poniedziałek, 18 listopada 2013

Post nocą pisany - paletka Collistar, Carisma Chic

Brakuje mi dnia na pisanie ;) Ale koniecznie chciałam się z Wami podzielić moją ukochaną paletką nie idealną, ale prawie (wciąż szukam ideału!). Przedstawiam Wam włoską firmę Collistar (kocham ich błyszczyki!) i nie najnowsze już ich dziecko.

Kiedy firma Collistar na zimę 2011/2012 wypuścił swoją nową kolekcję nazwaną Carisma, włączyło mi się automatycznie "muszętomieć!". Zwłaszcza, że wtedy byłam we Włoszech, a przepiękne kolory kusiły z witryn sklepowych... Los zechciał, że w prezencie urodzinowym trafiła do mnie paletka z edycji limitowanej Carisma Chic. Ale w świątecznym rozgardiaszu mój prezent się gdzieś zapodział (nie zdążyłam jej nawet otworzyć!), a ja na jakiś czas zupełnie o tej paletce. Moje oczy ujrzały ją ponownie późną jesienią 2012, podczas przeprowadzki (wtedy zrozumiałam, że większość zaginionych rzeczy, po prostu schowałam do szafy, a masa ciuchów je przykryła...) i wiem, że w moim sercu zostanie na zawsze, chociaż ma pewne wady :)


Paletka była dostępna w dwóch wersjach - moja to 02 Chic, na rynku była dostępna także 01 Trendy, która proponowała chłodniejsze odcienie różu i fioletu, Chic jest bardziej "gorąca". Opakowanie (wzór na każdym opakowaniu układa się trochę inaczej) jest po prostu przepiękne moim zdaniem. Solidne, nie otwiera się samo, posiada duże lusterko. W opakowaniu znajdziemy błyszczyk, trzy cienie, bronzer oraz aplikatory. Nie rysuje się, ani nic nie odpryskuje, co jest wielkim plusem.



Jakie jest jej wnętrze? Po prostu gorące - czerwień, złoto, brąz i czerń. Wielkim niewypałem jest czerwony błyszczyk, który na ustach nie istnieje... Nie daje nawet czerwonej poświaty, a tworzy jedynie efekt mokrych ust - wielka szkoda.
Kolejny niewypał to brąz (numer 2), jeżeli chodzi o pigmentację to jest ona dobra, to ciemny, czekoladowy brąz, ale jest bardzo "tępy" i trudny w obsłudze. Ciężko się nakłada, ciężko się cieniuje... 
Na szczęście pozostałe ciebie i bronzer nadrabiają! Złoty kolor jest bardzo, bardzo subtelny i idealnie sprawdza się także jako rozświetlacz, można stopniować "moc" tego koloru poprzez rozcieranie. Czerń, ahhh ta czerń, to prawdziwe cudo, jest bardzo mocna, idealnie radzi sobie także jako eyelinerem. Na tych dwóch cieniach idealnie się pracuje. Nie obsypują się, idealnie się trzymają, zawierają drobinki, które nie są zbyt nachalne.


Bronzer ma bardzo ciepły odcień i idealnie podkreśla opaleniznę. Na rękę nałożyłam go naprawdę dużo, w innym przypadku jest ledwo widoczny, dzięki temu można go nakładać stopniowo na twarz i nie grożą nam pomarańczowe placki.


Często sięgam po tą paletkę, zarówno wtedy, kiedy chcę wykonać delikatny makijaż (złoto) jak i trochę mocniejszy (czerń). Gdyby nie "nieudany" brąz, to śmiało nazwałabym tą paletkę ideałem. Zwłaszcza złoto, które potrafi być bardzo subtelne, ale też doskonale otwiera oko i odświeża spojrzenie, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Górna powieka została lekko muśnięta złotem, kolor nałożyłam na dolną powiekę i w kącikach. 


Znacie firmę Collistar? A może polecicie mi cień, który podobny jest do tego złota? :) 



8 komentarzy:

  1. Moja mama uwielbia kremy z Collistara, ja mam tylko błyszczyk z filtrem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A te kremy są eko czy składowo drogeryjne?
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się w ogóle nie maluje od 23 roku życia i muszę przyznać że cera mi się poprawiła i zmarszczki zmniejszyły w porównaniu do tych które miałam stosując makijaż. Może dlatego że kolorowe kosmetyki wysuszają cerę, chyba że się mylę:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mylisz się, wiele kosmetyków kolorowych wysusza, a dodatkowo podczas demakijażu wiele osób naciąga skórę i tworzy się więcej zmarszczek mimicznych :)

      Usuń
  4. Czyli dobrze myślałam, dziękuję za odpowiedź:) Powiem szczerze że w ciągu tych 7 lat bez makijażu naprawdę widzę znaczną poprawę. Przede wszystkim moja skóra jest bardziej gładka i sprężysta, nawilżona.
    Od pojawienia się u Ciebie informacji o masażu twarzy wykonuję go 2 razy dziennie i zauważam efekty:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się bardzo, że masaż pomaga :) Ja sama też widzę różnicę, kiedy maluję się kilka dni pod rząd, a kiedy maluje się tylko od czasu do czasu :)

      Usuń
  5. Oprócz masażu po nałożeniu kremu oklepuję twarz dłuższą chwilę, krem lepiej się wchłania i to podobno też pomaga na zmarszczki.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej firmy. Kolorek 1 z paletki bardzo ładny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, miło mi, że mnie czytacie i komentujecie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...