wtorek, 26 listopada 2013

Zrób to sama: BAZA POD CIENIE - prosto, szybko i tanio :)

Hej :)
Dzisiaj przygotowałam dla Was wpis o tym, jak samemu wykonać bazę pod cienie w domowym zaciszu. Taką bazę możemy wykonać samodzielnie, niskim kosztem, bez potrzeby kupowania żadnych składników :)


Czego potrzebujemy: 

  • wazelina/ pomadka ochronna
  • gliceryna/ kremu do rąk z gliceryną/ balsamu do ciała z gliceryną
  • podkład
  • ewentualnie inne dodatki (o tym za chwilkę)
  • pusty pojemniczek (u mnie po kremie z Ziaji)
  • coś do mieszania - patyczek, wykałaczka, łyżeczka
Przepis można dowolnie poddawać różnym modyfikacjom, według naszych upodobań! 



Czego użyłam ja:
  1. Wazelina
  2. Krem Nivea
  3. Podkład jedwabisty podkład rozświetlający od AA Make Up
  4. Puder Synergen, a raczej jego pokruszone resztki - chciałam po prostu do zużyć
  5. Balsam do ciała Garnier
  6. Cień do powiek, jasny, no name
  7. Krem pod oczy Ziaja, Sopot
  8. Pomadka Oeparol, strasznie dziadowa, dlatego ją przerobiłam na coś innego
  9. Maść z wit. A  
Jak to zrobić?  (podaję proporcje jakich użyłam ja, ale możecie dowolnie zmieniać je!) 
 1. Rozpuściłam pomadkę (więcej niż pół) i wazelinę (2 łyżeczki) w kąpieli wodnej 

 2. Przelałam do słoiczka, po kolei dodawałam - łyżeczkę kremu, łyżeczkę balsamu, pół łyżeczki kremu pod oczy, pół łyżeczki maści.Na początku zawsze mieszamy tłuste składniki. 

 3. Po dokładnym wymieszaniu dodałam około łyżeczki podkładu i jakąś łyżeczkę pokruszonego pudru. Potem nożykiem zeskrobałam pół opakowanie cienia do środka (zależało mi na tym, aby baza była rozjaśniająca).

4. Po dokładnym wymieszaniu baza jest gotowa! 


Jak długo może być przechowywana? Tak długo, jak jej składniki na to pozwolą ;) Ja używałam produktów z długą datą przydatności do użycia po otwarciu. Rozwarstwianie się bazy może się przydarzyć, wszystko zależy od użytych składników i proporcji - wystarczy jeszcze raz dokładnie zamieszać. Baza trochę zastyga, ma konsystencję podobną do kremu Nivea. Potrzeba jej naprawdę niewiele i dobrze rozświetla.



Jakie są efekty? Moim zdaniem bardzo dobre - kolory są naprawdę bardziej intensywne! Baza trzyma się u mnie cały dzień i nie roluje :) Polecam spróbować! 



Mam nadzieję, że skorzystacie z pomysłu :) 
Zdarzyło Wam się robić własnoręcznie kosmetyki, albo mieszać je o tworzyć coś nowego? 

Buziaki, Mila :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Romantyczny makijaż na Andrzejki + pytanie o błyszczyk

Niestety, ale rozłożyła mnie choroba ;( jak na złość, właśnie teraz kiedy jestem sama w domu.
Dlatego dzisiaj zamiast posta o tym jak przygotować samodzielnie bazę pod ciebie (pojawi się tak szybko, jak będę w stanie! a potem szykuję post o rozszerzonych porach), pokażę Wam kolejny makijaż.

Tym razem bardzo romantycznie, makijaż na Andrzejki, który możecie nosić codziennie!
Korzystałam z jednej paletki, makijaż bardzo prosty w wykonaniu, ale przepiękny kolor na powiece nadaje mu charakter :) Dobry dla niebieskich oczy, ale na pewno sprawdzi się także na zielonych i brązowych!








Lista kosmetyków, których użyłam:
1. Maybelline, Big Eyes, kolor 01 Luminous Brown
2. Puder ryżowy Josell (chyba niedostępne w Polsce)
3. Bourjois, Color Boost, kolor 03 Orange Punch
4. Miss Sporty, Pump Up Booster (mój ukochany tusz!)
5. AA Make Up, Jedwabisty podkład rozświetlający


Na zdjęciu nie ma jeszcze mojej bazy pod ciebie i Pupa, 4Sun All in One czyli paletki bronzerów i rozświetlacza. 
Jak Wam się podoba? Proszę o konstruktywną krytykę :) 

A teraz pytanie do Was moje drogie - co myślicie o tym błyszczyku? Pierwsze zdjęcie jest bez lampy, pozostałe z lampą (na ostatnim zdjęciu kolor troszeczkę jaśniejszy, bo nałożone mniej błyszczyka) . Ten błyszczyk kupiłam pod wpływem chwili... no i teraz boję się go nosić :D Jak dla mnie wyglądam trochę jak Barbie z tym kolorem - taki plastic - fantastic ;D 
Ten kolor mi pasuje? Nosić go czy nie? 
Pomóżcie! :D




Uciekam się leczyć, buziaki!





7 grzechów głównych TAG

Hej :) Jak już wspominałam uwielbiam posty, które wyjawiają kilka szczegółów z życia blogerki. Dlatego, kiedy zobaczyłam na blogu Inspirujące Reklamy (KLIK) TAG 7 grzechów głównych, to nie mogłam się oprzeć! Zapraszam do czytania i poznania moich grzechów ;)


1.Chciwość. Najdroższy i najtańszy kosmetyk jaki posiadasz.Hmm..... najdroższy to chyba scrub Collistar, który kosztuje około 100 zł, nie mam wielu drogich kosmetyków. Najtańszy to na pewno kredki do oczu no name kupione za 2 - 3 zł na bazarku.

2.Gniew. Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz ? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?Nienawidzę kosmetyków, które ciężko się rozprowadzają, brzydko pachną i pozostawiają na skórze bardzo tłusty filtr. Uwielbiam wszystko co ładnie pachnie :) Najtrudniejszy do zdobycia? Chyba nie ma takiego kosmetyku.
  

3.Obżarstwo. Jakie produkty kosmetyczne są według Ciebie najpyszniejsze?Wszystkie, które pachną wiśniami i kokosem! 

4.Lenistwo. Których produktów nie używasz z lenistwa? Chyba jak większość z nas - balsamów do ciała ;) A także peelingów do ciała i twarzy, maseczek do twarzy.  


5.Duma. Które kosmetyki dają Ci najwięcej pewności siebie?Tusz do rzęs i czarna kredka do oczu. Dzięki temu zestawowi moje oczy i cała twarz, nabierają charakteru.


6.Pożądanie. Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?Dlaczego u płci przeciwnej, a nie w kosmetykach? :P U płci przeciwnej chyba urok osobisty, w kosmetykach - skuteczność.

7.Zazdrość. Jaki kosmetyk najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?Wszystko, zwłaszcza pielęgnacyjne kosmetyki do ciała, bo sama dużo ich sobie nie kupuję.


W tym momencie powinnam nominować kolejne 5 osób do TAGu, ale postąpię tak jak Inspirujące Reklamy - do zabawy zapraszam każdego chętnego :)
Czekajcie też na post w instrukcją samodzielnego przygotowania bazy pod cienie! Pojawi się najdalej jutro wieczorem.
Buziaki, Mila

niedziela, 24 listopada 2013

Dwutonowy róż od Miss Sporty

Hej :) 
W tę leniwą niedzielę pokażę Wam róż, do którego mam duży sentyment. Dlaczego? Bo to mój pierwszy róż, od którego zaczęło się zainteresowanie także konturowaniem twarzy :) Znany za pewno każdej z Was - Miss Sporty, Ohh! Blushed again... 2-tones. Mój kolor to 002 Rose, trochę cukierkowy kolor, dlatego chętniej po niego korzystam zimą, ponieważ na opalonej twarzy u mnie nie wygląda tak dobrze,


Róż zamknięty jest w prostym, plastikowym opakowaniu, nie dołączono do niego puszka ani pędzelka. Opakowanie nie otwiera się w torebce, jest trochę tandetne, ale nie ma tragedii ;)

Róż posiada dwa tony... które szczerze nie różnią się między sobą bardzo - przy zakupie oczekiwałam większej różnicy w kolorach. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia bez lampy błyskowej jak i z lampą błyskową. Ostatni kolor to zmieszane dwa kolory. Jak widać różnica jest minimalna.




Róż posiada przyjemny zapach - w kosmetykach kolorowych jak róż i puder ładny zapach jest bardzo decydujący dla mnie, więc za to wielki plus :D Róż rozprowadza się bardzo ładnie, efekt można stopniować. U mnie, na suchej skórze policzków, utrzymuje się cały dzień bez większych problemów. Podczas nabierania pędzlem trochę pyli.

Róż kosztuje około 10 zł i można go zakupić w wielu drogeriach. Myślę, że jest to róż idealny dla początkujących osób, bardzo ciężko sobie nim zrobić krzywdę, posiada kilka odcieni, a ze względu na cenę można spróbować kupić dwa odcienie, podczas poszukiwania idealnego koloru dla nas. Nie jest to mój ulubiony róż, ale często po niego sięgam zimą i dobrze się sprawdza. 

Używałyście go? Jaki jest Wasz ulubiony róż?


środa, 20 listopada 2013

Grzeszki makijażowe, włosowe i pielęgnacyjne :>

Dzisiaj nie za długo, ale mam nadzieję pomocnie :) Czyli o naszych mniejszych i większych grzeszkach makijażowych, włosowych i pielęgnacyjnych. Sama wiele tych grzeszków sama popełniałam i wiem, że pozbycie się złych nawyków naprawdę może nam pomóc! Podzieliłam grzeszki na kilka kategorii :)


Ciekawy makijaż, tylko brwi mnie przerażają :D


Makijaż: 

  • Nakładanie bazy/podkładu brudnymi rękoma - tak samo jak nie powinno dotykać się twarzy brudnymi rękoma, tak samo nie powinno się nakładać bazy czy podkładu bez wcześniejszego umycia rąk!
  • Złe oświetlenie - jeżeli chcemy dobrze wyglądać po makijażu, to musimy zadbać o odpowiednie światło. Często to nie wina kosmetyku, ale tego, że podczas jego rozcierania nie mamy dobrego widoku na naszą twarz.
  • Spanie w makijażu/ niedokładny demakijaż - chyba nie muszę nikomu tłumaczyć dlaczego jest to zły nawyk ;)
  • Zły korekto pod oczy - korektor nakładany pod oczy, musi pod nie być przeznaczony, nie może to być korektor wysuszający, stosowany na wypryski! Skóra pod oczami jest bardzo delikatna
  • Maskowanie niedoskonałości - nie ma cudownego pudru, podkładu czy korektora, który pozbędzie się niedoskonałości. Wiele kosmetyków kolorowych zapycha skórę, tak więc maskując swoje problemy, sprawiamy, że jest ich jeszcze więcej. Osobiście jestem zdania, że jeżeli nie mamy potrzeby, to nie powinnyśmy nakładać na twarz kolorowych kosmetyków, które mogą pogłębiać nasze problemy. A najważniejsze jest leczenie zamiast maskowania! O tym punkcie zapomina wiele dziewczyn, myśląc, że samo stosowanie antybakteryjnego pudru wyleczy je z każdego problemu.
  • Brudne pędzle, gąbeczki do makijażu- a fuj! 
  • Pożyczanie kosmetyków - czasami ciężko jest się powstrzymać przed spróbowaniem nowego błyszczyka czy tuszu koleżanki, ale musimy pamiętać, że są to rzeczy dosyć osobiste, na których przenoszą się bakterie czy opryszczka (oczywiście zakładając, że błyszczyk był nakładany załączonym do niego aplikatorem. 
  • Używanie zalotki po nałożeniu tuszu - widziałam takie coś nie raz i byłam w szoku. Takie traktowanie rzęs przyczynia się do ich łamania. Zalotkę stosuje się przed nałożeniem tuszu!




Włosy:
  • Mycie włosów, a nie skóry głowy - wątpię, aby komuś włosy przetłuszczały się na długości ;) Pamiętajmy, że myjemy skórę głowy (oczywiście, oczyszczamy także włosy, ale to skóra głowy jest w myciu najważniejsza), dlatego też szampon powinien być dopasowany do tego, w jakim stanie jest nasza skóra głowy - mając suche włosy możemy używać szamponu dla włosów przetłuszczających się!
  • Nie podcinanie końcówek - końcówki musimy podcinać od czasu do czasu, nawet najlepiej zabezpieczone prędzej czy później się niszczą, a zniszczenia idą w górę włosa... Tak, więc zamiast straszyć i jeszcze bardziej niszczyć nasze włosy, lepiej pozbyć się centymetra lub dwóch. Nie ma określonego czasu w jakim powinniśmy podcinać włosy - wszystko zależy od ich stanu.
  • Rozpuszczone włosy i niezabezpieczone końcówki - wielki, wielki grzech! Sama go popełniałam przez długi czas i dziwiłam się, czemu włosy się tak niszczą ;) Ciężko było mi się przestawić na kucyki i koczki, ale nauczyłam się i teraz moje włosy są w dużo lepszej kondycji. 
  • Szarpanie - z włosami trzeba delikatnie :D
  • Zbyt mocne ściskanie włosów - to także grzech, ponieważ w ten sposób osłabiamy cebulki włosów. 
  • Spanie z mokrymi włosami
  • Często tapirowanie, prostowanie, suszenie gorącym nawiewem, nakładanie zbyt wielu stylizatorów



Pielęgnacja:
  • Kierowanie się zapewnieniami producentów - producenci kosmetyków chcą je sprzedać, oczywistym jest, że będą nam obiecywali wszystko. Chyba każda z nas przeszła przez fazę : mam trądzik, to tylko kosmetyki na trądzik, broń boże coś nawilżającego! A po takiej "kuracji" skóra jest jeszcze w gorszym stanie niż przed. Czym się, więc kierować? Opiniami innych osób, głosem rozsądku :D i własnymi doświadczeniami.
  • Zmiana pielęgnacji w jeden dzień - właśnie przyszła do nas cała paczka nowych kosmetyków i na hurrraa chcemy wszystko już teraz na siebie nałożyć. Ale wprowadzając nowe kosmetyki, zwłaszcza na twarz, albo kompletnie zmieniając pielęgnację, musimy zacząć stosowanie stopniowo - dzięki temu szybko zorientujemy się, czy jakiś kosmetyk nad nie służy.
  • Spanie na brzuchu - ale ciiii sama tak robię :D taka pozycja przyczynia się do powstawania zmarszczek na twarzy, a także nasze piersi tracą na jędrności. 
  • Dotykanie twarzy - co chwila i jeszcze brudnymi łapkami! Za ten grzeszek zapłacimy dodatkowymi pryszczami.
  • Wyciskanie, mocne złuszczanie 
  • Brak filtrów - sama nie jestem miłośniczką bladości w moim przypadku, bo jak jestem blada to jestem żółciutka ;) ale zawsze nakładam filtr 15 lub 20! 
  • Naciąganie skóry twarzy i ciała - nie powinnyśmy podpierać policzka rękoma, być agresywne w stosunku do naszej skóry, ponieważ prowadzi to do utraty jędrności!

Bardzo ważne BRAK REGULARNYCH BADAŃ - mówię tutaj głównie o ginekologu - pójście do lekarza raz w roku nie kosztuje nas wiele (jeżeli nie musimy iść na "teraz" to spokojnie można dużo wcześniej zarejestrować się na kasę chorych), a może to uratować nasze życie! Tak samo jak badanie piersi - samodzielne jego wykonanie jest bardzo proste! Zdjęcie możecie powiększyć.



Powinnyśmy regularnie badać krew, chodzić do dentysty a przede wszystkim obserwować swoje ciało i nie ignorować żadnych objawów! Nie ma nic wstydliwego w chodzeniu do lekarza, a czas na pewno zawsze się znajdzie.


We wszystkich kategoriach można jeszcze chyba dodać podążanie za modą - czy to ombre, czy to bob, a może jakiś super hiper błyszczyk, czy krem, który działa cuda - uważam, że z modą trzeba ostrożnie ;) to co sprawdza się u innych, niekoniecznie sprawdza się u nas, często ciężko nadwyręża nasz portfel, a do tego często okazuje się, że tego żałujemy. A także brak systematyczności - to jest chyba największa bolączka każdej kobiety :D

Przyznajcie się jakie są Wasze grzeszki? Co byście dopisały do tej listy? 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z witryny weheartit.com

wtorek, 19 listopada 2013

Zainspiruj się - włosy

Dzisiaj dosyć szybki, lekki wpis :) Dziś mój mąż obchodzi 25. urodziny, a do tego załatwić musimy kilka spraw, tak, więc cały dzień będzie trochę szalony.

Mam dla Was kilka inspiracji, które od dawna już mam na moim komputerze - lubię zbierać ładne obrazki :D Wszystkie zdjęcia pochodzą z serwisu weheartit.com. Wszystkie zdjęcia możecie powiększyć :)


Zawsze podobały mi się kolorowe końcówki :D



Dzięki tej instrukcji może w końcu nauczę się robić "waterfall" na włosach!




Bardzo romantyczna fryzurka :)




Kłos- łatwy do zrobienia i bardzo efektowny!



Mam nadzieję, że kogoś uda mi się zainspirować ;) Grzebienie w dłoń i ruszajcie próbować na sobie! 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Post nocą pisany - paletka Collistar, Carisma Chic

Brakuje mi dnia na pisanie ;) Ale koniecznie chciałam się z Wami podzielić moją ukochaną paletką nie idealną, ale prawie (wciąż szukam ideału!). Przedstawiam Wam włoską firmę Collistar (kocham ich błyszczyki!) i nie najnowsze już ich dziecko.

Kiedy firma Collistar na zimę 2011/2012 wypuścił swoją nową kolekcję nazwaną Carisma, włączyło mi się automatycznie "muszętomieć!". Zwłaszcza, że wtedy byłam we Włoszech, a przepiękne kolory kusiły z witryn sklepowych... Los zechciał, że w prezencie urodzinowym trafiła do mnie paletka z edycji limitowanej Carisma Chic. Ale w świątecznym rozgardiaszu mój prezent się gdzieś zapodział (nie zdążyłam jej nawet otworzyć!), a ja na jakiś czas zupełnie o tej paletce. Moje oczy ujrzały ją ponownie późną jesienią 2012, podczas przeprowadzki (wtedy zrozumiałam, że większość zaginionych rzeczy, po prostu schowałam do szafy, a masa ciuchów je przykryła...) i wiem, że w moim sercu zostanie na zawsze, chociaż ma pewne wady :)


Paletka była dostępna w dwóch wersjach - moja to 02 Chic, na rynku była dostępna także 01 Trendy, która proponowała chłodniejsze odcienie różu i fioletu, Chic jest bardziej "gorąca". Opakowanie (wzór na każdym opakowaniu układa się trochę inaczej) jest po prostu przepiękne moim zdaniem. Solidne, nie otwiera się samo, posiada duże lusterko. W opakowaniu znajdziemy błyszczyk, trzy cienie, bronzer oraz aplikatory. Nie rysuje się, ani nic nie odpryskuje, co jest wielkim plusem.



Jakie jest jej wnętrze? Po prostu gorące - czerwień, złoto, brąz i czerń. Wielkim niewypałem jest czerwony błyszczyk, który na ustach nie istnieje... Nie daje nawet czerwonej poświaty, a tworzy jedynie efekt mokrych ust - wielka szkoda.
Kolejny niewypał to brąz (numer 2), jeżeli chodzi o pigmentację to jest ona dobra, to ciemny, czekoladowy brąz, ale jest bardzo "tępy" i trudny w obsłudze. Ciężko się nakłada, ciężko się cieniuje... 
Na szczęście pozostałe ciebie i bronzer nadrabiają! Złoty kolor jest bardzo, bardzo subtelny i idealnie sprawdza się także jako rozświetlacz, można stopniować "moc" tego koloru poprzez rozcieranie. Czerń, ahhh ta czerń, to prawdziwe cudo, jest bardzo mocna, idealnie radzi sobie także jako eyelinerem. Na tych dwóch cieniach idealnie się pracuje. Nie obsypują się, idealnie się trzymają, zawierają drobinki, które nie są zbyt nachalne.


Bronzer ma bardzo ciepły odcień i idealnie podkreśla opaleniznę. Na rękę nałożyłam go naprawdę dużo, w innym przypadku jest ledwo widoczny, dzięki temu można go nakładać stopniowo na twarz i nie grożą nam pomarańczowe placki.


Często sięgam po tą paletkę, zarówno wtedy, kiedy chcę wykonać delikatny makijaż (złoto) jak i trochę mocniejszy (czerń). Gdyby nie "nieudany" brąz, to śmiało nazwałabym tą paletkę ideałem. Zwłaszcza złoto, które potrafi być bardzo subtelne, ale też doskonale otwiera oko i odświeża spojrzenie, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Górna powieka została lekko muśnięta złotem, kolor nałożyłam na dolną powiekę i w kącikach. 


Znacie firmę Collistar? A może polecicie mi cień, który podobny jest do tego złota? :) 



sobota, 16 listopada 2013

Loki na chusteczkach nawilżanych

Loki, loki - która z nas chociaż raz nie miała ich na głowie :) Piękne loki są też marzeniem wielu dziewczyn. Zadbane i sprężyste są prawdziwym skarbem! Sama, jednak nie chciałabym mieć loków - wiem, że ich pielęgnacja jest bardzo wymagająca i trzeba często naprawdę się pomęczyć, żeby wydobyć z nich piękny skręt, a nie pusz! Dlatego tak bardzo podziwiam dziewczyny, które mają naturalnie kręcone włosy i potrafią o nie zadbać!
Odpowiadają mi moje fale, ale wiadomo - kobieta zmienną jest ;) Dzisiaj mój mąż świętuje swoje urodziny, dlatego postanowiłam zakręcić włosy na chusteczkach nawilżanych.



I przepraszam za niską jakość zdjęć, ale dzisiaj jest strasznie pochmurny dzień ;( Dodatkowo musiałam robić sobie zdjęcia sama, co było trochę trudne :D


Włosy nakręciłam wczoraj wieczorem (no dobra, o 1 w nocy), po umyciu włosów. Wysuszyłam je tak, że były jedynie lekko wilgotne w dotyku. Do zakręcania włosów użyłam chusteczek nawilżanych... które nie były już wilgotne - chusteczki wyschły, ponieważ opakowanie zaginęło gdzieś w akcji i dopiero wczoraj je odnalazłam. Myślę, jednak, że jest to lepsze rozwiązanie, nie ufałabym nałożyć na włosy mokrych chusteczek, bojąc się obciążenia włosów.

Jak to zrobiłam? Włosy podzieliłam na 8 części, łapałam jedno pasmo i od końcówek nawijałam na zwiniętą w rulonik chusteczkę, a po zwinięciu związywałam chusteczkę. Włosy trzymały się na tych "papilotach" całą noc bez najmniejszego problemu, co do spania to było troszkę niewygodnie na początku, ale po chwili się przyzwyczaiłam :)

Po lewej włosy zaraz po rozpuszczeniu, po prawej rozczesane palcami

Rano rozpuściłam włosy i ukazało mi się prawie afro na głowie, które delikatnie rozczesałam palcami. Włosy były bardzo mocno skręcone, dlatego następnym razem użyję jeszcze mniej chusteczek, aby uzyskać większe loki. Aby rozluźnić skręt popryskałam włosy mgiełką i wysuszyłam je lekko trzymając głowę w dół. Nie używałam żadnego stylizatora, a loki nadał idealnie się trzymają :) Myślę, że jeszcze nie raz powrócę do tej metody, bo naprawdę się sprawdziła na moich włosach. Jedyne co zmienię - użyję mniej chusteczek :)

Efekt końcowy (akurat pokazało się trochę słońca i moje włosy wyszły na zdjęciach bardzo jasne!)

Próbowałyście kiedyś tej metody? Jakie były efekty? :)


czwartek, 14 listopada 2013

Liebster Blog Award

 Żyję, żyję, tylko czasu brak! Mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się ogarnąć wszystko, a wieczorem nadrobię zaległości blogowe :)
A teraz mam dla Was post z nominacją do Liebster Blog Award, którą dostałam od kosmo-medyk. Lubię takie akcje i lubię dowiadywać się czegoś nowego o innych blogerkach :)

Zasady: Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.



1. Co skłoniło Cię do założenia swojego bloga?
Już od dawna o tym myślałam, ale chyba nie było jakiegoś jednego, konkretnego powodu, który mnie do tego popchnął. Na pewno wpływ miał na to fakt, że mój mąż już nie mógł mnie słuchać, kiedy cały czas gadałaś o kosmetykach, albo tłumaczyłam mu, dlaczego dany kosmetyk jest lepszy od innych :P
2. Czym kierujesz się w życiu?
Chwilą i przeczuciami :D Nie lubię planować, ani rozmyślać nad moimi decyzjami.
3. Twój ulubiony lakier do paznokci?
Nie mam jednego ulubionego, ale lubię lakiery w Wibo, mam do nich sentyment :)
4. Czego nie znosisz u drugiej osoby?
Przynudzania i czepiania się o każdy szczegół.
5. Najbardziej denerwujące zdarzenie, które cię spotkało?
Najbardziej denerwujące jest trochę zbyt osobiste, aby o tym mówić... Ale ogólnie często się denerwuję o byle głupotę, a poza tamtą sytuacją, chyba nie było nic, co naprawdę by mnie tak mocno zdenerwowało.
6. Co zawsze znajdzie się w Twojej kosmetyczce?
Pomadka ochronna do ust.
7. Nie polecam (nazwy 3 kosmetyków, które twoim zdaniem nie są godne polecenia).
Musiałabym nad tym intensywnie pomyśleć, bo szczerze, to nie pamiętam... Rzadko trafiają mi się buble.
8. Pierwsza rzecz, którą robisz zaraz gdy się obudzisz?
Dokuczam mojemu mężowi, żeby też wstał, a zaraz po tym idę postawić wodę na herbatę (zaczynam się budzić dopiero, jak wypiję pierwszy łyk herbaty, kocham herbatę!)
9. Do czego często wracasz wspomnieniami?
Do wielu sytuacji - tych miłych i tych niemiłych, najczęściej do czasów liceum :)
10. Masz zwierzęta?
Tak :) Moja kochana Amber, to suczka wyżła weimarskiego, która niedługo kończy rok.

O jak słodko śpię, mogę spać cały dzień :P 

11. Kto jest dla Ciebie największym autorytetem?
Mój ojciec nim był, a teraz chyba nikt konkretny. Jest wiele osób, które cenię i chciałabym być jak one.

Moje pytania:
1. Jaka jest Twoja najgorsza cecha?
2. Bywasz zazdrosna?
3. Ulubiony produkt do włosów?
4. Czujesz się bardziej kobietą, czy dziewczyną i dlaczego?
5. Kto ma największy wpływ na Twoje decyzje?
6. Wolisz psy czy koty?
7. Lubisz miejsce w którym mieszkasz?
8. Najszczęśliwsze wspomnienie?
9. Ulubione smaki?
10. Wyjdziesz z domu bez makijażu?
11. Czego się boisz najbardziej?

Kogo nominuję:
http://jordgubbe-life.blogspot.com/
http://piszacdniem.blogspot.com/
http://justyna-em.blogspot.com/
http://www.mamadiabelka.pl/
http://lawendowa-mama.blogspot.com/
http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/
http://inspirujacereklamy.blogspot.com/ (Przy okazji polecam zajrzeć tam każdemu, kto lubi ciekawe reklamy! )

I wszystkich chętnych ;) Wiem, że wiele dziewczyn już po kilka/kilkanaście razy odpowiadało na ten TAG, jeżeli jesteś chętna to daj mi znać i dopiszę Cię do listy :)



poniedziałek, 11 listopada 2013

Herbal Garden - Żel do mycia twarzy + nowy nagłówek :)

Hej :)
Dzisiaj mam dla was recenzję Eva Natura Herbal Garden - Żel do mycia twarzy oczyszczająco-łagodzący z ekstraktem z czerwonej koniczyny. Co do tego produktu mam mieszane uczucia, ale o tym dlaczego za chwilkę :)


Opakowanie: Klasyczne, proste, estetyczne, ale lubi się brudzić. Na zdjęciu możecie zobaczyć ubytek w zatyczce - efekt kilkunastu upadków z umywalki ( typowe dla mnie), na szczęście zatyczka jeszcze trzyma. Łatwo wydobyć produkt do końca. Jedyna wada - nie widać ile żelu zostało jeszcze w środku.

Zapach: Chyba czerwonej koniczyny, nie jestem pewna ;) W każdym bądź razie ziołowy, słodkawy, nie za mocny, nie za słaby, taki w sam raz.

Konsystencja i kolor: Żel jest lekko wodnisty, przeźroczysty. Łatwo ucieka przez palce.

Dostępność i cena : Można go znaleźć chociażby w Rossmannie, kosztuje około 7 zł, na promocji 5 zł za 150 ml. 




Działanie: Mam cerę mieszaną w kierunku suchej, sięgnęłam po niego w zeszłym roku zimą, ponieważ moja cera była podrażniona, a on doskonale złagodził pieczenie i podrażnienie. Niestety, ale nie zauważyłam matu, a raczej mój nos po jego użyciu świecił się bardzo! Dlatego używałam go tylko wieczorem. Na pewno nawilża dosyć dobrze, warto pamiętać, że nie jest to krem, tak, więc szału nie robi, ale sobie radzi. Wydajność określiłabym jako dobrą, nie potrzeba go dużo, żeby umyć całą twarz, szyję i dekoltu. Do tego momentu można by powiedzieć, że to bardzo dobry żel, ale...

Skład - czuję się troszkę "oszukana" co do składu. Producent zapewnia, że jest oparty na delikatnych substancjach myjących, a w składzie mamy Sodium Laureth Sulfate, substancja ta u wiele osób wywołuje podrażnienie i przesuszenie. Na szczęście moja skóra nie jest na nią wrażliwa, a żel naprawdę złagodził pieczenie. Ale mimo wszystko, poczułam się troszkę oszukana kiedy popatrzyłam na skład. U mnie sprawdził się dobrze i daję mu  7/10 , ale u osób wrażliwych na SLS może nie działać dobrze.

Używałyście tego żelu? Jakie żele do mycia twarzy możecie polecić? :)

***
Teraz druga sprawa - zmieniłam nagłówek :D Poprzedni był nagłówkiem roboczym, a po tym jak inne dziewczyny zaczęły szaleć ze zmianami na swoich blogach, to też musiałam to zrobić ;) Wszystko dzięki PiszącDniem (klik), która niedawno uruchomiła bloga z nagłówkami Qwerty Dnia (klik), na którym możecie zobaczyć jej nagłówki. PiszącDniem naprawdę się postarała i wysłała mi aż 23 (!!!) propozycję na nagłówek za co jej ogromnie dziękuję. Zapraszam Was do odwiedzania jej obydwu blogów :)
***

Buziaki, Mila






niedziela, 10 listopada 2013

Zmarszczki mimiczne - jak sobie z nimi poradzić?

Hej, dzisiaj dłuższy wpis o zmarszczkach mimicznych :)
Zmarszczki mimiczne pojawiają się nawet na bardzo młodej skórze, ich pojawienie się zależy od naszej mimiki, pielęgnacji,a także od uwarunkowań genetycznych. Sama mam zmarszczki mimiczne na czole od kiedy miałam jakieś 15 lat, dlaczego tak szybko się pojawiły? Bo często unoszę brwi, mam specyficzną mimikę twarzy, nigdy się tym nie przejmowałam (filtry stosuję od niedawna) , a dodatkowo mam raczej cienką skórę, tak jak moja mama, dlatego mimo, że mam 21 lat zdążyły się one pojawić.

Pojawiły się u mnie także pierwsze zmarszczki mimiczne oczu, ponieważ często mrużę oczy, mimo, że nie mam  żadnej wady wzroku. Kiedy się już pojawią, to niestety, ale ciężko się ich pozbyć, zresztą lepiej zapobiegać, niż leczyć, dlatego właśnie zacznę, mówiąc o zapobieganiu.



Ważne jest pozbycie się nawyków, jakimi są właśnie marszczenie czoła, czy mrużenie oczu - jeżeli chodzi o oczu, warto udać się do okulisty, który zbada nam wzrok. Dobrym nawykiem jest noszenie okularów przeciwsłonecznych, zwłaszcza latem. Poza tym ważna jest ochrona przed słońcem - promienie słoneczne przyczyniają się do rozpadu kolagenu w głębszych warstwach skóry, dlatego filtr na twarz to minimum przez cały rok! Jeżeli z jakiś powodów nie możemy używać filtrów, to musimy starać się unikać słońca, a przynajmniej nie opalać twarzy i nie wystawiać jej bezpośrednio na działanie promieni słonecznych przez długi czas. Niezwykle ważne jest także odpowiednie nawilżenie skóry, także od wewnątrz! Palenie papierosów to nawyk, który ma ogromny wpływ na stan naszej skóry, dlatego lepiej nie zaczynać lub rzucić ;) Ważne są także witaminy A, C oraz E - których braki powodują powstawanie wolnych rodników, wolne rodniki są przyczyną zanikania kwasu hialuronowego i nie pozwalają na prawidłowe rozbudowanie się włókien kolagenowych w naszej skórze.

Kiedy już pojawią się zmarszczki, to musimy zacząć działać wcześnie. Oczywiście powinniśmy nadal zapobiegać powstawaniu kolejnych zmarszczek oraz pogłębianiu się istniejących, dlatego powyższe nawyki powinny znaleźć miejsce w naszym życiu, a doskonałym rozwiązaniem będzie dobry krem przeciwzmarszczkowy.

Z własnego doświadczenia wiem, że zmarszczki mimiczne stają się bardziej widoczne, kiedy jesteśmy zmęczone albo nasz organizm jest odwodniony. Dlatego odpowiednia ilość snu to podstawa! Nie liczy się tylko ilość, a także jakość. Zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy zaczynamy sezon grzewczy, powinniśmy zadbać o przewietrzenie sypialni przed snem, dobrze jest także wywietrzyć pościel i dodatkowo umieścić w sypialni nawilżać, lub po prostu miseczkę z wodą, do której możemy wkropić kilka kropli olejku lawendowego - działa relaksująco. Musimy też pamiętać o nawadnianiu naszego organizmu przez cały rok -  1,5 litra wody dziennie to minimum! Najlepsza jest czysta woda, ale jeżeli nie jesteśmy w stanie jej przełknąć to możemy ją urozmaicić sokami.

Kiedy pojawią się zmarszczki mimiczne, warto sięgnąć po wyżej wymienione witaminy - zarówno doustnie (zdrowa dieta, ewentualnie suplementy)  jak i w kremach (np. kremy z retinolem, czyli witaminą A). Możemy sięgnąć także po maseczki i kremy z kolagenem (chociaż tutaj zdania są podzielone, ponieważ istnieją także opinie, że kolagen w kremach nie wnika do jej wnętrza). Ważne jest nawilżanie skóry, a także jej ujędrnianie.



Dobrze jest wyrobić sobie nawyk wykonywania masażu twarzy podczas nakładania kremu czy serum nawilżające. Taki masaż dodatkowo jest bardzo relaksujący. Jak go wykonać? W Internecie możecie znaleźć masę filmików dłuższych i krótszych, mniej lub bardziej skomplikowanych. Osobiście z nich nie korzystam, a masaż wykonuję w  następujący sposób:

  •  zaczynając pomiędzy brwiami, okrężnymi ruchami masuję czoło przesuwając się w stronę skroni
  •  zaczynając od brody okrężnymi ruchami masuję skórę, przesuwając się w stronę skroni, po drodze zahaczając o policzki oraz nos
  • nakładając krem pod oczy, wykonuję lekkie uciski, od nosa do skroni

Wykonuję także proste ćwiczenia mięśni twarzy:

  •  nabieram powietrze w usta i przesuwam je raz z jednego policzka, raz do drugiego
  • usta układam w "dzióbek", na którym kładę rękę (jakbym chciała wysłać całuska) i mocno przyciskam rękę usta, cały czas starając się utrzymać "dzióbek", po chwili odsuwam rękę i powtarzam ruch, po kilku powtórzeniach można poczuć mięśnie twarzy ;)
  • bardzo szeroko się uśmiecham, a przy tym szeroko otwieram oczy i staram się wytrzymać w tej pozycji około 10 sekund 

Takie masaż i ćwiczenia zajmują naprawdę chwilę, a mogą bardzo pomóc. Dodatkowo sprawiają, że skóra jest lepiej ukrwiona, a dzięki temu wygląda lepiej! Czy przynoszą efekty? U mnie się sprawdziły, zmarszczki pomniejszyły się, chociaż nie zniknęły całkowicie. Nie wykonuję żadnej określonej liczby powtórzeń - po prostu robię ćwiczenia w wolnych chwilach, a masaż tak długo, dopóki krem się nie wchłonie.

Niestety, ale pozbycie się zmarszczek mimicznych nie zawsze jest możliwe, a nawet jeżeli to potrzeba systematyczności i wiele czasu. Od początku trzeba raczej nastawić się na spowolnienie procesów starzenia skóry, niż na pozbycie się zmarszczek mimicznych. W ostateczności rozwiązaniem są botoks oraz wstrzyknięcie kwasu hialuronowego, o tych metodach możecie przeczytać setki artykułów w Internecie, więc nie będę na ich temat się rozpisywać.

Mam nadzieję, że ten post komuś pomoże. Pamiętajmy - mamy tylko jedną skórę i musimy zadbać o nią najlepiej jak umiemy, tak, żeby w przyszłości nie żałować (ahhh jak bardzo bym chciała wiedzieć to co teraz, kiedy miałam 15 lat ;) ) !

Macie już pierwsze zmarszczki mimiczne, czy jeszcze Was nie dosięgnęły? Jak sobie z nimi radzicie? 
Może polecicie jakieś kremy? 

Ten artykuł zajdziecie także na stronie Przepis na Kobietę
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...