czwartek, 30 stycznia 2014

Jak przedłużyć świeżość włosów?

Hej, po krótkiej przerwie powracam z nową notką :) mam nadzieję, że teraz będą one się pojawiły regularnie.

Myję włosy co 3 dni, ale jeszcze jakieś 3 - 4 lata temu myłam je codziennie, maksymalnie co dwa dni, ale włosy na drugi dzień były po prostu nieświeże. Zawsze chciałam rzadziej myć włosy, bo to po prostu dla mnie męczące zajęcie, nie lubię myć ani czesać włosów (co w przypadku włosomaniaczki może wydawać się dziwne :D). Koniec końców, metodą prób i błędów wypracowałam sobie system, który pozwolił mi na rzadsze mycie włosów.

Teraz na trzeci dzień włosy wyglądają dobrze, tracą jedynie trochę na objętości. Gdybym chciała, to mogłabym nie myć ich nawet przez cztery dni.
Jakie są moje sposoby na przedłużenie świeżości włosów?


  • Odstawienie mocnych detergentów w szamponach - na początkach mojego włosomaniactwa skóra głowy bardzo szybko się przetłuszczała i odstawienie silnych detergentów unormowało ten problem, chociaż teraz często po nie sięgam, to problem się nie pojawił ponownie. Pozbycie się mocnych detergentów z pielęgnacji powinno być pierwszym krokiem, jaki podejmujemy  - to najczęstsza chyba przyczyna zwiększonego przetłuszczania.
  • Nakładanie odżywek i masek od ucha w dół - dzięki temu włosy przy skórze głowy są bardziej uniesione i dłużej zostają świeże.
  • Nie dotykanie włosów, zwłaszcza grzywki i włosów z przodu, bardzo przedłuża świeżość włosów! Sama przez lata miałam nawyk odgarniania włosów z czoła do góry - nie dość, ze dorobiłam się sporego zakola ;) to jest grzywka była wiecznie nieświeża.
  • Wcierki ograniczają u mnie przetłuszczanie. Nie nakładam ich jednak zaraz po umyciu, a na drugi dzień po umyciu włosów, na suchą skórę głowy nakładam dosłownie kilka kropelek i masuję masażerem do skóry głowy. Włosy są bardziej odbite od nasady i jeszcze przez dwa dni zachowują świeżość. Moja ulubiona wcierka to niżej pokazana na zdjęciu Aloevit, płyn odżywczo-wzmacniający, który ma dodatkowo bardzo ładny zapach :) 

  • Kitka lub koczek na czubku głowy to kolejny patent, który bardzo często stosuję. Kiedy miałam jakieś 13 lat usłyszałam o tym w telewizji :D i utrwaliło mi się na amen, zawsze kiedy miałam wystarczająco długie włosy, to spinałam je i wiązałam do góry. Bardzo fajny sposób dla włosów, które mają mało objętości - tak jak moje. 
  • Opaska, spinki i gumki są także naszymi sprzymierzeńcami :) Cokolwiek nakładam na twarz, zawsze spinam włosy - jeżeli tego nie zrobię, to na pewno przednie pasma upaćkam kremem/olejem/maseczką, a potem przednie pasma podzielą się z innymi i mycie włosów gwarantowane :D
  • Płukanka miętowa - pomagała mi zwłaszcza na początku, świetnie odświeża włosy. Zaparzałam 2 torebki na czajnik wody (2 litry), a potem zostawiałam do przestygnięcia. Podczas płukania skupić należy się przede wszystkim na skalpie. U mnie ta płukanka daje dodatkowe 2 dni wolne od mycia.
Sposobów jest cała masa i każdy ma inne patenty :)
A jak Wy przedłużacie świeżość włosów? Jak często je myjecie?

Buziaki, Mila

P.S. Zobaczcie jakiego słodkiego pomocnika miałam dzisiaj podczas robienia zdjęć wcierki :D 


sobota, 25 stycznia 2014

TAG 20 faktów o moich włosach

Kiedy zobaczyłam ten TAG na blogu u Misislipy to od razu wiedziałam, że prędzej czy później przyłącze się do zabawy :) Tak, więc Panie i Panowie, 20 faktów o moich włosach:


  1. Mój obecny kolor, na zdjęciu wyżej to coś pomiędzy rudością a czerwienią ;)
  2. Moje włosy sięgają za zapięcie stanika, ale już od dawna ich nie mierzę. Osiągnęły idealną długość i nie planują większego zapuszczania.
  3. Włosy mam falowane, ale jeżeli je rozczeszę na mokro i zostawię do wyschnięcia od czasu do czasu przeczesując są proste, a jeżeli pogniotę je i zawinę w koczek to mocno się falują.
  4. Do Komunii miałam włosy za pas.A kilka dni po Komunii ścięłam je... prawie na zero. Miały jakieś 2 - 3 cm, bo chciałam fryzurę jak piosenkarka Ich Troje (wtedy byli na czasie! :D). Nigdy nie żałowałam tego ścięcia, bo....
  5. ... moje włosy strasznie się plątały i nadal strasznie się plączą. Ich rozczesywanie to prawdziwa katorga, TT trochę mi w tym pomaga, ale nadal lekko nie jest. 
  6. Od czasu krótkiego ścięcia aż do kiedy miałam 16 lat nigdy nie miałam włosów dłuższych niż za brodę.
  7. Na głowie miałam asymetryczne cięcie kiedy miałam 13 lat, miałam też krótszy tył i dłuższy przód, miałam też wycieniowaną górę i dłuższy dół - przerobiłam baaaardzo dużo fryzur.
  8. Kolorów też miałam co niemiara, przez 1,5 roku miałam rozjaśnione włosy, kilkanaście razy wracałam do czerwieni i rudości ( w których czuję się najlepiej), przerobiłam chyba wszystkie brązy i wiele czerni. Miałam pasemka. Farbować włosy zaczęłam w wieku 13 lat.
  9. Mój naturalny kolor to jasny brąz/ ciemny blond.
  10. Nigdy nie żałowałam decyzji o zafarbowaniu czy ścięciu włosów - moja filozofia brzmi "Włosy to nie ręka, odrosną" :D
  11. Kiedy miałam 13 lat strasznie zaczęły wypadać mi włosy, wcześniej miałam ich dwa razy więcej. Nigdy nie dowiedziałam się dlaczego tak się stało.
  12. Najczęściej noszę związane włosy, chociaż zaczęłam je związywać dopiero jakiś rok temu. Wcześniej zawsze nosiłam rozpuszczone i trudno mi było się przestawić. A teraz rozpuszczone strasznie mnie denerwują :D
  13. Myję włosy co 3 dni.
  14. Moje włosy nienawidzą suszarki, nawet z zimnym nawiewem, strasznie się po niej puszą. Bardzo rzadko je prostuję albo kręcę, są dosyć podatne na takie zabiegi.
  15. Nie wyobrażam sobie mycia włosów bez nałożenia odżywki! Inaczej nie potrafię rozczesać włosów.
  16. Włosomaniaczką jestem od listopada 2010, zaczęłam interesować się tym tematem, kiedy po wakacjach we Włoszech miałam strasznie zniszczone włosy.
  17. Przez ponad rok piłam pokrzywę na porost włosów, efekty były super, ale niestety ciągle o tym zapominam :/ Mam nadzieję, że wiosną uda mi się uzbierać pokrzywy i ją wysuszyć, wtedy ruszam ponownie z piciem!
  18. Moim włosom nie strasznie szampony z SLS i tylko po ich zastosowaniu czuję, że są naprawdę domyte. Ale ostatnio próbuję przekonać się do Facelle ;)
  19. Przyrost mam całkiem normalny - 1 - 1,5 cm miesięcznie, żadne wspomagacze nie pomagają, jedynie pokrzywa potrafiła podwoić ten wynik.
  20. Codziennie masażerem do skóry głowy wykonuję masaż :)

Zapraszam Wam wszystkie do przyłączenia się do TAGu :)
Macie jakieś wspólne punkty ze mną? :D

Buziaki, Mila

czwartek, 23 stycznia 2014

Zimno jest - nałóż krem

"Gdy Ci zimno, gdy Ci źle, kup pół litra, napij się!" mówi stare porzekadło ludowe. Ale poza zimnem, nie ma to żadnego związku z dzisiejszym postem, czyli trunków na blogu nie będzie (pewnie połowa z Was w tym momencie opuściła mojego bloga i poszła się napić na pocieszenie :P).
Ale za to opowiem Wam o kosmetyku, który ratuję moją skórę zimą. Babydream, Baby Wind- und Wettercreme (wyobrażacie sobie, że jesteście niemieckimi dziećmi i mama do Was woła :Skarbie, choć nałożyć babydreambabywindundwattercreme?!), czyli krem chroniący przed zimnem i wiatrem. Posiadam jeszcze starą wersję (stara, ale jara, jak rzecze inne porzekadło), ale nową wkrótce przetestuję.


Specjalnie dla Was zrobiłam zdjęcie w zimowej scenerii! Szkoda tylko, że śniegu było jakieś pół centymetra ;( 
Ale wracając do tematu - ten krem to prawdziwe cudo! Zwłaszcza jeżeli tak jak ja, idziesz w zimny dzień z psem na spacer, wieje, jest mgła i zamarzają Ci kabelki od słuchawek. Po ten krem pierwszy raz sięgnęłam rok temu, kiedy moja skóra zaczęła buntować się podczas mrozów - szczypała, piekła i robiła się czerwona. Używając kremu Babydream problem się w ogóle nie pojawia.
Buteleczka jest wygodna, miękka, zamknięcie dobrze trzyma. Krem jest wydajny - używam go prawie codziennie, a przetrwał u mnie prawie cały zeszłoroczny zimowy sezon i dopiero teraz jest na wykończeniu. Nakładam ilość wielkości dużego ziarna grochu i w zupełności wystarcza na całą buźkę. 



Konsystencja jest dosyć tępa, tłusta, ale łatwo nałożyć go na twarz. Jedyne do czego można się przyczepić, to fakt, że po nałożeniu kremu skóra świeci się jak lampion przez pewien czas, dopiero po kilkunastu minutach świecenie zmniejsza się. Ale dla mnie to żaden minus, bo nie nakładam go, kiedy idę o ludzi. A mój mąż i pies widzieli mnie w dużo gorszych sytuacjach ;) Do tego dochodzi cena - około 5 zł za 75 ml, a często jest w promocji. Zapach delikatny, szybko się ulatnia i nie przeszkadza.
Krem dostępny jedynie w drogeriach Rossmann.
Moja ocena to 10/10 - jak dla mnie ideał :)

Nie wiem jak sprawdzi się nowa wersja, ponieważ zmieniono trochę nie tylko opakowanie, ale też skład uległ drobnej korekcie. Z tego co zauważyłam to na nowej wersji brak też tego znaczka:


A jak Niemcy zdecydowali, że nowa wersja nie jest sehr gut, to nie wiem czego się spodziewać! 

Znacie ten krem? Co stosujecie podczas zimnych dni?

Buziaki, Mila :) 

P.S. Jak pewnie bystre oczka moich kochanych czytelników zauważyły zmieniłam nagłówek... dwa razy w ciągu kilku godzin ;) Na razie mi się podoba, ale co będzie? Tego nie wie nikt. Poprzedni nie był zły, ale hej! Taki grafik ze mnie, że sama coś stworzyłam. No i kobieta zmienną jest! 

niedziela, 19 stycznia 2014

Słownik Małego Chemika - MOCZNIK

Hej :)
Dzisiaj  pobawimy się w .... nie, nie w doktora, a w małego chemika. Zakładajcie fartuchy, okulary ochronne i rękawiczki, bo pod mikroskop bierzemy mocznik. Urea - bo pod taką nazwą najczęściej widzimy mocznik w kosmetykach, pewnie znana jest wielu z Was. Ale jakie dokładnie właściwości ma ten składnik i w jakich kosmetykach go znajdziemy?


Czym jest mocznik?

Wzór chemiczny mocznika to CO(NH2)2, jest to naturalna substancja, która powstaje jako produkt uboczny podczas przemiany białek w organizmie. Urea to jeden z ważniejszych składników naturalnego czynnika nawilżającego skórę, nawadnia warstwę rogową naskórka. Wytwarzany jest syntetycznie, ale jak jego nazwa wskazuje, występuje także w moczu - w stężeniu około 2%. Jak wygląda nieprzetworzony, świeżo wyprodukowany mocznik? A tak: 


Jest bezbarwny, bezwonny i ma postać małych, białych kryształków. Dobrze rozpuszcza się w wodzie oraz w alkoholach. Mocznik jest humektantem w niższych stężeniach (o humektantach więcej przeczytacie tutaj KLIK). Posiada także działanie antyseptyczne i złuszczające
Często łączony jest z kwasem mlekowym lub solami kwasu mlekowe, ponieważ samodzielnie nie jest bardzo stabilny. 

Jak działa mocznik?

Rozpulchnia on zrogowaciałe komórki skóry, dzięki temu woda może wniknąć do ich wnętrza. W większych stężeniach złuszcza skórę, poprzez rozpuszczanie i denaturację białek.Ogólnie zmiękcza skórę, sprawia, że staje się gładka, dobrze nawilżona. Zmniejsza swędzenie skóry, zapobiega wrastaniu włosków po depilacji, zwalcza stany zapalne mieszków włosowych. Krótko mówiąc mocznik jest składnikiem o bardzo szerokim spektrum działania. Bardzo ważne jest jego stężenie.

Stężenie mocznika

W zależności od swojego stężenia mocznik ma inne właściwości i znajdziemy go w innych produktach, w stężeniu :
  • do 10 % -  właściwości silnie nawilżające, przyśpiesza regenerację skóry, takie stężenie znajdziemy w większości produktów do stóp, rąk, ciała
  • powyżej 10%  - zmiękcza skórę oraz zwiększa jej przepuszczalność, dzięki temu inne składniki mogą penetrować wgłąb skóry, działa złuszczająco, działanie antybakteryjne
  • od 20 do 50% - silne działanie złuszczające, w wyższych stężeniach używany jest przy rogowaceniu skóry, a także do leczenia skóry łuszczącej się. 
Stężenie powyżej 50% nie jest często stosowane, takie kosmetyki przepisywane są tylko w przypadku naprawdę poważnym problemów ze skórą.

Kosmetyki z mocznikiem


  1. Isana, krem do rąk z mocznikiem 5%, cena 5,5 zł / 100 ml, Rossmann
  2. Garnier, mleczko di ciała Hydro-Urea, mocznik 5%, cena ok. 15 zł/ 200 ml, drogerie internetowe
  3. Eveline, Niewidzialne Rękawiczki, mocznik 10%, cena 6zł/ 100 ml, Rossmann i inne drogerie, markety, sklepy
  4. Kolastyna, Krem do stóp z pękającą skórą pięt, mocznik 10%, cena 5,80/ 75 ml, większość drogerii
  5. Isana, mleczko do ciała z mocznikiem 10%,  cena 9 zł/ 200 ml, Rossmann
  6. Bielenda Proffesional, zmiękczajacy krem do stóp, mocznik 20%, cena 50 zł/ 500 ml, drogerie internetowe
  7. Oxeril 30, krem regulujący proces rogowacenia, mocznik 30%, cena 20 zł/ 50 ml, drogerie i apteki internetowe, apteki stacjonarne
  8. Isis Pharna, Urelia 50, mocznik 50%,  cena 80 zł/ 40 ml, apteki i drogerie internetowe, ebay, apteki stacjonarne
Oczywiście kosmetyków z mocznikiem jest cała masa. Można też kupić sam mocznik i wykorzystać go do produkcji własnych kosmetyków, lub do wzbogacania innych. Taki mocznik kosztuje około 5,5 zł za 50 gram. 

Moim ulubionym kosmetykiem z mocznikiem są Niewidzialne Rękawiczki od Eveline, a w fazie testów jest krem do stóp z Kolastyny, który wygrałam u Dimipedii :) 

Jakie kosmetyki z mocznikiem znacie i lubicie? Podzielcie się swoimi typami :) 



Buziaki, Mila :)

Ten artykuł znajdziecie też na Przepis na Kobietę.

piątek, 17 stycznia 2014

And the winner is... czyli wyniki rozdania z Firmoo

Dzisiaj mam dla Was wyniki rozdania z Firmoo :)


Przed zapoznaniem się z wynikami, wczujcie się w atmosferę - zdenerwowanie, ciszy kaszel na końcu sali, a Wy siedzicie w cholernie niewygodnej sukience, czekając na ogłoszenie wyników. Napięcie wzrasta, prowadzący przeciąga każdą sylabę, a rozdanie wygrywa....


Lawendowa Mama, gratulację! :) Mam nadzieję, że okulary będą dobrze służyć.


Dziewczyny, które otrzymują kod, uprawniający do zniżki 50% i darmową wysyłkę, to:
Soemi87
Just.
Inka
Karolina Olrzyńska
blimka1

Gratuluję jeszcze raz wszystkim, przypominam, że do 20 stycznia czekam na e-mail od Was, piszcie pod milabizon@gmail.com :)

Buziaki, Mila

czwartek, 16 stycznia 2014

Uzależnienie od pomadek ochronnych

Na początku ten tekst miał być o czymś innym. Ale podczas szukania informacji natknęłam się na bardzo ciekawy temat, mianowicie - uzależnienie od pomadek ochronnych. Czy naprawdę można się od nich uzależnić i jakie są skutki? 




Na początku pomyślałam, że to żart - w końcu jak można być uzależnionym od pomadki ochronnej? Ale uzależnionym można być od wszystkiego, nawet od pomadki. Wiele osób teraz pewnie pomyśli "co to za problem? żaden, nakładanie pomadki to nie problem". Nie jest to ani problem, ani drogi problem, ani nawet przeszkadzający problem, jeżeli robisz to kiedy faktycznie tego potrzebujesz, kilka razy dziennie. Ale kiedy zaczynasz robić to prawie nieustannie i zużywasz jedną pomadkę dziennie, która przez zbyt dużą ilość zaczyna powodować podrażnienia i uczulenia, a ty nie możesz wyjść z domu bez niej, a jak już ci się uda, to lecisz to najbliższego sklepu kupić następną - wtedy masz problem. Problem, który zaczyna się dużo wcześniej. Na początku wydaje się, że to nic wielkiego, ale faktycznie - to jest problem, który w życiu przeszkadza. 

Jak rozpoznać swoje uzależnienie?
- rodzina i znajomi zaczynają zwracać Ci uwagę, kiedy co chwilę używasz pomadki ochronnej
- szybko zużywasz pomadki, bo nakładasz je bardzo często
- kupujesz dużo pomadek i balsamów ochronnych do ust
- nie potrafisz wyjść z domu bez pomadki ochronnej w kieszeni, zawsze musisz ją mieć pod ręką
- i najważniejsze - myśl o nałożeniu pomadki ochronnej przeszkadza w codziennym życiu, ciągle o tym myślisz




Czy pomadki zawierają składniki uzależniające? 
Tam, gdzie szukałam informacji na ten temat, nie znalazłam takich informacji. Ale część pomadek zawiera składniki, takie jak fenol, mentol, kwas salicylowy - powodują one miłe mrowienie. Czym jest to mrowienie? Krótko mówiąc składniki te, mają działanie peelingujące na nasze usta, pozbywamy się obumarłej części naskórka. Jest to dobre do pewnego momentu, ale martwy naskórek, który często nie oznacza suchych i popękanych ust, chroni nasze wargi przed działaniem warunków atmosferycznych. Bez niego usta są bardziej narażone na wysuszanie i pękanie. Poza tym składniki te w dużym stężeniu mogą podrażniać i wysuszać usta.

Dlaczego uzależniamy się od pomadek ochronnych?
Miękkie, nawilżone usta to miłe uczucie. Do tego sam akt nakładania pomadki na usta jest przyjemny dla nas. Jest to uzależnienie całkowicie mające swój początek w naszej psychice. Z czasem staje się to nawykiem i sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak często nakładamy balsam czy pomadkę ochronną na naszej usta. Do tego dochodzi fajny smak i zapach, które zachęcają nas jeszcze bardziej do nakładania, zlizywania i ponownego nakładania. Zaczyna się niewinnie - jak z każdym uzależnieniem. 



Jak się wyleczyć z uzależnienia?
Na pewno nie jest to łatwe, tak samo jak leczenie się z każdego innego uzależnienia. Potrzeba silnej woli walki i często wsparcia. Najczęściej polecana metoda - wyrzucić wszystkie pomadki, a kiedy czujemy, że potrzebujemy nałożyć coś na usta napić się wody. Na pewno warto sięgnąć też po miód - nałożony na noc nawilży i pomoże im się zregenerować, a przez to, że jego używanie jest dosyć uciążliwe (no chyba, że ktoś będzie chodził ze słoikiem miodu, żeby coś nałożyć na usta - ale wtedy myślę, że naprawdę potrzebna jest pomoc specjalisty) nie będziemy sięgać po niego zbyt często.

Przy pisaniu tego artykuły posiłkowałam się informacjami na stronie Lip Balm Anonymous (KLIK), na której znajdziecie wiele ciekawych informacji, oraz tym artykułem KLIK, znajdziecie w nim także odnośniki do innych stron, warto się z nimi zapoznać. 

Ja do grona uzależnionych nie należę, a szerze często zapominam o moich ustach. 
Co myślicie o tym temacie? Czy znacie kogoś, kto zdecydowanie za często nakłada pomadkę ochronną? A może same nie potraficie żyć bez pomadki?

Buziaki, Mila

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony weheartit.com

niedziela, 12 stycznia 2014

Wiejska dyskoteka, czyli Wibo, Spicy Lip Gloss

Byłyście kiedyś na wiejskiej dyskotece w remizie?
Ja nie, bo u mnie w okolicy nie organizuje się takich rozrywek dla młodzieży. Ale gdybym była na niej to idę o zakład, że panowie mieliby włosy na żel (lub kompletny brak włosów, ale wtedy żel też się nakłada, żeby się świeciła glaca), koszulę w kratkę, obowiązkowo na krótki rękawek i spodnie od garniturów. A ci bardziej wysportowani przyszliby w normalnych ubraniach, bo piękne ciało (ha! czyli jednak godziny spędzone na siłce u Zdzicha nie poszły na marne) nie potrzebuje nadzwyczajnej oprawy.
A kobiety z szaf wyciągnęłyby odświętne stroje - tj. te najbardziej błyszczące, skąpe i niepowtarzalne, które piękne wyglądałyby na ich spalonej na solarce skórze. Do tego niebieski albo zielony cień na całej powiece i obowiązkowo błyszczyk.

A jaki błyszczyk według mnie najbardziej by pasował? A ten:


Czyli Wibo, Spicy Lip Gloss, w kolorze 10. W opakowaniu bardzo odpustowy - biały, z masą dużych drobinek i jeszcze powiększający usta! Marzenie każdej wiejskiej dziewczyny, która wyrwała się do miasta, wpadała do Rossmanna i kupiła za 5 zł z groszami to cudo!

Ha! Sama pamiętam jak kilka lat temu, kiedy były nowością panował na nie szał! A dziewczyny sobie go namiętnie nakładały i cieszyły się tym, że usta mrowią i rosną - w końcu każda chciała wyglądać wtedy jak boska Angelina. 

A jak się sprawuje w rzeczywistości? Mocno średni. Gęsty, lepki i pachnie papryczką. Ale tragedii nie ma. Może nie przetrwa całej dyskoteki na ustach, a na pewno już nie pocałunków z żelowym Alvaro czy innym Zenkiem. Co do powiększania ust, to jak już pisałam wcześniej, efekt mrowienia jest i wydaje mi się, że faktycznie trochę powiększa usta. Na szczęście, o ile w opakowaniu efekt jest mocno w stylu "dyskoteka w białych kozaczkach" jest mocny, to na ustach nie jest tak źle, ale drobinki są widoczne. Plus za to, że nie próbują migrować po twarzy.



Czy warto go kupić? Według mnie to fajny błyszczyk, za nieduże pieniądze, ale nie jest też super. Pozostanę, więc w stosunku do niego neutralna ;)

Miałyście go? Jakie są Wasze wrażenia?

Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi przez mój opis wiejskiej dyskoteki ;) 
Buziaki, Mila

środa, 8 stycznia 2014

Zrób to sama: PLASTRY NA WĄGRY oczyszczające

Hej :)
Dzisiaj przepis stary jak świat i pewnie znany większości, czyli domowe plastry na wągry.



















Plastry możemy wykonać w domu w kilka chwil, a ich koszt jest dosyć niski, jedyne czego potrzebujemy to:
  • łyżka żelatyny
  • łyżka mleka/ewentualnie woda
  • miseczka/głęboki talerz
  • pędzelek do nakładania
Podane proporcje wystarcza praktycznie na cała twarz, ja jeżeli chcę oczyścić tylko nos i policzki, stosuję jedną łyżeczkę żelatyny i jedną łyżeczkę mleka :)

Wersja z użyciem mikrofalówki:
Żelatynę i zimne mleko/wodę mieszkamy razem w miseczce, umieszczamy na 10 - 15 sekund w mikrofalówce. Pędzelkiem nakładamy na twarz. Po wyschnięciu zrywamy zdecydowanym ruchem. Jeżeli wszystko nie zejdzie, możemy pozbyć się resztek z twarzy odrobiną ciepłej wody.

Wersja bez mikrofalówki:
Żelatynę lepiej jest namoczyć, tj. dodać około łyżkę zimnej wody i poczekać, aż żelatyna ją wchłonie i napęcznieje. Potem podgrzać mleko i w gorącym rozpuścić żelatynę (dzięki namoczeniu lepiej się rozpuszcza). Dalej postępować jak wyżej.

Zapach jest specyficzny, ale nie jest mocny i nie przeszkadza. 

Jakie są efekty?
Pory są oczyszczone, twarz gładka. Uwaga na brwi - ta mieszanka trzyma dosyć mocno, dlatego można sobie niechcący wyrwać kilka włosków ;) Myślę, że to sposób, który każda z nas powinna wypróbować. U mnie sprawdza się świetnie i wracam do niej bardzo często.

Znacie przepis na te plastry? Stosowałyście go już?

Buziaki, Mila

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdanie z Firmoo - zgarnij nowe okulary :)

Hej, w końcu zorganizowałam rozdanie z Firmoo, które zorganizować miałam już dawno temu, ale jakoś zawsze coś wypadało :) Zapraszam do udziału!

Przepraszam za marną grafikę, ale jakoś nie miałam na nią pomysłu :P

Do wygrania jest dowolna para okularów z serii Classic (KLIK) wraz z darmową wysyłką. Pomiędzy uczestnikami rozdania rozlosuję także 5 kodów zniżkowych 50% na dowolne okulary z serii Classic - darmowa jest także wysyłka, płacicie tylko połowę kwoty za okulary :) Macie do wyboru zarówno okulary korekcyjne (z indeksem szkieł do 1.50 ) jak i przeciwsłoneczne.

Co zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu?
1. Być publicznym obserwatorem bloga.
2. Podać link do wybranej pary okularów (na stronie macie możliwość wirtualnej przymiarki okularów).
3. Zostawić zgłoszenie w komentarzu pod tym postem, według wzoru:

Obserwuję jako:
Link do wybranych okularów:
Adres e-mail:
Poinformowałem u siebie o rozdaniu: *

*Dodatkowy los dostaną osoby, które poinformują na swoim blogu/ facebooku o udziale w rozdaniu, zostawcie linka w takim przypadku :) Może to być osobna notka, może być banner na pasku bocznym, może być info w notce - forma dowolna :)

Sponsorem rozdania jest firma Firmoo, a wysyłka możliwa nie tylko do Polski, ale także do innych krajów, listę krajów, do których możliwa jest wysyłka sprawdzicie tutaj. Firmoo jest odpowiedzialne za wysyłkę.

Rozdanie trwa od 5 stycznia 2014 do 15 stycznia 2014, a wyniki zostaną ogłoszone maksymalnie do dnia 17 stycznia 2014.

Na podanie swoich danych do wysyłki będziecie miały czas 20 stycznia 2014 do północy, po tym terminie wylosuję inną osobę. 
Tutaj (klik) możecie sobie przypomnieć moje okulary z Firmoo :) 

Zapraszam :) 

Buziaki, Mila

czwartek, 2 stycznia 2014

Płyn micelarny BeBeauty z Biedronki - dobry, bo tani!

Hej :)

Ten płyn był jakiś czas temu obiektem pożądania każdej porządnej blogerki, zwłaszcza po tym, jak ktoś gdzieś powiedział (albo napisał), że ma on zostać wycofany - pamiętam, że będąc na zakupach w Biedronce zawsze śmieszyły mnie dziewczyny, które gorączkowo go poszukiwały, zaczepiały pracowników sklepu, pytając czy aby na pewno nie ma go jeszcze w magazynie, a jak już go dorwały to brały po kilka butelek "bo już nie będzie". Kto wie ile Biedronka zarobiła na tej plotce? :D

płyn micelarny biedronka

Dlaczego płyn micelarny (a nie jak dotychczas pisałam MICERALNY !!! ale wstyd :P) jest dobry? Bo jest tani i dobry ;) Cena to mniej niż 5 zł za 200 ml, czyli bardzo korzystna. Płyn jest moim zdaniem bardzo wydajny, sama długo męczyłam się z buteleczką. Doskonale zmywa każdy makijaż i tonizuję skórę. Ale u mnie wywoływał podrażnienie skóry wokół oczu! Zwłaszcza jeżeli musiałam przetrzeć oko więcej niż zazwyczaj. Z tego powodu na jakiś czas z niego zrezygnuję, chociaż możliwe, że do niego wrócę :) 

Każdy płyn micelarny powoduje u mnie lekkie uczucie ściągania, nie jest to wielki minus, bo po nałożeniu kremu uczucie to znika. W tym przypadku nie było inaczej, ale nie powodował żadnych podrażnień. 




Opakowanie upadło nie raz, ale nadal pozostało w całości. Dozownik pozwalał na dokładne jego dozowanie. Konsystencja, jak można się domyśleć, jak woda. Zapach nie przeszkadzał, był raczej 
delikatny i nie utrzymywał się długo.

Myślę, ze warto go wypróbować za taką cenę, na pewno nie zaszkodzi, a może okazać się Waszym hitem :)

Używałyście, co o nim myślicie? Jakie produkty z Biedronki można znaleźć w Waszej kosmetyczce? 

Buziaki, Mila :)

środa, 1 stycznia 2014

Grudniowe DNO i nowy pomysł

Witam w nowym roku :) 

Dziś mam dla Was kosmetyki, których dno ujrzałam w grudniu :) Bez zbędnego przeciągania:


1. Palette Deluxe, odcień 678 - o efektach farbowania poczytacie tutaj. Farba, jak to farba, śmierdzi i włosy są po niej szorstkie. Ale tragedii nie było, odżywka dołączona do farby o dziwo była bardzo dobra i ładnie wygładziła włosy. Bardzo wygodny sposób nakładania. Może kupię ponownie.

2. Green Pharmacy, balsam przeciw wypadania włosów - bubel, tutaj przeczytacie o nim więcej. Nie kupię ponownie.

3. Joanna Naturia, odżywka mak i bawełna - fajna odżywka bez spłukiwania, chociaż po pewnym czasie włosy się do niej przyzwyczaiły i efekt nie był taki fajny. Pomagała rozczesywać włosy, ładny zapach. Może kupię ponownie, ale w innej wersji.

4. Szampon Timotei, Dream Volume - zwykły szampon, wiele obietnic, mało działania ;) Recenzja tutaj. Nie kupię ponownie.



5. Dwie próbki, jedna z Tołpy - ujędrniające serum przeciwzmarszczkowe, Stimulator +40 wywołała u mnie lekkie podrażnienie. Ale próbka Mincer, Super Med, Proteinowe Wzmocnienie zachęciła mnie do poszukania tego kremu, na pewno się za nim rozejrzę :)

6. Prestige, złote płatki pod oczy - nic nie zdziałały, skóra pod oczami była jedynie trochę nawilżona, ale efekt był krótkotrwały. Nie kupię ponownie.

7. Perfecta, Beauty Mask +55, przeciwzmarszczkowa - chętnie po nią sięgam, mimo, że to maseczka +55, a ja mam +20 ;) ale efekt po niej jest super, cera jest wygładzona, rozjaśniona, ładnie napięta, super na wielkie wyjścia. Saszetka wystarczy mi na dwie aplikacje. Kupię ponownie.

8. Alterra, krem pod oczy anti-age - ładnie nawilżał, lekko napina skórę pod oczami, ale nie zauważyłam jakiejś wielkiej poprawy. Nie kupie ponownie, tylko dlatego, że znalazłam inny, lepszy krem. 

9. Miss Sporty, Fabulous Lash - ten tusz daje naprawdę naturalny efekt, a do tego kosztuje niewiele. Bardzo dobrze mi się z nim współpracowało :) Może kupię ponownie, obecnie mam wiele tuszy do wypróbowania ;)

9. Ziaja, Ulga, krem łagodzący na dzień - pisałam o nim już tutaj , fajny krem, świetnie sprawdza się zimowa porą. Kupię ponownie.

10. BeBeauty, płyn miceralny - znany chyba każdemu płyn z Biedronki. Ładnie zmywa makijaż, ale podrażniał mi trochę oczy. Na pewno wkrótce napiszę coś więcej, mam przygotowane już zdjęcia od dawna. Może kupię ponownie.

W tym miesiącu postarałam się i zużyłam trochę więcej rzeczy :D 
A co do nowego pomysłu to na mojej stronie znajdzie się zakładka/strona "Porównania kosmetyków" gdzie w formie tabeli znajdywać się będą porównania kosmetyków z różnych kategorii :) Dzięki temu bez szukania i czytania recenzji, w jednym miejscu znajdziecie wszystko to, co najważniejsze. Mam tam zamiar umieścić zarówno kosmetyki, których recenzję możecie znaleźć na moim blogu, jak i te, których recenzji tutaj jeszcze nie ma, albo takich, którym nie miałam okazji zrobić zdjęć :) Mam nadzieję, że pomysł się Wam spodoba.

Co o tym myślicie? Znacie jakieś produkty z mojego denka?

Buziaki, Mila :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...