wiedziały na co się godziły - wystarczy spojrzeć na ceny (żeby takie mieć, to chyba by musieli podłączyć sobie rurociąg od producenta do siebie...), opakowania (łatwo w internecie znaleźć porównania oryginalnych i podrobionych opakowań), czy na sam fakt, że w ofercie są perfumy różnych firm, ale... w bardzo podobnych, wręcz takich samych flakonikach (wszyscy się dogadali i zrobili takie same małe opakowania?). Do tego na stronie brak danych firmy. Podejrzane, co? Gdyby ceny były dużo wyższe, to mogłabym uwierzyć, że dały się nabrać ucieszone taką okazją, ale w tym przypadku po prostu nie wiem co powiedzieć. Oczywiście blogerki zapewniły, że zapach jest oryginalny, a komentarze o nieoryginalności były kasowane lub nie przechodziły moderacji,a dwie z nich usunęły swój post (a jedna napisała małe sprostowanie w poście). Jedna z blogerek wykazała się wysoką kulturą osobistą, wysyłając gorące pozdrowienia:

Screen z wizażu
Jak dla mnie niefajna sprawa - zwłaszcza, że niestety, ale odbija się to na wielu innych blogerkach urodowych, bo się sprzedajemy za podróbki, bo popieramy oszustwo i inne takie... Nie wiem co myślały te dziewczyny - albo były baaardzo naiwne, albo tak się napaliły na współpracę, że nawet nie przejrzały oferty, albo stwierdziły, że podrobione perfumy to wystarczająca cena za ich wiarygodność. Nie wiem., Nie wiem co myślały, bo ja tego szczerze NIE ogarniam.

Mam nadzieję, że perfumeria niedługo zostanie zamknięta. Mam nadzieję, że jak najwięcej osób nie kupi od nich. Mam nadzieję, że dużo osób przeczyta komentarze na ich profilu FB, które ostrzegają, a są na bieżąco usuwane. Mam nadzieję, że poniosą konsekwencję swoich działań. Jeszcze raz przypominam PERFUMERIA.IN SPRZEDAJE PODRÓBKI, naprawdę!

Chętnie przeczytam jaki jest Wasz stosunek do podróbek i co myślicie o tej całej sprawie, bo dla mnie to lekko żenujące (a chyba nie powinno).

Buziaki, Mila

44 komentarze:

  1. o masakra gdzie jeszcze o tym napiszą :p szczerze taki szum w okuł tej perfumerii się zrobił że więcej klientów będą mieć :) duża część ludzi i tak się skusi mimo tych negatywnych opinii ludzi którzy nie znają ich zapachu nawet :P podróbki to podróbki :D dużo jest firm co sprzedaje je nawet w cenach oryginału. zrobiliście im reklamę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszą o tym jeszcze w Dzienniku Pomorskim i na ścianie w szkolnym kiblu.
      Reklama była jedynym celem tego posta, za każde wyświetlenie zarabiam 10 groszy ;)
      Zapraszam także do lektury :
      http://being-mila.blogspot.com/2014/02/blogerke-za-podrobke-perfum-kupie.html

      Usuń
    2. wokół tłuku anonimowy, wokół

      Usuń
    3. I dobrze niech piszą!

      Wokół perfumerii zrobi się szum i może dystrybutorzy coś z tym zrobią. Poza tym chodzi przecież o potępienie postawy blogerek, które wydają się być zainteresowane kosmetykami a tak naprawdę nie odróżniają ordynarnej podróby no i jeszcze wciskają czytelnikom ciemnotę mając ich za debili.

      Usuń
    4. Anonimowy z 01:51 proszę nie obrażać innych w komentarzach

      Usuń
    5. A Ty estetko smaku i znawczyni kosmetyków, zwróć czasami uwagę na pisownię swoich komentujących, bo rażą równie mocno, jak podróbki o których się rozpisujesz.

      Usuń
    6. Popłakałam się przez Twój komentarz, tak mocno :c
      Ale mi pojechałeś, pewnie przyznasz sobie za to jakieś wyróżnienie.

      Usuń
    7. W przeciwieństwie do Ciebie, ja się wyróżniam w tłumie i nie muszę dowartościowywać się pisaniną o.... nieprzemyślanych decyzjach innych bloggerek. Ale Ty to chyba tylko zżyjesz aferkami na blogach, zamiast zająć się czymś bardziej konstruktywnym.

      Usuń
    8. To cel mojego życia, same aferki <3

      Usuń
  2. Weszłam na stronę tej perfumerii i na kilometr widać, że to podróby ponieważ te opakowania po 20 ml czasem nawet na "bazarkach, rynkach etc" sprzedają nasi bracia zza wschodniej granicy :D więcej! kiedyś nawet mój znajomy je sprzedawał... och jeju, jeju... jak One strasznie są nieudolne to podróbki... Miałam jedną Lacostę od nich i po jednym psiknięciu wyrzuciłam i wróciłam ze spuszczoną głową do oryginałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty, ponoć nie różnią się niczym od oryginałów, tylko ceną :P Takie jest hasło tej perfumerii ;)

      Usuń
  3. Nawet nie wiedziałam o czymś takim :O Dobrze, że jest Mila i ostrzega nas przed takimi oszustami :* A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jest wizaż i ostrzega Milę :D

      Usuń
  4. Jakiś czas wcześniej podobne podróbkowe miniaturki pokazywała u siebie bardzo znana urodowa blogerka, jedna z tych najsłynniejszych. Dopiero jak czytelnicy zwrócili jej uwagę, skasowała posta.
    Tutaj historia się powtarza, tylko komentarze do wszystkiego bardziej chamskie.
    U tamtej wielkiej blogerki - 'trochę się pomyliłaś kochana, ojej', a ta tutaj - stała się mięsem dla anonimów. Znanemu zawsze się upiecze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz ale nie wiesz czy "znana blogerka" też nie dostała mięsem bo komentarze może zwyczajnie moderować i tyle. Więc może owa "znana blogerka" też miała jakieś chamskie ale je skasowała i tyle. Skoro jest znana raczej nie leci na żywioł tylko albo moderuje albo komentarze są tylko dla zarejesttrowanych. A wiadomo, że zarejestrowani są grzeczniejsi.

      Usuń
    2. Dokładnie, może też Anonimy mięsem rzucały - bo nie oszukujmy się, ale to właśnie anonimy najczęściej są najbardziej odważnymi komentatorami :D
      Szczerze nic o tym nie słyszałam, no i strasznie nie podoba mi się do kasowanie postów... Widziałam jakiś czas temu blogerkę, która kupiła podróbkę Clarasonic Mia (tej szczotki do twarzy, chyba tak się nazywa?) w niskiej cenie (ponoć promocja). Ale kiedy odkryła, że to podróbka, to nie skasowała posta, a napisała ostrzeżenie i wyjaśniła dlaczego dała się nabrać. Bardzo mi się spodobała taka postawa :)

      Usuń
    3. Ja też czytałam posta u tej blogerki i zaimponowała mi, że przyznała się do błędu, że dała się oszukać. Takie blogerki właśnie dzięki temu stają się wiarygodne :)

      Usuń
    4. Tak, to na pewno dobre posunięcie. Tylko, że ona sama ją kupiła. Może to był ten czynnik, który zadecydował o przyznaniu się do błędu. A tutaj - współpraca, darmowe kosmetyki i jakoś mało kto do błędu chciał się przyznać. Choć parę osób to zrobiło, nie mówię, że nie. Osobną kwestią pozostają wszechobecne współprace oraz blogi stworzone tylko do pozyskiwania darmowych fantów. Zresztą trafiłam ostatnio na taki - wszystko co można dostać za darmo czy jakoś tak. I bynajmniej nie chodziło w nim o czyjś uśmiech albo piękną wiosenną pogodę...

      Usuń
    5. Nie wydaje mi się, ze ta blogerka napisała to tak bez powodu. Tylko odpowiedziała tym czym zapewne ją obrzucono. Na wizaż przeczytałam coś w stylu :" moje komentarze tez usuwa ". A te użytkowniczki na prawdę ostro oceniały tą perfumerię jak i te blogerki. Więc musiała czymś odpowiedzieć na te zarzuty, które zapewne otrzymywała w tych " usuwanych komentarzach ". I ja się dziewczynie nie dziwie.

      Usuń
    6. Wątpię, żeby ktoś z wizażu jej tak na pisał, raczej ktoś z zewnątrz, ponieważ naprawdę dużo gości czytało ten wątek.

      Usuń
  5. No niezle, ale dobrze wiedziec, żeby tam nie kupować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dobrze, że w Internecie nic nie ginie i dziewczyny nawet znalazły nazwisko właściciela, może kiedy w przyszłości założy podobny sklep, ludzie się zastanowią zanim coś kupią.

      Usuń
  6. Nie rozumiem blogów stworzonych tylko do współprac :rolleyes: Ja nie umiałabym się podpisać pod czymś takim własnym nickiem.
    Co do podróbek to jak ktoś chce, niech je sobie kupuje, wisi mu to czy są to podróbki czy oryginały i się cieszy - spoko, ale jeszcze chwalić się tym? Ja takim osobom mogę jedynie pogratulować inteligencji... Sama jednak uważam, że albo kupuję oryginał, albo wcale. Można kupić coś będąc całkowicie nieświadomym nieoryginalności produktu np. nieuczciwy sprzedawca, ale oryginały zawsze kosztowały i kosztować będą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście można kupić podróbkę nieświadomie, np. we Włoszech buty Nike, Adidas itp. kosztują nowe, zaraz po wejściu do sklepów w promocjach nawet 30 - 40 euro (sama mam Reebok EasyTone kupione dzięki mojej zniżce i promocji za 25 euro), dlatego jeżeli ktoś sprzedaje tutaj nowe buty za 150 to mogę założyć, że kupił je zagranicą itp. trudno jest zrozumieć w takim przypadku na podstawie ceny, czy oszukuje czy nie, można dać się nabrać... No ale chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że za 65 zł nikt nie sprzeda perfum wartych ponad 500 zł ;)
      Nie mówię, że oryginały są jedynymi słusznymi, ale nie można wmawiać ludziom, że coś jest oryginałem, podczas gdy dobrze wiemy, że nim nie jest.

      Usuń
    2. Mam podobne zdanie co do blogów współpracowych i chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego najczęściej mają tak wiele czytelników?! Jest popyt - jest podaż... Co do samej sprawy to nie mam nic przeciwko tanim odpowiednikom drogich perfum - często można spotkać takowe na bazarkach w bardzo niskiej cenie, w nieco niekształtnych flakonikach, z nazwą podobną do oryginały (ale nie taką samą!). Ta "perfumeria" zaś to jawne oszustwo, świadomie wprowadzają w błąd potencjalnych kupujących...

      Usuń
  7. Masakra, coraz więcej afer ostatnio. Generalnie ja się nie lubię w tego typu sprawy mieszać, ale coraz częściej trafiam na blogi, które w nazwie mają "darmoszki", "darmowe", "próbkowo" i biorą wszystko co się da. Obserwowałam kilka dobrze zapowiadających się blogów urodowych, ale jak zaczęły pisać recenzje chlebów, rajstop, dzbanków i statuetki odpuściłam. A jeśli chodzi o sklepy to nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, żeby oddać do testów podrobiony produkt. Przecież takie coś rozniesie się po całej blogosferze. To po prostu nierozsądne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brak słów. Jeżeli chodzi o screen- klasa sama w sobie... A potem wrzucają nas do jednego worka z takimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj klasa, zachowała się jak prawdziwa kobieta. Nie słyszałam o tej akcji. Ostatnio widzę sporo współprac, dosłownie wszędzie.
      Dobrze wiedzieć o tej "perfumerii", mimo, że ja kupuję stacjonarnie.

      Usuń
  9. Przypadkiem trafiłam na bloga gdzie dziewczyna wprost napisała, że dostała perfumy od perfumeria.in dodała, że poprosiła o produkt do testowania i w niedługim czasie perfumy do niej dotarły. Zaciekawiona zajrzała na stronę tej perfumerii i oprócz tego, ze ceny były mocno podejrzane (100 ml za mniej niż 100 zł) to i adres perfumerii a dokładnie domena ".in" świadczy o tym, że firma zarejestrowana jest Indiach co już budzi wątpliwości, w razie jakichkolwiek reklamacji dosłownie "szukaj wiatru w polu". masz rację, ze trzeba być niezwykle naiwnym, żeby nie zauważyć, że coś jest nie tak z tymi perfumami...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale wrogie slowa tej blogerki. Masakra i zero szacunku do czytelnikow:/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj cos mi przemknęło o blogerkach i podróbkach perfum dzięki Tobie już wiem o co chodzi. Oczywiście, nie jest możliwością aby ceny oryginalnych perfum schodziły poniżej 100 zł za ok. 100 ml produktu. Paranoja z daleka czuć oszustwo. Co do współprac to ja się nie podjęłam żadnej ale nawet jesli bym to zrobiła to liczy się dla mnie możliwość powiedzanie prawdy o produkcie a nie tylko o zaletach. To byłoby oszustko czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podjęłam jak dotąd 2 współpracę i zawsze zaznaczyłam, że jeżeli produkt mi nie pasuję to o tym napiszę. Nie rozumiem jak można sprzedać swoją wiarygodność.

      Usuń
  12. Chyba czas znikać z blogosfery. Zaczyna się robić niefajnie, więcej obrażania, oszustw i kłamstwa. Kilka afer w miesiącu? To już przesada! A co do strony z perfumami, na pierwszy rzut oka widać, że to nieudolne podróby, nawet mój mąż to stwierdził.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety na oszustwie łatwo jest się dorobić, na szczęście kłamstwo ma krótkie nogi. A blogerkę znam, chociaż tej notki nie widziałam.
    Faktycznie bardzo kulturalna...

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba jestem szalenie naiwna, bo nie przyszłoby mi do głowy, żeby założyć bloga dla darmowych produktów. Co więcej, rzadko kiedy zauważam, że reklama kostki do kibla jest REKLAMĄ, a nie obiektywną pochwałą produktu. Czas wrócić na ziemię.
    Ale nic mnie tak nie zaszokowało jak reakcja tej blogerki. Jak można...? No jak można...?? Brak mi słów, naprawdę. Zero kultury, zero szacunku i zero dystansu.

    OdpowiedzUsuń
  15. W szoku jestem ja myślalam,że kultura choć w najmniejszym stopniu uczłowieczenia powinna być a tu takie bagno,żeby to jeszcze na jakimś poziomie było napisane ale krytyka jak z rynsztoku.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o tej internetowej perfumerii, ale widzę, że to dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie spodziewałam się, że można zrecenzować kostkę do toalety i zrobić jej zdjęcie w toalecie, omg czego ja się dowiaduję ;o A myślałam, że już wszystko widziałam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Jeszcze nie wszystko, jeszcze nie :D

      Usuń
  18. czytałam ostatnio o tej aferze. a najśmieszniejsze jest to, że perfumeria ma sobie teraz urlop, na pewno planowany od miesięcy :P

    OdpowiedzUsuń
  19. blogerka też człowiek a tak serio jest na to metoda - omijać takie blogi szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niezła maniana... dobrze, że wpadłam do Ciebie. Bo powiem Ci, że po mojej ostatniej niemiłej przygodzie w Douglasie naprawdę się zastanawiałam nad zakupem perfum przez internet, ale chyba sobie daruję... jak ma mnie to kosztować tyle nerwów i zbędnej frustracji. Ale fakt jest taki, że mnóstwo blogów jest teraz zakładanych typowo pod rozdania i dla samych darmowych kosmetyków, a same nie wnoszą nic wiele ponad to...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...